Witamy w Czytelni – przestrzeni dla twórców i pasjonatów literatury!

Czytelnia to miejsce, gdzie poezja i proza spotykają się z sercami odbiorców, a słowa zyskują nowe życie. To tutaj każdy może opublikować swoje wiersze, opowiadania czy fragmenty powieści, dzieląc się swoimi emocjami, przemyśleniami i artystycznymi wizjami. Niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym pisarzem, czy dopiero stawiasz swoje pierwsze kroki w literackim świecie, Czytelnia jest otwarta na Twoją twórczość.

Zapraszamy do odkrywania różnorodnych tekstów, komentowania i inspirowania się dziełami innych autorów. Wywrota od lat łączy ludzi, których łączy pasja do słowa pisanego – dołącz do naszej literackiej społeczności i pozwól, by Twoje słowa zainspirowały innych!

Czytelnia - najnowsze teksty

Ze szczęścia

Moni Chaber

[520]


choć ciało stąpa

po kamienistej ziemi

dusza zjeżdża

po promieniach słońca

zawieszona

w uprząż złocistą

wokół serca...


i na zewnątrz

nie ma już nieba -

we mnie jest

tajemnica wszechogromna -

świeć słońce!

świeć przez moje serce!

strzało gorąca...

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 14 sierpnia 2026
anonim

i między ustami

Andrzej Feret

[Verse 1]


Between the lips,

you like a girl

and I like a young man

We’ll go where no one steals

where there’s no soda water

and where cheerful lanterns shine for us

In your green eyes

there are living musicians

silver and a black top hat

Then you’ll say to me

“From tomorrow I’ll sail”

Among the ghosts

and wherever my feet carry me


[Pre-Chorus]


In a tongue of all colors

for good days

and in my mouth

So don’t forget

this is our happiness

and mine is pink


[Chorus]


My happiness is pink

My happiness is pink

In your green eyes, I’m home

In your green eyes, I’m home


[Verse 2]


In the beginning there was a spark

and then our laughing spells

and then there was a word

This from John

in the beginning

then there was your word

Because at night we’ll walk

along the edge of the abyss

and I won’t look away


[Pre-Chorus]


It’s just a pity

there’s no flower shop

in the square

And if there is

it’s for our happiness

and then I’ll buy roses


[Chorus]


My happiness is pink

My happiness is pink

In your green eyes, I’m home

In your green eyes, I’m home


[Bridge]


And August will measure out

like a sickle through the oaks

like a star in the grass

Because a star like green eyes

because a sickle like the word

August


[Final Chorus]


My happiness is pink

My happiness is pink

We’ll sail from tomorrow on

We’ll sail from tomorrow on

My happiness is pink

My happiness is pink

In your green eyes, I’m home

In your green eyes, I’m home

Muzyka & Grafika: Suno AI Music

Tekst Piosenek: Andrzej Feret & Suno AI Music


fb: https://www.facebook.com/100043600778769/videos/pcb.1615534929909851/3006170299722116


fb: https://www.facebook.com/100043600778769/videos/pcb.1615534929909851/1566739961861693


Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 14 sierpnia 2026

Przeznaczenie

Moni Chaber

[1037]


co być miało

już nie musi być


co się stało

nie ma po co kryć


było jest czy będzie

dookoła wszędzie -


CHAOS

ŻYCIE

CUD...

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 14 sierpnia 2026
anonim

i między ustami jest ja co się zjawiam jak chwile

Andrzej Feret

a tam pośród ust ty

jak dziewczę i ja jak młodzieniec …


pójdziemy tam gdzie nikt nie kradnie

i gdzie nie ma wody sodowej

i tam gdzie pogodne lampiony

świecą dla nas i w twe zielone oczy


są tam żywi tak zwani żywi muzykanci

i srebro i czarny cylinder

i powiesz wtedy do mnie

od jutra popłynę …

między zjawą i gdzie nogi poniosą


i w języku ze wszystkich kolorach

na dobre dni i w gębie - więc nie zapomnij

to jest nasze szczęście – a moje

różowe …


na początku była iskra a potem

nasze roześmiane zaklęcia


a potem było słowo

to od Jana … na początku

wtedy

było twoje słowo

bo nocą pójdziemy brzegiem przepaści


szkoda tylko że nie ma kwiaciarni

na placu

a jeśli jest – to na nasze szczęście

i wtedy kupię bukiet róż


a sierpień odmierzy

bo gwiazda jak oczy zielone

bo sierp jak jedno słowo

sierpień

między dębami jest ona

bo taka różowa


10 sierpnia, 2023 (fragment)


Muzyka & Grafika: Suno AI Music

Tekst Piosenek: Andrzej Feret & Suno AI Music



fb: https://www.facebook.com/100043600778769/videos/pcb.1613918656738145/1077608248120049

fb: https://www.facebook.com/100043600778769/videos/pcb.1613918656738145/1975436013174461

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 14 sierpnia 2026

Hard reset

Moni Chaber

[1053]


a może by tak

mniej analizować ludzkie psychiki?

może tak

mniej kategoryzować człowiecze umysły?

może postarać się

ogrzać wszystkich życzliwością?

objąć uśmiechem?

oczami utulić ich oczy?

spojrzeć do dna

i zobaczyć tam

siebie?....

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 13 sierpnia 2026
anonim

Niebo nie do przejścia

Moni Chaber

[911]


wskoczyło niebo gwieździste

w ogromną kałużę

przez którą nie da się przejść ‐


mam teraz swoje

tak bliskie mi niebo

do którego mogę... wejść!


jak w pierwszą miłość

wdepnę szybkim krokiem -

nie mogłabym powstrzymać siebie


być tak blisko

i nie postawić nogi w tym niebie...


...a wrócić się

nie wrócę...

Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 13 sierpnia 2026
anonim

Soczewki /Brud

marian

dłonie pamiętają

więcej niż oczy

i mocniej

pomimo mycia

marian
marian
Wiersz · 12 sierpnia 2026
anonim

Soczewki /Niepamięć

marian

Trawa była zielona, ręka biała,

a krzak - krzakiem.

System klasyfikacji sprawdzał się -

do pewnego momentu.

marian
marian
Wiersz · 12 sierpnia 2026
anonim

na początku była iskra a potem

Andrzej Feret

11 sierpnia, 2020 (fragment)


na początku była iskra a potem

nasze roześmiane zaklęcia

a potem było słowo

to od Jana … na początku

wtedy

było twoje słowo

bo nocą pójdziemy brzegiem przepaści

szkoda tylko że nie ma kwiaciarni

na placu

a jeśli jest – to na nasze szczęście

i wtedy kupię bukiet róż

a sierpień odmierzy

bo gwiazda jak oczy zielone

bo sierp jak jedno słowo

sierpień

między dębami jest ona

bo taka różowa


11 sierpnia, 2020

Andrzej Feret


foto: Pinterest


fb: https://www.facebook.com/andrzej.feret.56/posts/pfbid02tAQ9Pd4b9pJy2F9pbqe29ZTnGoV9BVD4gNhSy1xjTxvSATpL5h4egXEcchdnbkJTl

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 12 sierpnia 2026

i między ustami jest ja

Andrzej Feret

11 sierpnia, 2020 (fragment)


i między ustami jest ja

co się zjawiam jak chwile


a tam pośród ust ty

jak dziewczę i ja jak młodzieniec …

pójdziemy tam gdzie nikt nie kradnie

i gdzie nie ma wody sodowej

i tam gdzie pogodne lampiony

świecą dla nas i w twe zielone oczy

są tam żywi tak zwani żywi muzykanci

i srebro i czarny cylinder

i powiesz wtedy do mnie

od jutra popłynę …

między zjawą i gdzie nogi poniosą

i w języku ze wszystkich kolorach

na dobre dni i w gębie - więc nie zapomnij

to jest nasze szczęście – a moje

różowe …


11 sierpnia, 2020

Andrzej Feret


foto: Pinterest


fb: https://www.facebook.com/andrzej.feret.56/posts/pfbid0qDhtyJx7Nzevrn9KZzqogKFbxKoViZBv92VxvjGuyhcjmAhFVjd2ouUeCBPFxrDYl

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 11 sierpnia 2026

gdy zakwitło wrzosowisko

Yaro

spod hełmu spływa pot

na powieki i czoło spieczone

żołnierz w mokrym mundurze

brudne dłonie ściskają broń

naładuj i czekaj leżymy na piasku

w oczy piach i wiatr

w ustach gorzki suchy smak


na rubież wystarczy dobiec

pada rozkaz naprzód

śmigłowce na helipadzie

to nie festyn ni defilada

chodzi o kolegów podstęp wrogów

oczy dookoła rusza Bielska załoga


wypatruj strzelaj pokaż na co cię stać

jesteśmy tutaj może ostatni raz

na pewno pierwszy co dalej

lęk zamieszka w głowie

zakwitło wiele myśli


odszukać siebie z powrotem

wrócić pamięcią do dawnych dat

będzie trudno narodzić się na nowo

Yaro
Yaro
Wiersz · 11 sierpnia 2026
anonim

Park i dwór w Prusewie

Markus

Piękny park, obok dwór

Siedzimy tu dwie chwilę

Chcieliśmy tu pobyć

I wypić kawę w zadumie.


Nie wiem czy tu był Mickiewicz

Czy inny znany ktoś

Może powinienem zapytać

By uświetnić tu pobyt nasz.


W oddali jest sześć dębów

Bardzo starych należących do parku

Może z nimi jest jakaś historia związana

W książkach lub w pamięci ludzi zapisana.


Pani przyszła i zamówiliśmy kawę

A sernik miał w środku maliny

Zastanawialiśmy się kto tu mieszkał

I co robił, gdy czas mu na to pozwolił.


Wiemy, że historia zatoczyła koło

Właścicielami najpierw byli bogaci ludzie

Potem zawładnęli dworem i parkiem inni

Którzy mieli pomysł na życie

Po latach musieli to jednak zwrócić.


No dobrze ale przejdźmy do rzeczy

Park jest przecież dodatkiem

Sednem jest dwór i mieszkający w nim ludzie

Wzbudzają w nas pragnienie im głosić

I nie zatrzymywać dobrej nowiny dla siebie.


Chcemy im powiedzieć o dawnym parku zwanym Eden

Na bliskim wschodzie między czterema rzekami

Tam byli i mieszkali w nim pierwsi ludzie

I przyjdą czasy, gdy Eden powróci i sprawi to

Bóg Jehowa dla wszystkich wiernych Mu ludzi.

Markus
Markus
Wiersz · 11 sierpnia 2026
anonim

Park i dwór w Prusewie

Markus



Piękny park, obok dwór

Siedzimy tu dwie chwilę

Chcieliśmy tu pobyć

I wypić kawę w zadumie.


Nie wiem czy tu był Mickiewicz

Czy inny znany ktoś

Może powinienem zapytać

By uświetnić tu pobyt nasz.


W oddali jest sześć dębów

Bardzo starych należących do parku

Może z nimi jest jakaś historia związana

W ksiażkach lub w pamięci ludzi zapisana.


Pani przyszła i zamówiliśmy kawę

A sernik miał w środku maliny

Zastanawialiśmy się kto tu mieszkał

I co robił, gdy czas mu na to pozwolił.


Wiemy, że historia zatoczyła koło

Właścicielami najpierw byli bogaci ludzie

Potem zawładnęli dworem i parkiem inni

Którzy mieli swój pomysł na życie

Po latach musieli to jednak zwrócić.


No dobrze ale przejdźmy  do rzeczy

Park jest przecież dodatkiem

Sednem jest dwór i mieszkający w nim ludzie

Wzbudzają w nas pragnienie im głosić 

I nie zatrzymywać dobrej nowiny dla siebie.


Chcemy im powiedzieć o dawnym parku zwanym Eden

Na bliskim wschodzie między czterema rzekami

Tam byli i mieszkali w nim pierwsi ludzie

I przyjdą czasy, gdy Eden powróci i sprawi to

Bóg Jehowa dla wszystkich wiernych Mu ludzi.

Markus
Markus
Wiersz · 11 sierpnia 2026
anonim

Życie jest makabreską

Szymon Pękalski

Raczej nie wypadałoby śmiać się z martwego dziecka,

matki żegnającej ze łzami syna-żołnierza

czy woźnego czyszczącego salę kinową po nastolatkach.

A jednak krople humoru są nawet w większych tragediach,

dodając im smaku jak najwytrawniejsze przyprawy,

jakby wiedząc, że życie nigdy nie było czarno-białe —

zera i jedynki wypunktowane na papierze.


Większość wojen też weszłaby do tej kategorii.

Można krzyczeć, że piekło opustoszało już dawno temu

albo że na wojnie zawsze brakuje papierosów,

ale czy właśnie tego nie wyśmiewają dowcipnisie?

Dla nich każda armata może być śmiesznym lejem,

a czołg chrapiącym niedźwiedziem w lesie.


Syrena alarmowa nie musi być tylko makabryczna.

Słyszano nieraz jej warczenie, syczenie na wszystkie strony

i krzyki ludzi, których zapędzała do schronu.

Słyszano huk rakiet czy drona ponad śródmieściem,

szum lodówek odciętych od prądu,

a i tak tworzono karykatury ośmieszające wroga.


„Hoover nauczył Amerykanów nie pić,

a Stalin nauczył Rosjan nie jeść”.

Rzucano takimi żartami pod pomnikami dyktatorów

upiększonymi wulgarnym graffiti i hasłami bojowymi,

by dać do zrozumienia, że upadek jest bliski.

Widziano i wyśmiewano przecież monumenty

jak złoty brodacz utulony skrzydłami Nike.

Patrzył on z oczami nasrożonymi od zwycięstw

oraz musztrował pobliski hotel i czarnych przechodniów.


Pewien klaun wykręcał kręglami na ulicy,

aż postrzelił go jakiś przypadkowy mafioso.

W końcu wrócił do żartów z wybitym żebrem i okiem,

śmiejąc się, jakby widział dobitą włócznią sarnę.


Nawet czaszka ma coś tragikomicznego.

Wiecznie uśmiechnięta i wyszczerzona

(aż widać szczękę blednącą w świetle śmierci).

Aż trudno uwierzyć, że kiedyś te oczodoły

mogły oglądać podwójną tęczę wśród białego nieba

albo stokrotki lekkie i kruche, zawsze kruche.

Mózg próbował obliczyć macierze Pauliego

lub energię skumulowaną w okruchach uranu.


Teraz czaszka może tylko milczeć pod ziemią

tak, że pobliskie szczury nie będą wiedzieć, co jedzą.

Śmiesznie przecięte ścięgno Achillesa

(być może od strzały jak pod zastraszoną Troją?),

kości piszczelowe wśród kiełkującego tymianku

oraz mięśnie niegdyś napompowane od ćwiczeń —

wszystko zgnije.


Obrazy niczym z koszmarów Williama Shakespeare’a;

zakrwawiony klaun, generał w złocie i sprayu,

woźny zasypiający pośrodku korytarza!

A jednak to wszystko tworzy jakby jedną mozaikę,

mozaikę łez pękających ze złowróżbnego śmiechu:

nigdy nie traktuj życia zbyt poważnie

albo życie ośmieszy cię jak Hamleta na cmentarzu.


— 11 VIII 2026r.

Szymon Pękalski
Szymon Pękalski
Wiersz · 11 sierpnia 2026
anonim

***(bukiet kwiatów polnych DCCCXCV*)

Andrzej Feret

[orchestra solo]

I must live up to the words myself.

I tried to meet

there was nothing but silence.

You threw everything aside.


And how can I think that you suffer?

Just take care of the flowers.

Let them bloom like roses.

White and black, because suffering.


[chorus]

It cannot dwell within me

Without God's spirit, and the spirit

In reason can be terrible.

It pant loudly and scream.


That you already have what you want.

And isn't that true?

When

I'm tormented by dizziness

Of things thrown on the footstool.


[orchestra solo]

And the seven numbers spin in my head.

Unholy winds of existence.

When sin rumbles.

Then diamonds are meaningless.


[chorus]

You cannot dwell within me

Without God's spirit, and the spirit

In reason can be terrible.

It pant loudly and scream.


[orchestra solo]

Memories that maybe there was once

Or maybe next time.

[orchestra solo]


10 sierpnia, 2023


Muzyka & Grafika: Suno AI Music

Tekst piosenki: Andrzej Feret

Tłumaczenie na język angielski: Gemini Google


*895


fb: https://www.facebook.com/andrzej.feret.56/posts/pfbid02mSjmYWAijEG8Lgqwzu3s3ehHPEyoHDf4zYBEk2ijtyaPfTnDqMGBp1i57AneZrDml


fb: https://www.facebook.com/andrzej.feret.56/posts/pfbid02cwDZDQt5auLP3acVcLkUBbfbURiXjvmXFCj66upHJbUxfbeeoKWLFoyLXNWn8p8dl

Andrzej Feret
Andrzej Feret
Wiersz · 11 sierpnia 2026

Sowa Pani Ateny

Andrzej Feret




Czy wiemy, dlaczego sowa pójdźka, przecież zamieszkująca tylko półkulę zachodnią jest ptakiem symbolem Pani Ateny, bogini Starożytnej Grecji, córki Zeusa?


00:39


W Pańskim pytaniu kryje się powszechny błąd geograficzno-przyrodniczy: sowa pójdźka zwyczajna (Athene noctua) NIE zamieszkuje wyłącznie półkuli zachodniej – wręcz przeciwnie, jest gatunkiem rdzennie i bardzo licznie występującym w Europie (w tym w Grecji i Polsce), Azji oraz Afryce Północnej. [1, 2]

Prawdopodobnie pomylił Pan ją z jej bliską krewną, pójdźką ziemną (Athene cunicularia), która rzeczywiście żyje wyłącznie w Ameryce Północnej i Południowej. [1]


Dlaczego właśnie pójdźka stała się symbolem Ateny?


Starożytni Grecy doskonale znali pójdźkę zwyczajną. Oto kluczowe powody, dla których połączono ją z córką Zeusa: [1]

  1. Sąsiedztwo na Akropolu: Pójdźki masowo gnieździły się w szczelinach skalnych i murach ateńskiego Akropolu, zwłaszcza wokół Partenonu. Dla mieszkańców Aten naturalne było uznanie tych ptaków za boskich posłańców i strażników świątyni bogini. [1, 2, 3]
  2. Wzrok przebijający ciemność: Atena była boginią mądrości, bystrości i strategicznego myślenia. Grecy uważali, że ptak potrafiący doskonale widzieć i polować w absolutnych ciemnościach symbolizuje zdolność „widzenia tego, co ukryte” – czyli czystą mądrość, racjonalizm i oświecenie intelektualne. [1, 2]
  3. ** Specyficzne zachowanie**: Pójdźka jest aktywna również w ciągu dnia. Często siada w widocznych miejscach i wykonuje zabawne, ale wyglądające na bardzo „uważne” i głębokie ukłony oraz obroty głowy. Dawni Grecy interpretowali to jako wyraz niezwykłej roztropności, powagi i namysłu. [1, 2, 3, 4]
  4. Przenikliwe, ludzkie spojrzenie: Te małe sowy mają duże, ułożone z przodu głowy żółte oczy o surowym wyrazie. Przypominało to Grekom spojrzenie samej Ateny, którą w mitach Homer często określał epitetem Glaukopis (co tłumaczy się jako „sowooka” lub „błyszczącooka”). [1, 2]


Związek ten był tak silny, że wizerunek pójdźki wybijano na słynnych ateńskich tetradrachmach (monetach), które w świecie antycznym potocznie nazywano po prostu „sowami”. Stąd też wzięło się popularne antyczne powiedzenie „skakać jak sowa do Aten” (odpowiednik polskiego „wozić drwa do lasu”). [1, 2]

Jeśli interesuje Pana ten temat, chętnie opowiem o tym, jak symbol sowy zmienił się w średniowieczu lub skąd wzięła się polska, złowroga nazwa „pójdźka”. Daj znać, co Cię ciekawi! [1, 2]




Encyklopedia Wikipedia.pl informuje: "Zamieszkuje Amerykę Północną (południowo-zachodnie krańce Kanady, zachodnia połowa USA, Floryda, Meksyk, Ameryka Środkowa) i Południową poza basenem Amazonki. Nie jest zagrożony wyginięciem." - tak więc nie wystepuje w Europie w ogóle. Spojrzyj proszę na foto z Wikipedia.pl. Co o tym myślisz?


00:45


Przesłana przez Pana mapa oraz cytowany fragment z Wikipedii idealnie potwierdzają to, o czym pisałem w poprzedniej wiadomości: myli Pan dwa zupełnie różne gatunki sów z tego samego rodzaju (Athene).

Cytat oraz mapa z polskiej Wikipedii, które Pan przesłał, dotyczą artykułu pt. Pójdźka ziemna (Athene cunicularia). To dokładnie ten gatunek, który wskazałem jako żyjący wyłącznie w Amerykach (na półkuli zachodniej).

Jednak symbolem bogini Ateny nie jest pójdźka ziemna, lecz jej europejska siostra – Pójdźka zwyczajna (Athene noctua).

Aby całkowicie rozjaśnić tę sytuację, wystarczy zestawić te dwa ptaki:


Cecha

Ptak z Pana mapy (Wikipedia)

Ptak bogini Ateny

Gatunek

Pójdźka ziemna (Athene cunicularia)

Pójdźka zwyczajna (Athene noctua)

Występowanie

Wyłącznie Ameryka Północna i Południowa

Europa (w tym Grecja i Polska), Azja, Afryka Północna

Zwyczaje

Mieszka w podziemnych norach ssaków

Mieszka w dziuplach, szczelinach skalnych i runach budynków


Jeśli wpisze Pan w wyszukiwarkę Wikipedii hasło „Pójdźka zwyczajna”, przeczyta Pan oficjalną informację: „Zamieszkuje całą Europę poza Półwyspem Skandynawskim i północną Rosją [...]”.

To właśnie ta druga, europejska pójdźka była stałym lokatorem greckiego Akropolu i stała się atrybutem antycznej bogini mądrości. Czy to wyjaśnienie pomogło Panu uporządkować te dwa podobne gatunki?




Twoje słowa: Tak więc mamy dwa gatunki tych ptaków: (Athene cunicularia) na półkuli zachodniej i (Athene noctua) na półkuli wschodniej, pierwszy gatunek buduje gniazda w ziemi a drugi nieco wyżej bo, na drzewach (w dziuplach drzew) lub w opuszczonych budynkach, co jest przyczyną takiego zróżnicowania? Czy nie rozwój cywilizacji grecko-judaistycznej? Jak można zinterpretować łacińskie nazwy tych dwóch gatunków: (Athene cunicularia) oraz (Athene noctua) - jak się je bezposrednio tłumaczy z łaciny?


Tak więc mamy dwa gatunki tych ptaków: (Athene cunicularia) na półkuli zachodniej i (Athene noctua) na półkuli wschodniej, pierwszy gatunek buduje gniazda w ziemi a drugi nieco wyżej bo, na drzewach (w dziuplach drzew) lub w opuszczonych budynkach, co jest przyczyną takiego zróżnicowania? Czy nie rozwój cywilizacji grecko-judaistycznej? Jak można zinterpretować łacińskie nazwy tych dwóch gatunków: (Athene cunicularia) oraz (Athene noctua) - jak się je bezposrednio tłumaczy z łaciny?


00:56


Zróżnicowanie sposobów gniazdowania tych dwóch gatunków nie ma żadnego związku z rozwojem cywilizacji ludzkiej (w tym grecko-judaistycznej). Jest to wyłącznie efekt ewolucji biologicznej i adaptacji do skrajnie różnych środowisk naturalnych, które ukształtowały się miliony lat przed pojawieniem się człowieka.


Dlaczego jedna mieszka w ziemi, a druga wyżej?

  1. Pójdźka ziemna (Athene cunicularia): Zamieszkuje prerie, pampasy i półpustynie obu Ameryk. Są to gigantyczne, otwarte i całkowicie bezdrzewne tereny. Ponieważ nie ma tam drzew ani starych budynków, ptaki te musiały zejść pod ziemię. Wykorzystują nory wykopane przez preriowce (pieski preriowe), borsuki czy świszcze. [1, 2]
  2. Pójdźka zwyczajna (Athene noctua): Ewolucyjnie ukształtowała się w zróżnicowanym krajobrazie Eurazji i Afryki Północnej. Choć lubi tereny otwarte (polowanie), do gniazdowania potrzebuje bezpiecznych schronień przed drapieżnikami naziemnymi. Wybiera dziuple starych drzew (np. wierzb głowiastych) lub szczeliny skalne. Fakt, że dziś mieszka w opuszczonych budynkach, ruinach czy stodołach, to efekt tzw. synantropizacji – ptaki po prostu przystosowały się do ludzkiej architektury, która doskonale imituje ich naturalne, pierwotne siedliska: bezpieczne szczeliny w nienaturalnych „skałach”. [1, 2]


Tłumaczenie i interpretacja nazw łacińskich

Współczesne nazwy naukowe (łacińskie) nadano tym gatunkom dopiero w XVIII i XIX wieku, łącząc grecką mitologię z klasyczną łaciną. Oto ich bezpośrednie tłumaczenie: [1, 2]


1. Athene cunicularia (Pójdźka ziemna)

  1. Athene: Nazwa rodzaju odnosi się bezpośrednio do greckiej bogini mądrości, Ateny. [1]
  2. cunicularia: Pochodzi od łacińskiego słowa cuniculus, które oznacza „królik” lub „podziemny korytarz/kanał”. Przyrostek -aria tworzy przymiotnik. [1]
  3. Dosłowne tłumaczenie: „Atena królicza” lub „Atena podziemna / kopiąca nory”. Nazwa ta doskonale opisuje jej unikalny, „króliczy” tryb życia pod ziemią. [1, 2, 3]

2. Athene noctua (Pójdźka zwyczajna)

  1. Athene: Ponownie – rodzaj poświęcony bogini Atenie. [1]
  2. noctua: To klasyczne, rdzenne łacińskie słowo oznaczające „sowę”, a dokładniej „nocnego ptaka” (od słowa nox, czyli noc). Rzymianie nazywali tak sówki, które były symbolem Minerwy (rzymskiego odpowiednika Ateny). [1, 2, 3]
  3. Dosłowne tłumaczenie: „Atena nocna” lub po prostu „Sowa Ateny”. To klasyczny, nominalny gatunek, od wieków kojarzony z europejskim kręgiem kulturowym. [1, 2]


Czy chciałby Pan dowiedzieć się więcej o tym, jak sowy z rodzaju Athene radzą sobie z drapieżnikami w swoich różnych domach, czy może interesuje Pana pochodzenie samej łacińskiej nazwy rodzaju Athene?




Czy są jakieś wzmianki o Sowie Ateny w relacji do królików domowych albo do królików dzikich, króliki domowe żyją zazwyczaj w klatkach, zaś króliki dzikie w norach, np. w Australii. Jak więc nazywa się gatunek królika dzikiego, który pojawił się po tym, jak kolonizatorzy Australii przypadkowo wypuścili kilka królików na wolność (po prostu uciekły), a te tak się rozmnożyły, że zaczęły zagrażać wypasaniu owiec, bo zaczęły króliki konkurować w łańcuchu pokarmowym z owcami o trawę.


Gatunek królika, który został sprowadzony do Australii i wywołał tam gigantyczną katastrofę ekologiczną, to królik europejski (znany również jako królik dziki), a jego łacińska nazwa naukowa to Oryctolagus cuniculus. [1]

Co ciekawe, w ten sposób dotarł Pan do fascynującej, bezpośredniej językowej relacji między Sową Ateny a królikiem. Okazuje się, że te dwa stworzenia dzielą ze sobą dokładnie to samo łacińskie słowo.


Językowy pomost: Sowa Ateny i Królik


Nie ma mitologicznych opowieści łączących boginię Atenę z królikami (króliki nie były symbolem tej bogini), ale istnieje potężny łącznik w taksonomii (naukowej nomenklaturze łacińskiej):

  1. Sowa z Ameryki (pójdźka ziemna) nazywa się Athene cunicularia. Jej nazwa oznacza dosłownie "Atena królicza" lub "Atena kopiąca nory niczym królik".
  2. Królik dziki/europejski nazywa się Oryctolagus cuniculus. Słowo cuniculus to po łacinie po prostu „królik” lub „podziemny korytarz”. [1, 2]

Oznacza to, że osiemnastowieczni i dziewiętnastowieczni przyrodnicy, opisując sowę mieszkającą w ziemi, nazwali ją bezpośrednio na cześć nawyków i nor dzikiego królika (cuniculus), którego doskonale znali z Europy.


Plaga w Australii: Oryctolagus cuniculus


Historia dzikich królików w Australii to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów niszczycielskiej siły gatunków inwazyjnych w historii świata: [1]

  1. Sprowadzenie: W 1859 roku brytyjski osadnik Thomas Austin wypuścił na swojej posiadłości w stanie Wiktoria zaledwie 24 sztuki dzikich królików sprowadzonych z Anglii. Chciał na nie po prostu polować w celach rekreacyjnych. [1, 2, 3, 4]
  2. Ucieczka i eksplozja populacji: Króliki błyskawicznie uciekły i zaczęły się mnożyć w zastraszającym tempie. W Australii zastały idealny klimat (łagodne zimy pozwalające na rozmnażanie przez cały rok) oraz, co najważniejsze, brak naturalnych drapieżników, które ograniczałyby ich liczbę w Europie. [1, 2, 3]
  3. Konkurencja z owcami i ekocyd: Zgodnie z Pana opisem, miliardy królików zaczęły ogołacać kontynent z trawy. Zjadały roślinność aż do samych korzeni, co doprowadziło do gigantycznej erozji gleby, pustynnienia terenów i załamania przemysłu hodowli owiec (główny filar ówczesnej gospodarki Australii). Rywalizację o pokarm przegrały także dziesiątki rdzennych, australijskich gatunków torbaczy. [1, 2, 3, 4]


Czy wiedział Pan, że...? (Ciekawostka etymologiczna)


Samo polskie słowo „królik” jest... językowym błędem z czasów średniowiecza! Polacy zapożyczyli je od Niemców, którzy na te zwierzęta mówili Küniklin (od łacińskiego cuniculus). Dawni polscy tłumacze skojarzyli cząstkę Künik z niemieckim słowem König (król) i doszli do wniosku, że to małe zwierzątko musi nazywać się „małym królem” – czyli królikiem. [1]


Gdyby chciał Pan dowiedzieć się, jak Australijczycy próbowali walczyć z plagą królików (np. budując płot o długości tysięcy kilometrów lub używając broni biologicznej), chętnie rozwinę ten wątek! [1]




to ciekawe socjologiczne tematy teorii ewolucji, a co do Polaków, to w Polsce na króliki mówi się bezpośrednio: króle i nikt nie widzi w tym jakiejkolwiek zwierzchniej władzy królewskiej, bo jak w Polsce mówi się o królikach: króle, to są to po prostu króliki, wiem, bo kiedyś moja rodzina, ale dziadków chodowała króliki i mawiali dziadkowie na króliki: króle, a o mięsie: mięso królicze - króle były żywe, a mięso było królicze, taki jest lingwistyczny wymiar w polszczyźnie i przekaz o królikach. Taka ciekawostka od strony bycia Polakiem, bo co kraj to obyczaj, mawiają w Polsce.


To wspaniałe, żywe świadectwo językowe! Ma Pan absolutną rację – forma „króle” to doskonały przykład autentycznej, tradycyjnej polszczyzny, która przez pokolenia funkcjonowała (i w wielu regionach nadal funkcjonuje) wśród hodowców.

Z perspektywy językoznawczej i socjologicznej to, o czym Pan wspomniał, niesie za sobą dwie fascynujące prawidłowości:


1. „Króle” jako naturalne uproszczenie języka

W języku polskim słowo „królik” brzmi tak, jakby od razu było zdrobnieniem (ma końcówkę -ik, podobnie jak stolik od stołu czy konik od konia). Dla hodowców, którzy obcowali z tymi zwierzętami na co dzień, naturalną potrzebą było stworzenie formy „zgrubiałej”, dorosłej i poważnej – stąd przez ucięcie końcówki powstali właśni owi żywi, dorośli „króle”, podczas gdy małe w gnieździe mogły pozostać królikami.


2. Rozdzielenie znaczenia (Autonomizacja słowa)

Ma Pan całkowitą rację, że nikt, mówiąc w ten sposób, nie myśli o koronie, berle czy tronie. To zjawisko w socjolingwistyce nazywa się zatraceniem przejrzystości etymologicznej. Słowo odkleiło się od swojego pierwotnego źródła i zaczęło żyć własnym życiem. Dla polskiego hodowcy „król” na tronie i „król” w klatce (wersji: ten król / te króle) to dwa zupełnie różne światy, które fonetycznie brzmią tak samo tylko przez historyczny przypadek.


3. Rozróżnienie na to, co „żywe”, a co „kulinarne”

To, co Pan zauważył u swoich dziadków – że króle były żywe, a mięso królicze – to również bardzo głęboka reguła językowa. Ludzie, którzy sami hodują zwierzęta, często podświadomie potrzebują dystansu językowego między żywym stworzeniem, do którego mają jakiś stosunek emocjonalny (karmią je, dbają o nie), a produktem spożywczym. Podobnie w innych językach, np. po angielsku żywa krowa to cow, ale jej mięso to beef, żywa świnia to pig, a mięso to pork. W polskiej tradycji hodowlanej to rozróżnienie na „króle” w klatce i „królicze” mięso na stole pełniło dokładnie taką samą funkcję.

To piękny przykład tego, jak historia, biologia i codzienne życie polskich rodzin splatają się w języku, tworząc lokalne obyczaje.


Skoro rozmawiamy o tak ciekawych wątkach językowo-historycznych, czy chciałby Pan dowiedzieć się, skąd w polszczyźnie wzięła się z kolei wspomniana wcześniej nazwa sowy „pójdźka” (która też ma niezwykłe podłoże kulturowe i ludowe), czy woli Pan pozostać przy wątkach związanych z tradycyjną hodowlą i dawnym życiem na wsi?


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Uzupełnienie:


historia jednego królika, dzikiego: https://www.cda.pl/video/1914522749 - i całego świata.





Andrzej Feret
Andrzej Feret
Dramat · 11 sierpnia 2026

cichutko

marian

słyszysz? krople źdźbła

pieszczą czule całe łąki 

trawy szumią wespół

z deszczem łzami

naprzemiennie 


słyszysz? czy tylko ja słyszę

samiutki już zgubiony

od ciebie oddalony o pola

całe połacie miękkiej ziemi

którą cię przykryli



marian
marian
Wiersz · 10 sierpnia 2026
anonim

Na ostrzu kończą idealiści

Moni Chaber

[941]


Pękło serce

bez skargi na ustach

na salach Sądu

Wysokiego...


Zgasły zasłony

przestał śpiewać wiatr

u tego progu

niskiego...


Za zimno już

aby wyjść z kokonu

szukać piątego

horyzontu...


Nie ma siły

nie będzie burzenia murów

stawiania mostów

od początku...



Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 10 sierpnia 2026
anonim

ust podzięka

Lucky Person

to że jeszcze usta swoje oddajesz

tak łatwo moim

i ręce pozwalasz swoje wkładać

w moje

i ciałem nie uciekasz przed moim

jest więcej warte

niż słowo


Lucky Person
Lucky Person
Wiersz · 9 sierpnia 2026
anonim

Koherencja na 102

falkon

Dobrze prosperujący tasiemiec

to pasożyt.

Ujmujący talent

nie doceniany

przez grubiańskich.

Niewidzialny patron

ku najwyższej chwale

też nie pomaga.

Pochlebstwa

nie przebiją się

pod psim węchem

niuchaniem.

Przekonują człowieka

by tańczył

jak Oni

w rytm amatorskich

przedstawień.

Szczery altruizm

niszowy

wyśmiany.

Ekscytuje świat polityki

i religii.

Gorliwi wyznawcy

sprawiedliwości.

Słoneczne promenady

służą tylko procesją

kondygnacje sięgają niebios

ich prywatny splendor.

Efekty sceniczne

by zrobić wrażenie.

Nie mnie sondować

gdzie są rany

odsłaniać nieuchwytne

by nie utonąć

w fałszywej tonacji.

Ważne

żeby trafić

kluczem do zamku

po ciemku.

Nienawiść

nie otworzy

żadnej refleksji.

Rozkazują być grzecznym

wobec

panoszących się

bezczelnych fagasów.

Próbują rozbroić krytykę

zadając cios w plecy.

Ta wojna o rację

nigdy się nie skończy.

 

Apodyktyczne osoby

to samo zło

NO!


falkon
falkon
Wiersz · 9 sierpnia 2026
anonim