Witamy w Czytelni – przestrzeni dla twórców i pasjonatów literatury!

Czytelnia to miejsce, gdzie poezja i proza spotykają się z sercami odbiorców, a słowa zyskują nowe życie. To tutaj każdy może opublikować swoje wiersze, opowiadania czy fragmenty powieści, dzieląc się swoimi emocjami, przemyśleniami i artystycznymi wizjami. Niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym pisarzem, czy dopiero stawiasz swoje pierwsze kroki w literackim świecie, Czytelnia jest otwarta na Twoją twórczość.

Zapraszamy do odkrywania różnorodnych tekstów, komentowania i inspirowania się dziełami innych autorów. Wywrota od lat łączy ludzi, których łączy pasja do słowa pisanego – dołącz do naszej literackiej społeczności i pozwól, by Twoje słowa zainspirowały innych!

Czytelnia - najnowsze teksty

Na dzikim stoku

Moni Chaber

[516]


Jesienią, gdy serce me leżało

pośród pustych, wypłowiałych nizin,

nagle się nim zaopiekowało

słońce wschodzących, brązowych wyżyn.


Wzięło je w dłonie gorących wrażeń

powiodło w góry, na szlakową rdzę,

złotem rudych oślepiło marzeń -

odtąd me serce było tu jak swe!


Pośród liściastych, szeleszczących dni,

wśród latarkowych, nocnych powrotów,

do górskiej samotni uciekło bić,

by nadać życiu nowych kolorów.


Gdy wzgórza w smutnym znikały kroku,

zawrzały myśli, popłynęła łza.

Zgubiłam serce na dzikim stoku,

to, co zabrałam - góry w sobie ma.



Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 13 października 2026
anonim

Miłość to góry

Moni Chaber

[536]


Wspięłam się na szczyt góry i ujrzałam

ocean mlecznych mgieł głęboko w dole.

Nie dziwię się, że tam ciebie spotkałam -

tyś górski człowiek.


Czy to niebo, czy ziemia się zachwiała -

cóż, nie wiem, bo tam granicy nie było.

Wśród puchu miłość na skrzypcach zagrała -

to się nie śniło!


Odtąd z nami szła - zabrzmiała dolina,

w drodze przez przełęcz śpiewały też echa,

hucząc na stoku jak śnieżna lawina -

cóż za uciecha!


Jak góry - to miłość, miłość - to góry,

jak szczęście to tylko drewniana chatka,

mały ogródek i konie, pies bury -

cała zagadka!



Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 13 października 2026
anonim

Nadchodzi sztorm

Moni Chaber

[1098]


Jedna ręka ciągle w gotowości,

gdyby wiatr znów w swojej złośliwości

nagle zrzucił mi kapelusz z głowy,

piaskiem w oczy sypnął wir pyłowy...


Drugą rękę topię w złocie plaży,

bryza morska bije mnie po twarzy,

fale krzyczą: "weź, zrób coś ze sobą",

wał szkwałowy okrywa żałobą...


Taki dzień

i taka chwila...


Nie mów nic -

nie zaczynaj!

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 13 października 2026
anonim

Dom, który chcą odebrać

Dawid Motyka

Dom, który bezdusznie chcą mi dzisiaj zabrać,

To dom, który w mroku przestał nagle istnieć.

Zapłakał rzewnymi łzami w opuszczonym ogrodzie,

By w lustrze przeszłości własną duszę widzieć.


Pchał przed sobą złote zboże, niósł pamięci znicze,

Szukając w tym małym tłumie nowego odkrycia.

Pragnął tak bardzo, by jego przyszłość była przejrzysta,

By prawda o nim stała się jasna, prosta i oczywista.


Oto zawistny, pełen burzy i nienawiści kraj,

Co pragnie odebrać mi mój bezpieczny dom i raj.

Gdzie ja mam się podziać, gdy zabraknie schronienia?

Czy pod zimnym mostem szukać zapomnienia?

Więc toczy się walka o los mój i przetrwanie,

Twarde zmaganie na przekór całemu światu.


Chcę ten dom rodzinny zatrzymać na stałe,

Będę dokładał do pieca, by tętnił w swej chwale.

Zrobię wszystko, by opłaty uregulować na czas,

Zapracuję na chleb, choćby ból w sercu moim gasł.


Bo to dom, który chcą mi bezprawnie odbierać,

I moje czyste życie za długi gorzko ścielać.

Walcz więc wytrwale o swoje prawa, człowiecze,

Niech cios twój sprawiedliwy złą zawiść upiecze!


Wiersz pochodzi z tomiku: Dawid Jakub Motyka – „Moja droga życia III. Kolejna przystań”

Dawid Motyka
Dawid Motyka
Wiersz · 12 października 2026
anonim

Łzy

Markus

Płacz i łzy wiernym druhem twym

W chwilach prawdy w chwilach złych

Nawet jeśli chcesz je wstrzymać

To jak bufor są w obwodzie

Schowkiem twoich myśli i zaworem.


Chcesz je czasem wstrzymać nagle

Innym razem wylać więcej

Lub powstrzymać je zaprzęgiem

Ale częściej wpływu nie masz

Co wydarzy się gdy zmiękniesz.


Czasem radość masz z nich wielką

Bo świadectwem są twej duszy

I szlachetnym twym odruchem

Innym razem chcesz je zmusić 

By strumieniem płynąć chciały.


Czasem cenisz je jak perły

Bo wyrazem są twej chwały

Innym razem czymś niechcianym

Lecz już wkrótce przyjdzie czas

Łzy się staną dobrostanem.

Bo nasz Bóg uczyni rajem

Ten nasz znany ziemski padoł.


Łzy radości więc popłyną

Szczęście będzie ciał spełnieniem

Gdy się znajdziesz wśród przyjaciół

Którym Bóg pobłogosławił.

Markus
Markus
Wiersz · 12 października 2026
anonim

Do czasu, do momentu...

Moni Chaber

[906]


popatrzmy sobie w oczy

szeroko zamkniętymi oczami


przywitajmy się bez słów

z otwartymi jednak ustami


uściśnijmy się serdecznie

skurczonymi wewnątrz ramionami


do czasu, do momentu

aż zostaniemy sami...


Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 12 października 2026
anonim

Z kartką kalendarza

Moni Chaber

[782]


coś we mnie umiera

a ja nie wiem co

nie wiem co ratować

za co mam się wziąć


z kartką kalendarza

zrywa znowu się

tak znikają ludzie

kostka plansza cień


im cieńszy kalendarz

tym bliżej śmierć

im dłużej w to gram

tym więcej jej jest


zbieram ją bez woli

jak gąbka nasiąkam

i znów mam okazję

umrzeć ruchem pionka




Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 12 października 2026
anonim
Markus
Dobry

· Zgłoś · 1 dzień

Blaski po zmroku

Moni Chaber

[270]


w potopie ciemności

małe wyspy światła -

ciepłe świec płomienie


patrzą się na mnie

kołysząc się tańczą

póki czas im pozwoli

nie przyniesie śmierci

nie zgasi...



Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 12 października 2026
anonim

Jesienne dni

Markus

Była jesień jednak słońce rozdawało uśmiechy

I nagle wiatr się zerwał, liście zmiótł jak śmieci

Zauważyłem ten moment bo skończyło się

 ciepło

Następny dzień był już ponury i chłodny.


Szedłem ulicami na rynku mojego miasta

Wiatr silny powiał znowu

Porwał mi kapelusz chyba przypadkowo

Podniosłem go, włożyłem z powrotem na głowę.


Potem poszedłem dalej

Spoglądałem na wystawy

Szukałem dobrej strawy

Znalazłem i zjadłem kurczaka pokaźny kawałek.

 

Poszedłem jeszcze dalej szukałem czegoś na 

popitkę

Był zaułek a w nim kawiarenka mała

Skorzystałem z okazji i wszedłem po schódkach

Wypiłem herbatę i sobie rozmyślałem.


Myślałem w kawiarni co powiedzieć panience

Zagadałem, że chłodno i żyć się trochę nie chce

Panienka opowiedziała że pochodzi z Pomorza

Przyjechała za pracą i  magazyniera ma za męża


Lubię rozmawiać z ludźmi

Czasu miałem mało

Wspomniałem więc jej tylko

Że żyć się będzie chciało


Kiedy rządów Bożych z nieba

Po wiekach udręki i klęsk

Znów nadejdzie dobra pora 

By - zgodnie z obietnicą Boga

Umarłym dać życie od nowa.

Markus
Markus
Wiersz · 11 października 2026
anonim

W ciężarze zbyt-dorosłej miłości

S. J. K.

Odkąd byłem dzieckiem

Wiedziałem, że gdy dorosnę

Będę próbować - złapać Księżyc


Lata mijały, goniły je wiosny

Schwytane, przebite przez jesień

O, Piękna, czy wiesz, że zima Cię pożąda?


Gdy miałem 20 lat prosiłem o ucieczkę

Byłem wtedy w Caracas z kobietą

Która była w wieku mojej matki


Jednej nocy wtedy

Wsparty o jej piersi

Próbowałem wyszeptać do Ciebie modlitwę


Zapomniałem jednak

Że tam przecież u Ciebie

W zimie nie dochodzi poczta


Tak bardzo zapomniałem

Że Twój zimowy kochanek

Trzyma Cię pod kluczem


Zamknięta w lodzie

Dziewczyno słoneczna

I ja też w zamknięciu -


W ciężarze zbyt-dorosłej miłości


Będę się modlił za Nas

Potrzebujemy tego

Na prawdę potrzebujemy



S. J. K.
S. J. K.
Wiersz · 10 października 2026
anonim

Znowu zaciął się przy goleniu

falkon

A to heca

te rany nigdy się nie goją

wstyd retrospekcji

za brak wyobraźni bieżącej

stosownej do okazji i mody.


Jako znawca okropności

lew salonowy wytworny

włącza mechanizm tricków

zaciera katastrofalne wrażenie.


Słabość powodem śmiechu

nazbyt wydestylowane słowa

poetyka sztuczna bez treści

szczerość udzielana w ciemności.


Zogniskowane spojrzenie daltonisty

szmer wiatru

wyznacza linię demarkacyjna

w dyskusji i zwierzeń.


falkon
falkon
Wiersz · 10 października 2026
anonim
Slave Rave
Ej to jest cool w chuj, zajebisty język, treściwe, z pomysłem, zabawne

· Zgłoś · 3 dni

Księga Wyjścia 9, 7 - 9

Potencjan Bratnicki

"Faraon kazał, czyli polecił to zbadać, czyli czy z bydła Izraelitów nie zginęło nic, czyli użytkowego i produkcyjnego, a oto z bydła Izraelitów, czyli zawartego i ustanowionego przymierza, nie zginęło nic, czyli z bydła użytkowego i produkcyjnego. Lecz serce faraona, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej. Funkcjonalnie ukształtowane wewnętrznie do czynności swoich, i do reakcji na mowę słów Mojżesza, i nie wypuścił, czyli z niewoli, przemocy i śmierci ludu Izraela zawartego i ustanowionego przymierza" "Potem rzekł: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów Pan, czyli Bóg Wszechmogący etc..., do Mojżesza i do Aarona, czyli indywidualnie: Weźcie pełne garście, czyli pojemność dłoni sadzy, czyli rodzaj zamieszczonej informacji, z procesu zamiany wirowej formy energii z rodzajem zamieszczonej informacji, w inną formę energii. Z pieca, czyli produkt z rodzajów zamieszczonych informacji w formie energetycznej do procesu zamiany wirowej formy energii z rodzajem zamieszczonej informacji, w inną formę energii. I niech Mojżesz rozrzuci ją, czyli we wszystkich kierunkach ku niebu, czyli synonim wszechinformacji, na oczach faraona, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej do percepcji faraona" "A ona, czyli sadza zamieni się, czyli w inny rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej nad całą, czyli immanentną we wszechinformacji ziemią egipską, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej, umownie nazwaną egipską. W pył, czyli synonim skondensowanej inwazji bakterii i wirusów, które w ekosystemie wykonują swoje czynności, który wywoła, czyli reakcje procesu zamiany rodzaju zamieszczonych informacji w formie energetycznej, w inny rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej, na ludziach, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej i na bydle, czyli rodzaje zamieszczonych informacji w formie energetycznej. W całej ziemi egipskiej, umownie nazwanej, plemienia Chawili, przeklętego potomka Chama, wrzody i pryszcze, czyli uczynione przez bakterie i wirusy, które w ekosystemie wykonują swoje czynności w procesie zamiany rodzajów zamieszczonych informacji w formie energetycznej, w inny rodzaj zamieszczonych informacji w formie energetycznej" (Wj 9, 7 - 9)

Potencjan Bratnicki
Potencjan Bratnicki
Opowiadanie · 10 października 2026
anonim
Markus
Czyżbyś chciał napisać Biblię od nowa?

· Zgłoś · 2 dni
Potencjan Bratnicki
@Markus
Wyjaśniam biblijne synonimy, symbole, alegorie, analogie etc... Za pomocą odkryć nauki i Ducha Świętego, czyli doskonałych myśli Boga Wszechmogącego etc... Skoro uważasz, że przepisuję Biblię, to proszę o konkurencyjne tłumaczenie (Wj 11, 1-3) Brak konkurencyjnego tłumaczenia będzie dowodem na wyjątkową złośliwość, którą w ekosystemie uczyniłeś destrukcje, za którą na pewno poniesie się konsekwencje.

· Zgłoś · 2 dni
Markus
Zobacz Objawienie 22:18

· Zgłoś · 2 dni
Potencjan Bratnicki
@Markus
Ponawiam prośbę o konkurencyjne tłumaczenie wersetów (Wj 11,1-3) I bez dywagacji, które w ekosystemie czynią destrukcje, za którą na pewno poniesie się konsekwencje.

· Zgłoś · 2 dni

siła

Dawid Motyka

powiedzą ci nieraz, że to nie twój czas

że wiatr jest zbyt silny, a ty zbyt mały

będą chcieli zgasić ten wewnętrzny blask

by twoje marzenia w kącie przeczekały


lecz ty spójrz w lusterko i zobacz tę moc

ile już przeszedłeś, ile burz za tobą

choćby najciemniejsza otoczyła cię noc

idź dumnie przed siebie i bądź po prostu sobą


nie pozwól, by cudzy strach pisał twój los

masz w sobie tę siłę. Usłysz swój własny głos


Dawid Motyka
Dawid Motyka
Wiersz · 9 października 2026
anonim

jeszcze raz

marian

smuci cię że życie raz się zdarza

nie ma kart by czytać je od nowa

że czas twarze w niepamięć przetwarza

i swojej też nie możesz w niej zachować?

że nie ma kliszy co światło pamięta

wysp gdzie można suchą stopą wrócić

że każda chwila ledwie rozpoczęta

już oddala się by nigdy nie wrócić?

mnie smuci że nie ma brzegu właśnie

co by pozostał gdy odpłyną wszystkie wody

że wyspy toną po kolei

a my płyniemy bez powodu

i tylko czasem wśród tego falowania

coś z oddali macha tam z bezdroża -

jakby ktoś nas wołał do odwagi

choć już lądu nie ma i drugiego morza

marian
marian
Wiersz · 8 października 2026
anonim

Dla matki

S. J. K.

Ja bardzo przepraszam

Matkę-rodzicielkę

Żem głupio i otępiale

Ucałował usta tego samego koloru


Ja matce obiecuję

Że tego nie powtórzę

Drzeworyt hańby twej

Dociska me dłonie do twarzy


Ja nazwisko rodzinne —

Wiesz przecież — niezmiernie poważam

I choć wylały się już mleczne cysterny prawd hardych

Ja siebie zaprzysięgam — że nie powtórzę Świństwa


Po zmartwychwstaniach świtów

I zmierzchach zachodów i nocy

Na posłaniu swoim będę obracał welon

Taki biały, taki w koralach, i tak dorodny w małżeństwo


Ja Ci znajdę kobietę, matko, ja Ci dam pęk dziewczynek

Harem synowych będziesz mieć

A każda jedna Polska, co krew i miód Mazurka przelewa w swych słowach

Tych słowach stałych, jedynych


A jakie weselę Ci wyprawię, mamusiu

W koło Cię będą obtaczać palce kuse

Jak w złotej Arabii fezy okrążają Hadżar


Kochana mateczko, zmiłuj się nad synkiem


A ja się zaprzysięgam, że nie powtórzę czynu

Że będę z drzew świata rwał biel, biel, biel tylko

I z niej najładniejsze plecionki Ci w grobowcu pamięci swojej składał


Bo już nigdy nie dotknę swą wargą tej samej cielesnej materii

S. J. K.
S. J. K.
Wiersz · 8 października 2026
anonim

Aktor

Mateusz Hagel

Aktor?


widownia oszalała

brawa biła bis skandowała

zachwycona

Jakże się aktor pięknie zabił

jak skonał

jak wzruszył łzami

jak pięknie 

monolog przed śmiercią wykonał

i upadł prawdziwie bez życia 

jakżeż widownię zachwycił


a aktor miał jedno marzenie

przeżyć na scenie


Andrzej Hagel

Mateusz Hagel
Mateusz Hagel
Wiersz · 7 października 2026
anonim

10:32 PM AM

Slave Rave


Mucha utopiła się mojej szklance whiskey

A Zaczelo sie od dyskusji na temat kwiecistości języka polskiego i aluzji do Dantego 

- o ironio

potem pijany szymon wszedł nam do samochodu…

Reszta jest historia którą tylko nieliczne grono będzie utrzymywać przy życiu

Przez prawdy które opatulone kożuchem kurzu z czasem zapuszą się w mgliste legendy 

- a to wszystko tylko przez parę butelek przeterminowanego chmielu

 Idealne zwieńczenie 


Slave Rave
Slave Rave
Wiersz · 7 października 2026
anonim

Mapa

Moni Chaber

[784]


każdemu z nas życie

na twarzy się odciska

kącików ust czasem

w dół idzie kreska

a linie złamane

to tylko mapa do serca

u celu każdej z tras

dusza zbłąkana mieszka...

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 6 października 2026
anonim
Mithril
...bełkot.

· Zgłoś · 1 tydzień

Wąż

Oliwia Gołąbek

Ogniste promienie oświetlają mą ścieżkę,

stąpam boso po zielonej trawie.

Tak miękka niczym bawełna,

o jaskrawym odcieniu zieleni.


Lekki wiatr rozwiewa włosy,

unosząc za sobą zapach magnolii.

Skowronki wtórują swym śpiewem drzewom,

tworząc melancholijną kompozycję.


Krzewy rozstępują się z wdziękiem,

otulając delikatnie nogi.

Prowadzą nas do granicy,

nikt nie śmiał jej przekroczyć.


Popękane drzewa obserwują bacznie,

strzegąc swych tajemnic.

Na jednym z nich spoczywa wąż,

leniwie mi się przyglądając.


Jego żółte oczy przeszywają do kości,

lecz słowa ociekają przesłodzoną czułością.

Chwila nieuwagi i wbija swoje kły,

wstrzykując piekący jad.


Ostre pnącza wynurzają się zza drzew,

zabierając mnie do siebie.

Cała flora ocieka cierpieniem,

wszystko jest pozbawione ducha.


Na ciele rozciągają się ciemne żyły,

zmierzając ku sercu.

Jad mąci w głowie,

prowadząc w nieznane.


Trawa kłuje stopy,

gałęzie rozcinają skórę.

Wrony skrzeczą,

tworząc okalałe pieśni.


Docieram do jeziora,

woda jest czarna niczym smoła.

Spowija w sobie innych głupców,

którzy zaufali Kusicielowi.


Tracąc nadzieję wchodzę do wody,

rozciągając ręce kładę się na jego tafli.

Spoglądam ku zasłoniętemu niebu,

tęskniąc za pięknem słońca.


Jedna łza spływa do serca jeziora,

niczym trucizna dociera do mego.

Przez mgłę widzę ostatni promień,

przebił się przez zepsucie otulając mój koniec.


Za nim przebiły się kolejne,

spalają całe zło przywracając życie.

Kusiciel zmienia się boleśnie w skałę,

gdy moje ciało pokrywają delikatne pąki.


Oliwia Gołąbek
Oliwia Gołąbek
Wiersz · 4 października 2026
anonim
Mithril
...mnóstwo czynności, inwersji oraz imiesłowów.
"Ostre pnącza wynurzają się za drzew."
- chyba >zza

· Zgłoś · 1 tydzień

Asymetrja

Mateusz Hagel

Asymetria


uderzony dźwiękiem

stanąłem w obcięciu kontrastów


poczułem odgłos

pęd czasu nie chciał się zatrzymać

a obłok

wciągał nieruchomo

krople niestałej duszy

i miał ją


sztuka obrócona w stronę twarzy

chciała mnie poznać abstrakcją


byłem życiem jednym

gdzie ironia losu

stała się kontekstem obrazu


obłok istniał

ja nie istniałem

odwrotność odbioru sztuki

i turbulencje


głupi zamkną galerię

a ja istniałem nieobecny

i czułem wszystko

nie byłem głupi


i miałem oczy

wyszyte na twarzy

przed obrazem domu rozpusty


w ramach kontrastu

obłok był wizją świata


Andrzej Hagel



Mateusz Hagel
Mateusz Hagel
Wiersz · 4 października 2026
anonim