Żyć bez duszy. (opowiadanie)

doris

ŻYCIE BEZ DUSZY TO JAK NIEMOC WYPOWIEDZENIA: „KOCHAM CIĘ”, GDYŻ TE SŁOWA W ZAGUBIONYM ŚWIECIE ZBYT WIELKIMI LUB MARNYMI POSTRZEGANE SĄ

Chłopak i dziewczyna

Dziewczyna: Kocham cię!

Chłopak: Szszt... Nie możesz tak mówić...

Dziewczyna: Dlaczego?! Kocham cię, jesteś moim życiem, ciepłem kominka, gdy w zimną noc kości mrozi mi samotność, którą gorzko goszczę. Ty nadzieją jesteś na dotyk subtelniejszy niźli najdelikatniejsze skrzydło motyla. Poranku...poranku i świcie, co otwiera mi oczy na świat wypełniony, wypełniony...

Chłopak: ...gównem. Zapomniałaś? Ten twój poranek i dzień, w którym tak usilnie starasz się żyć to bagno i grzęźniesz, grzęźniesz po uszy. To wszystko, co cię otacza, to wytwór twojej rozmarzonej wyobraźni. Tu nie ma nic, nic godnego najmniejszej okruszyny miłości.

Myślisz, że wygrałaś? Że jesteś lepsza? To tylko ty, jedna postać pozbawiona szans na bycie szczęśliwą w pełni. Nie jesteś indywidualną jednostką, jesteś jedną z nas – nędzarzy skazanych na potępienie. Przepełniona złem, na wskroś zepsuta – tak jak cała nasza reszta, niegodna, niegodna miłości.

Dziewczyna: Ależ to ona płynie w moich żyłach zmaterializowana w najsłodszą krew. To ona daje mi siłę i sprawia, że wspinam się na szczyty i jestem lepsza od bezmyślnych istot, od zwierzęcych zachowań. Ja czuję, mam uczucia, kocham...

Chłopak: Zabroniono kochać.

Dziewczyna: Jak to?

Chłopak: Nie mówili ci? Ah, byłaś wtedy dzieckiem. Pamiętasz tę wojnę....światową, którąś tam z kolei. To wtedy splądrowali twój dom, zgwałcili ci matkę. Rozejrzyj się, gdzie twój kominek i pokój przepełniony ciepłem? Mieszkasz na śmietniku, cała ziemia to jedno wysypisko śmieci...

Kiedy nastał pokój po tym, jak nic więcej nie pozostało do zniszczenia, naukowcy z całego świata zebrali się w Genewie i napisali pracę naukową o nas, o.....czym kiedyś byliśmy – ludziach.

Właśnie wtedy ogołocono nas z wszelkich uczuć, gdyż stwierdzono, że jesteśmy ich po prostu nie godni. Nasza natura i tak samoistnie sprowadza nas do zagłady. Pojęcia jak: miłość, przyjaźń, więź, bliskość, braterstwo, wsparcie – wykreślono ze słowników. Nie spotkasz nikogo, kto nachyliłby się nad tobą z kromką chleba, zakazano wszelkich humanitarnych odruchów.

...I zabroniono kochać, nie ma na to miejsca ani czasu, liczy się tylko przetrwanie i zachowanie gatunku.

Dziewczyna: Miłość przetrwa nawet w nędzy i okrucieństwie. Jest nadzieją na lepsze jutro. Jak tęcza po burzy rozpromienia niebo, tak ona wprowadza światło do naszych dusz.

....Spójrz w górę, zaraz się pojawi!

Chłopak: Tam są tylko chmury, one nie wróżą nic dobrego, czeka nas kolejna ulewa kwaśnego deszczu...

Dziewczyna: Ah...i pośród kropel jadu będę cię wciąż kochać...

Chłopak: Zwariowałaś???!!! Spalimy się!

Dziewczyna: Nie lękaj się, ochroni nas miłość. Ten....eeee...Bóg nauczał, że ona wygra ze wszystkim...

Chłopak: Taaa, ten co siedział na obłoczkach i był tak mądry, że trzymał tę mądrość w wielkim kotle i przelewał do coraz większego, bo mądrość ta nie miała granic. Znam tę bajkę. Wyglądał jak...

Dziewczyna: Niebo...

Chłopak: Jak stary dobry Żyd, który kochał wszystkich tak dobitnie, że z tej miłości sprowadził na nas zbyt wiele kataklizmów. Niechcący rzecz jasna... Mieliśmy tylko trochę pocierpieć za nieposłuszeństwo; za to, że nie do końca potrafiliśmy walczyć z naszą grzeszną naturą, którą sam nas niby obdarzył. Cóż, jednak trochę przesadził, nie sądzisz?

Dziewczyna: Eh tam, widzę, że te pasożyty całkiem dobrze zagnieździły się w twoim mózgu. Dranie żerujący na ludzkiej słabości! Ja naprawdę cię KOCHAM!

Chłopak: Skoro tak, to oddaj mi tę suchą bułkę, którą trzymasz pod materacem. Chyba nie pozwolisz, by twój ukochany................................................................................................

Dziewczyna wyjęła nóż i zabiła chłopaka.

Ta bułka była jej tygodniową racją żywnościową.

Tak naprawdę nie kochała chłopaka ni okruszynką miłości, miała jedynie nadzieję, że odda jej skrzętnie chowany zapas cukru do wody.

Teraz mogła przywłaszczyć go sobie bez zbędnej paplaniny.

Miłość wprowadza światło do naszych dusz? – pomyślała

- Phe, przecież my nie mamy dusz!!!


niczego sobie 5 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
581 wyświetleń
przysłano: 24 lipca 2000

doris

36
47 tekstów
Czasem jestem sama dla siebie obcym czlowiekiem...wtedy budze sie ten zawsze jedyny raz o wschodzie i odkrywam, ze istnieje we mnie moje wlasne "ja", ktore pomimo wszystko pozostaje niezmienne, tzn. moje zasady i moralnosc pozostaja - a to juz wygrana.…

Inne teksty autora

Jednostronna przyjaźń

doris, wiersz

***

doris, wiersz

***

doris, wiersz

[W popiole myśli...]

Doris, wiersz

Świat misiów

Doris, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło