Witamy w Czytelni – przestrzeni dla twórców i pasjonatów literatury!

Czytelnia to miejsce, gdzie poezja i proza spotykają się z sercami odbiorców, a słowa zyskują nowe życie. To tutaj każdy może opublikować swoje wiersze, opowiadania czy fragmenty powieści, dzieląc się swoimi emocjami, przemyśleniami i artystycznymi wizjami. Niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym pisarzem, czy dopiero stawiasz swoje pierwsze kroki w literackim świecie, Czytelnia jest otwarta na Twoją twórczość.

Zapraszamy do odkrywania różnorodnych tekstów, komentowania i inspirowania się dziełami innych autorów. Wywrota od lat łączy ludzi, których łączy pasja do słowa pisanego – dołącz do naszej literackiej społeczności i pozwól, by Twoje słowa zainspirowały innych!

Czytelnia - najnowsze teksty

Podmuch

Mateusz Hagel

Podmuch


Więcej spokoju

mniej smutku

głaszczę słowa

utkane w podmuch duszy


dotyk szeptów między wierszami

krzyki uczuć

czuję

jak mnie znajdują głęboko

patrząc w oczy


wnęka powietrza

poszerzona o całe istnienie


przed wierszem

wyrosłem

jak wiosna nad lasem

z chmurami i deszczem

słońcem opalona

i znalazłem odwilż

w otwartej części rosy

tej na ustach


drgała dźwiękiem

w pogłos schwytanym

który tak pięknie chroni

duszę wśród strof poezji


wiele rozproszonych myśli

połączonych w początek zieleni

zaczyna tworzyć

dla mnie


słucham drgań

szukam źródła powstania


nad dźwiękiem

jest źródło Drogi Mlecznej

obraz przylega do powiek

kąpie w nieskończoności

i znowu wiersze

i kropla rosy


a dalej zamalowana

niezbadana przestrzeń

nie jest martwa

obraca się wokół własnej osi

kolor jak wiosny i jesieni


obok śmierci

spojrzenie w życie

znalazłem


co jest źródłem

dotykam


Andrzej Hagel


Mateusz Hagel
Mateusz Hagel
Wiersz · 27 września 2026
anonim

Klatka

kamilanikula


niebo tu jest mi obce

oddala się z każdym rokiem

gwiazdy maleją i gasną


i wieczornym chłodem

droga do domu

jaśnieje od śniegu


widziałam wczoraj twoją twarz

jak niepodobna i jak bliska

na klatce schodowej dwoje nas

minęło siebie


a potem śniło mi się

z poddasza wyfrunął ptak


światło latarni

zatrzymany kadr


kamilanikula
kamilanikula
Wiersz · 27 września 2026

Pogłos

Mateusz Hagel

Pogłos


ochrypłe ulice

wytrwale kamienne

zgłębiają samotność


mierzę kroki

od życia do życia

i odgłos

słowa przelotne

spadają jedno po drugim

żadne mnie nie dotyka


strach wydoroślał

i to odrębne bezsłowie

z braku człowieka

i ta kobieta zdrętwiała na ławce

wszystko to mnie omija bezgłośnie

nie krzyczy


czy to umarła przyszłość

czy to odbicie moje z

przybycia


modlitwa


nie jest to czas nieba

nie jest to czas piekła

to czas niczyj

wklęsły


opowieść samotności

w środku drogi


kobieta się uśmiecha

jest piękna

odchodzi

tyle skończonej miłości

zabiera ze sobą


teraz jest już całkiem niemo

tylko pacierz się porusza


daj mi jeszcze jedno drżenie

żeby skusić

krok następny


do życia

przyssało się powietrze

oddycham

myśli przechodzą w bezrymy

to nie jest samotność

to czas zamyślenia

co będzie


stawiam krok następny

i czekam


Andrzej Hagel



Mateusz Hagel
Mateusz Hagel
Wiersz · 26 września 2026
anonim

Księga Wyjścia 9, 1 - 3

Potencjan Bratnicki

"I rzekł: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów Pan, Bóg Wszechmogący etc..., do Mojżesza: Idź, czyli formą ruchu i powiedz mu, czyli mowa słów do faraona: Tak mówi Pan, Bóg Wszechmogący etc... Hebrajczyków, czyli od Hebera w linii rodowej Sema, praojca Abrahama (Rdz 10, 25; 11,9) Wypuść lud mój, czyli z niewoli , przemocy i śmierci Izraela, zawartego przymierza (Rdz 15, 18) I ustanowionego przymierza (Rdz 17, 7-13) Boga Wszechmogącego etc..., z Abrahamem i potomstwem Abrahama. Aby mi służył na pustyni bez niewoli, przemocy i śmierci Izraela, zawartego i ustanowionego przymierza. Złożył ofiarę z pierworodnych trzody swojej, w zastępstwie śmierci Izraela, za w ekosystemie czynioną destrukcje" "Bo jeżeli będziesz się wzbraniał go wypuścić, czyli w ekosystemie ponownie czynił destrukcje, nie wypuszczając Izraela z niewoli, przemocy i śmierci i jeszcze go będziesz chciał zatrzymać, czyli aby Izrael był dłużej w niewoli, przemocy i śmierci" "To z ręki Pana, czyli synonim doskonałej myśli twórczej Boga Wszechmogącego etc..., spadnie na bydło twoje, czyli rodzaje zamieszczonych informacji z formą ruchu w formie energetycznej, które w ekosystemie wykonują swoje czynności zwierzęta, rośliny i ptaki we wzajemnych życiowych zależnościach, a rośliny w fotosyntezie. W polu, czyli obszar suchej ziemi nawadnianej, aby była pastwiskiem, na konie, osły, wielbłądy, czyli rodzaje zamieszczonych informacji z formą ruchu w formie energetycznej, czyli użytkowe, które z pokorą wykonują im wyznaczone czynności krowy i owce, czyli rodzaje zamieszczonych informacji z formą ruchu w formie energetycznej do produktów swoich, które z pokorą produkują dla tych, którzy o ekosystem nie troszczą się i w ekosystemie czynią destrukcje - źródło wszelkich dramatów, cierpień i śmierci. Bardzo ciężka, czyli do wyleczenia zaraza, czyli choroba wirusowa." Analogicznie do śmierci zwierząt, w zastępstwie śmierci Izraela, za w ekosystemie czynioną destrukcje, aby nie ponieśli konsekwencji (Wj 9, 1 - 3)

Potencjan Bratnicki
Potencjan Bratnicki
Opowiadanie · 26 września 2026
anonim

We shelter the poor, finding - big band II

Andrzej Feret

fb: https://www.facebook.com/reel/1034037629663646



We shelter the poor,

finding


with them

While time rushes on,

unceasing through the years

Your eyes, the warmth of a hand—

and loneliness

Is a journey and a nostalgia

that hold a promise


That somewhere, on the side,

we’ll pour a drop of madness

We’ll fill up our tram tracks

And then push two carriages

along those rails

Two carriages,

two vanilla

compartments


Words will be waiting for

us on the platforms

Calling out to us—

like that “cherry” word

And afterwords, too,

will call out to us

In shades of red

and strawberry, right

there on the platform


Our words will echo

on the platforms

Someone there will read

vanilla poems

Our poems, written

in two compartments—

Vanilla, strawberry, and cherry


Then the scene unfolds,

a bit exposed

I won’t say now what kind

of nakedness it holds

Caressing our eyes—for someday,

the floodgates

Will open wide and pour

out color

Caressing the beauty of

your soul—

a soul’s beauty

Never enough of

that beauty as we walk on

Together, side by side,

leaving loneliness behind

And cultivating nostalgia

once more

on the journey


And opening the little

gates

along this journey

That hide the things

we’ll never speak

aloud

Things we won’t even

write down in verse—

we’ll simply

Hum them to each other... not alone... not alone


We’ll pour it out

And close the little gates

that stood open for us

And Afterwords, too,

will call out to us

in strawberry-red

on the platform

our words will echo

across the platforms

and someone there will

read vanilla poems


Your eyes, the warmth of a hand,

and loneliness

are a journey and

a nostalgia that

foretell

that somewhere, on

the side, we’ll pour a drop

of henbane

we’ll fill up our tram tracks

and then push two carriages along the rails


[Instrumental solo]


Foto: Camelia Paraschivescu, Pinterest

Music: Suno AI Music

Text: Google Translator & Andrzej Feret

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 26 września 2026

We shelter the poor, finding - disco

Andrzej Feret


fb: https://www.facebook.com/reel/1579469530600191


We shelter the poor,

finding


with them

While time rushes on,

unceasing through the years

Your eyes, the warmth of a hand—

and loneliness

Is a journey and a nostalgia

that hold a promise


That somewhere, on the side,

we’ll pour a drop of madness

We’ll fill up our tram tracks

And then push two carriages

along those rails

Two carriages,

two vanilla

compartments


Words will be waiting for

us on the platforms

Calling out to us—

like that “cherry” word

And afterwords, too,

will call out to us

In shades of red

and strawberry, right

there on the platform


Our words will echo

on the platforms

Someone there will read

vanilla poems

Our poems, written

in two compartments—

Vanilla, strawberry, and cherry


Then the scene unfolds,

a bit exposed

I won’t say now what kind

of nakedness it holds

Caressing our eyes—for someday,

the floodgates

Will open wide and pour

out color


Caressing the beauty of

your soul—

a soul’s beauty

Never enough of

that beauty as we walk on

Together, side by side,

leaving loneliness behind

And cultivating nostalgia

once more

on the journey


And opening the little

gates

along this journey

That hide the things

we’ll never speak

aloud

Things we won’t even

write down in verse—

we’ll simply

Hum them to each other... not alone... not alone


We’ll pour it out

And close the little gates

that stood open for us


And Afterwords, too,

will call out to us

in strawberry-red

on the platform

our words will echo

across the platforms

and someone there will

read vanilla poems


Your eyes, the warmth of a hand,

and loneliness

are a journey and

a nostalgia that

foretell

that somewhere, on

the side, we’ll pour a drop

of henbane

we’ll fill up our tram tracks

and then push two carriages along the rails


[Instrumental solo]


Foto: Stefaniа, Pinterest

Music: Suno AI Music

Text: Google Translator & Andrzej Feret

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 26 września 2026

We shelter the poor, finding - big band

Andrzej Feret

fb: https://www.facebook.com/reel/1632004478509650


We shelter the poor,

finding


with them

While time rushes on,

unceasing through the years

Your eyes, the warmth of a hand—

and loneliness

Is a journey and a nostalgia

that hold a promise


That somewhere, on the side,

we’ll pour a drop of madness

We’ll fill up our tram tracks

And then push two carriages

along those rails

Two carriages,

two vanilla

compartments


Words will be waiting for

us on the platforms

Calling out to us—

like that “cherry” word

And afterwords, too,

will call out to us

In shades of red

and strawberry, right

there on the platform


Our words will echo

on the platforms

Someone there will read

vanilla poems

Our poems, written

in two compartments—

Vanilla, strawberry, and cherry


Then the scene unfolds,

a bit exposed

I won’t say now what kind

of nakedness it holds

Caressing our eyes—for someday,

the floodgates

Will open wide and pour

out color


Caressing the beauty of

your soul—

a soul’s beauty

Never enough of

that beauty as we walk on

Together, side by side,

leaving loneliness behind

And cultivating nostalgia

once more

on the journey


And opening the little

gates

along this journey

That hide the things

we’ll never speak

aloud

Things we won’t even

write down in verse—

we’ll simply

Hum them to each other... not alone... not alone


We’ll pour it out

And close the little gates

that stood open for us

And Afterwords, too,

will call out to us

in strawberry-red

on the platform

our words will echo

across the platforms

and someone there will

read vanilla poems


Your eyes, the warmth of a hand,

and loneliness

are a journey and

a nostalgia that

foretell

that somewhere, on

the side, we’ll pour a drop

of henbane

we’ll fill up our tram tracks

and then push two carriages along the rails


[Instrumental solo]


Foto: Ann Charme, Pinterest

Music: Suno AI Music

Text: Google Translator & Andrzej Feret

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 26 września 2026

We shelter the poor, finding

Andrzej Feret

fb: https://www.facebook.com/reel/1549976946562952


We shelter the poor,

finding

with them

While time rushes on,

unceasing through the years

Your eyes, the warmth of a hand—

and loneliness

Is a journey and a nostalgia

that hold a promise

That somewhere, on the side,

we’ll pour a drop of madness

We’ll fill up our tram tracks

And then push two carriages

along those rails

Two carriages,

two vanilla

compartments

Words will be waiting for

us on the platforms

Calling out to us—

like that “cherry” word

And afterwords, too,

will call out to us

In shades of red

and strawberry, right

there on the platform

Our words will echo

on the platforms

Someone there will read

vanilla poems

Our poems, written

in two compartments—

Vanilla, strawberry, and cherry

Then the scene unfolds,

a bit exposed

I won’t say now what kind

of nakedness it holds

Caressing our eyes—for someday,

the floodgates

Will open wide and pour

out color

Caressing the beauty of

your soul—

a soul’s beauty

Never enough of

that beauty as we walk on

Together, side by side,

leaving loneliness behind

And cultivating nostalgia

once more

on the journey

And opening the little

gates

along this journey

That hide the things

we’ll never speak

aloud

Things we won’t even

write down in verse—

we’ll simply

Hum them to each other... not alone... not alone

We’ll pour it out

And close the little gates

that stood open for us

And Afterwords, too,

will call out to us

in strawberry-red

on the platform

our words will echo

across the platforms

and someone there will

read vanilla poems

Your eyes, the warmth of a hand,

and loneliness

are a journey and

a nostalgia that

foretell

that somewhere, on

the side, we’ll pour a drop

of henbane

we’ll fill up our tram tracks

and then push two carriages along the rails


[Instrumental solo]


Foto: Shawn Jerrems, Pinterest

Music: Suno AI Music

Text: Google Translator & Andrzej Feret

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 26 września 2026

Gdzie szukać chłopa?!

Julia Osiecka

Na randkę pędzi, aż z butów idzie dym,

Na puste konto bierze szybki kredyt.

Zamiast rozmawiać, wali tani rym,

Struga cwaniaka, co to wszystko przeżył!


Pachnie perfumą za dobre trzy tysie,

Lał ją na klatę przez dwie długie chwile.

Zegarkiem świeci, puszy niczym misie,

W tandetnym szpanie przechodzi dwie mile.


Drugi z mamusią na głośnym wciąż gada,

Każdy swój kęs, sałatkę omawia.

Sam o sosiku decydować nie zdoła,

Przy stoliczku o pomoc znów woła.


Trzeci sam nie wie, po co tu przyszedł,

Sączy powoli zimną małą czarną.

Mruczy pod nosem bezsensowne wiersze,

Patrzy na mnie z miną strasznie marną.


Czwarty rachunek podzieli do grosza,

Astrolog zepsuł układy na niebie.

Gdy kelner kwitek wrzuca do kosza,

Ten płacze w kącie, liczy grosz dla siebie.


Piąty na siłce dwie tony wypycha,

Gdy pajączek na ścianie usiądzie,

Skacze na krzesło, ledwo co dycha,

Krzyczy, że stwór przejmie władzę w rządzie!


Szósty łzy leje nad puszką tuńczyka,

Zadrapał palec o grube wieczko.

Przed byle sprawą w panice ucieka,

Błaga o plaster nad małą krosteczką!


Siódmy o krypto nawija bez przerwy,

W swym portfelu ma pusto, samą mgłę.

Głupim gadaniem szarpie moje nerwy,

Jakby na giełdzie zarobił na grę!


Matko Jedyna! Powiedzcie wy same,

Gdzie szukać chłopa na życie, na zmianę?!

Tego, co rączek nie ma z taniej pianki,

Żeby nie mdlał od małej ranki!


Co zamiast gadać o duchowej głębi,

Normalnie, po męsku żarówkę wkręci w kiblu,

Nie leci w kulki, w głowie nie kłębi

Płaczliwych mądrości przy tanim meblu.


Chcę wreszcie chłopa, co nosi gacie,

A nie księżniczkę w różowej komży!

Co zamiast płakać przy gorszym opacie,

Przyniesie schab i wreszcie coś złoży!


Inaczej kupuję trzy wielkie koty,

Siekierę pod łóżko, w salonie czołg –

I sama zrobię w tym świecie porządki,

Skoro ten chłopizm do reszty już wsiąkł!

Julia Osiecka
Julia Osiecka
Wiersz · 25 września 2026
anonim

Świecie

Moni Chaber

[877]


jeszcze twych granic nie poznałam


jeszcze opuścić cię nie mogę...


nie spiłam każdego z twych czystych źródeł


spróbowałam nie każdą twoją drogę


nie rzuciłam się okiem we wszystkie twe otchłanie


nie pływałam w powietrzu nie frunęłam przez wodę


gór nie osiągnęłam dna nie dotknęłam


jeszcze mój drogi opuścić cię nie mogę...



Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 24 września 2026
anonim

*** (piosenki o miłości i poziomki XLI) & ***(bukiet kwiatów polnych CLXXIX)

Andrzej Feret

*** (piosenki o miłości i poziomki XLI)


fb: https://www.facebook.com/reel/4630095537317521


że słowa mają

stukrotne wdzięki

i z pragnieniami tulą się baje

czekane treści zrodzone w głowie

po myślach chodzą wyczekiwane

lekką pajęczą siecią co którą

otula w progi

czy jest w dotyku

śmiertelnym jutro bo tajemnicą

spełnia się spełnia a zbędne sztuka

chwila niech łasi

słowami tuli

a śmiałe treści i słowa kręte

pokusą skromną choć bez znaczenia

są jeszcze jeszcze - tak być nie musi -

tym co rozpala poczucie ciała

aby się ogień

nie plątał w kącie


19 września, 2024


***(bukiet kwiatów polnych CLXXIX)


wkroczyła jesień

aby kamienie zamienić w bruk

wyłożyć piekło?

i w końcu roku… – na nowy rok

puścić obcasem to s.o.s

złożyć życzenia

i na papierze znów ciepły wiersz

ułożyć w kocham

zapachem ciepła zapachem gry

aby nam więc nie uciekł sens

do siego roku

więc życzmy sobie jesiennych barw

co dzisiaj straszą

aby nam piekło zakwitło w róż

a kamień młyński nie trzeba już

na szyi wieszać

i o kamieniach rzucanych w bruk

pora zapomnieć


21 września, 2021


Foto: ГАЛЕРЕЯ ФОНОВ И СТИКЕРОВ, Pinterest

Muzyka: Suno AI Music

Tekst: Andrzej Feret

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 24 września 2026

Jesień, czeremcha i inne owoce

Markus



Jesień przyszła złotawa, obfitująca w owoce

Nieśmiała jeszcze, zaplątana w chmurne deszcze

Poszedłem w zagajniku szukać czeremchy owoców

Znalazłem je przy drodze, zastygłe na wietrze.


Może powinienem odłożyć ich zrywanie pomyślałem

Ale nie mogłem się powstrzymać tak mnie kusiły kolorem

Zrywałem i jadłem, w smaku niepodobne do innych owoców

Nazbierałem dwa kubki papierowe i poszedłem do domu.


W domu patrzyliśmy na nie i znów przyszła na nie ochota

Powiedziałem głośno, że lubię je bardziej niż winogrona

Żałowałem, że wcześniej nie poznałem ich walorów

Obiecałem sobie, opowiem o nich moim przyjaciołom.


W ogródku za domem mamy mały letni domek

Lubimy sobie tam usiąść nawet o jesiennej porze

Moja żona, ja i dwie córki, jest wtedy czas na rozmowy

Takie zwykłe ale budujące nasze nastroje.


Na stole kładziemy owoce i zioła, zawdzięczamy je Bogu Jehowie

Jabłka, jesienne jeżyny i winogrona i teraz także czeremche

I pełnymi nadziei oczyma spoglądamy na siebie

I widzimy przyszłość: po zimie przyjdzie kolorowa wiosna.

Markus
Markus
Wiersz · 24 września 2026
anonim

Ванильные стихи (song w stylu pieśni Iriny Krug)

Andrzej Feret

Ванильные стихи (song w stylu pieśni Iriny Krug)


fb: https://www.facebook.com/reel/1094115010149607


бедные нищие мы защищаем с ними цвет

и вокруг, несмотря на годы, которые не замедляются

Ваши глаза тепло рук и одиночество

это путешествие и ностальгия, которые предсказывают

что где-то беконом чучело налить

мы заполняем наши трамвайные рельсы

а по рельсам два вагона потом толкнем

два вагона два ванильных отсека

слова будут ждать нас на перронах

нас звали, как это слово черешня

и послесловие тоже взывает к нам

красный клубничный на платформе

наши слова будут эхом на перронах

там кто-то будет читать ванильные стихи

наши стихи написаны в два отсека

ванильная клубничная вишня

тогда картина будет немного обнаженной

я не скажу, какая нагота будет сейчас

наши глаза ласкать ну, потому что когда-то шлейф

он будет открываться и заливать цвет

красота вашей души красота души ласкать

красивая душа всегда никогда мало идя

вместе вместе и позади нас одиночество

и в путешествии снова ностальгия снова бушует

и голы пооткрыть в этом путешествии

которые скрывают то, что мы никогда не скажем

даже стихами не спишем - только себе

мы погружаемся...

наливаем


и калитки нам откроем тоже закроем

и послесловие тоже взывает к нам

красный клубничный на платформе

наши слова будут эхом на перронах

там кто-то будет читать ванильные стихи

Ваши глаза тепло рук и одиночество

это путешествие и ностальгия, которые предсказывают

что где-то беконом чучело налить

мы заполняем наши трамвайные рельсы

а по рельсам два вагона потом толкнем


foto: Internet

Muzyka: Suno AI Music

Tekst polski: Andrzej Feret

Tłumaczenie: Google Translator

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 24 września 2026

biedne biedy my chronimy z nimi kolor

Andrzej Feret

Tekst jest zaśpiewany w stylu Russian Shansone


fb: https://www.facebook.com/reel/999684466501931


biedne biedy my chronimy z nimi kolor

a wokoło mimo lat co nie zwalniają

Twoje oczy ciepło dłoni a samotność

jest podróżą i nostalgią które wróżą

że gdzieś boczkiem ciut szaleju nalejemy

zapełnimy nasze szyny tramwajowe

a po szynach dwa wagony potem pchniemy

dwa wagony dwa przedziały waniliowe

będą słowa nas czekały na peronach

nas wołały jak to słowo czereśniowe

a posłowia także będą do nas wołać

na czerwono truskawkowo na peronie

będą słowa nasze echem na peronach

tam ktoś będzie czytał wiersze waniliowe

nasze wiersze napisane w dwóch przedziałach

waniliowych truskawkowych czereśniowych

potem obraz się rozłoży trochę nagi

ja nie powiem teraz co za nagość będzie

nasze oczy pieścić no, bo kiedyś szlej

będzie się otwierać i polewać kolor

piękna Twojej duszy piękno duszy pieścić

piękna duszy zawsze nigdy mało idąc

razem wspólnie a za nami mieć samotność

i w podróży znów nostalgię znowu krzewić

i brameczki pootwierać w tej podróży

które kryją to co nigdy nie powiemy

nawet wierszem nie spiszemy – tylko sobie

zanucimy niesamotnie… niesamotnie

polejemy

i furteczki nam otwarte też zamkniemy


REF:

a posłowia także będą do nas wołać

na czerwono truskawkowo na peronie

będą słowa nasze echem na peronach

tam ktoś będzie czytał wiersze waniliowe

Twoje oczy ciepło dłoni a samotność

jest podróżą i nostalgią które wróżą

że gdzieś boczkiem ciut szaleju nalejemy

zapełnimy nasze szyny tramwajowe

a po szynach dwa wagony potem pchniemy


Grafika & Muzyka: Suno AI Music

Tekst: Andrzej Feret


Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 24 września 2026

Ogień i róża

Julia Osiecka

Widzisz we mnie cichą, płochą dziewczynę,

co spuszcza wzrok i słodko skrywa twarz.

Lecz w nocnej głębi przekraczam granicę,

gdy wokół gaśnie cały znany blask.


Gdy świat ucichnie i zgaśnie jaskrawość,

w mojej piersi płynie gorący prąd.

Wtedy nieśmiałość przechodzi w miękkość,

a w oczach zakwita tajemny ląd.


To gęste wino pite po kryjomu,

słodka gorączka, co zapiera tchu.

Nie opowiem o tym żywemu nikomu,

jak zmysłowy płomień budzi się ze snu.


Puls we mnie bije i ciche wre ciepło,

co potrafi spalić każdy dawny chłód.

I choćby wkoło wszystko dawno zasnęło,

ja w tym półmroku tworzę własny cud.


Jestem jak ogień ukryty w pąku róży –

delikatna z zewnątrz, w środku pełna żaru.

I nikt nie zmierzy tej cichej burzy,

ani nie zgłębi mojego czaru.


Bo mam w sobie świat, co zachwyca i parzy,

choć na co dzień noszę dziewczęcy swój wdzięk...

I tylko ten, o kim moja dusza zamarzy,

usłyszy kiedyś ten tajemny dźwięk.

Julia Osiecka
Julia Osiecka
Wiersz · 23 września 2026
anonim

Cztery smaki

Moni Chaber

[1034]


słodko-gorzkie

usta mnie całują -

wczoraj prawie czciły

dzisiaj niemal plują...


słono-kwaśne

łzy po twarzy płyną -

kiedyś ze wzruszenia

teraz

...tusz marnują


Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 23 września 2026
anonim

nostalgia

Dawid Motyka

biegniemy tak szybko, jakby na końcu drogi

czekał na nas medal za zgubione godziny

zostawiamy w tyle poranki i progi

nie mając pojęcia, co właściwie tracimy


a życie to przecież ta kawa parzona w pośpiechu

ten chłodny wieczór i ciepła dłoń w dłoni

sekunda ciszy ukryta w uśmiechu

którego nikt z nas już potem nie dogoni


zatrzymaj się czasem. Świat poczeka chwilę

nie musisz dogonić każdego uciekającego dnia

zobacz, ile piękna marnuje się w tyle

gdy ty wciąż wierzysz, że ta gonitwa sens ma


Dawid Motyka
Dawid Motyka
Wiersz · 23 września 2026
anonim

"Słowa, słowa, słowa."

Tom

Usiądźmy i nic nie mówmy.

Słów nam nie potrzeba.

Lepiej słuchać wiatru,

jak ociera się o drzewa.

Może chrzęstem kora

coś powie od siebie

lub coś głębszego

zamkniętego w drzewie

odezwie się w ciszy

tej nocy wrześniowej.


Tylko pamiętajmy

o danym sobie —

tu słowie.

Tom
Tom
Wiersz · 22 września 2026
anonim

Nieskruszony

Moni Chaber

[1097]


jesteś moją ścianą płaczu

do której ilekroć podchodzę

mówię krzyczę błagam

na kolana padam

słaniam się

dygoczę...


...ona nawet nie drgnie

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 22 września 2026
anonim

Torpeda

Moni Chaber

[981]


pierwsza kropla deszczu

przeszyła niebo torpedą

szybę rysą rozorała


ciebie i mnie

po obu jej stronach rzuciła

nie łączy nas nic


słońce odeszło

zniknął uśmiech z twarzy

padł cień


szyba płacze

za nas to robi

ktoś musi...


Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 21 września 2026
anonim