A ja tu jestem... (opowiadanie)

didiula

-Pamiętam tamten dzień. Ona siedziała na parapecie.Błądziła oczyma po jesiennym krajobrazie. Po umyśle krążyły bezszelestnie pragnienia, marzenia, obawy. W ręku trzymała ogromny, zielony kubek z zimną herbatą. Nie dawno wróciła do domu. Wzięła kubek z biurka, na którym rano stawiała parzącą przełyk herbatę. Nigdy nie piła do końca. Zostawiała pół szklanki, a kiedy wracała, tak jak tamtego dnia siadała na parapecie. Pewnie rozmyślała o tym jak bardzo nie podoba jej się swoje życie i jacy źli ludzie ją otaczają. W duszy uśmiechała się do najgłupszych myśli.

- Była zarozumiała?

- Tak bym tego nie określił. Dzieliła ludzi na gatunki. Segregowała. Szufladkowała. Dobrze znała swoja wartość, wykorzystywała to. Umiała sobie radzić zupełnie nieświadomie. Czasem coś się udawało, a czasem nie.Chwilami ufała fatum, w którego istnienie nigdy nie była do końca przekonana.Jednak nie zaniedbywała innych. Byli dla niej najważniejsi. Jak mało kto potrafiła to udowodnić. Często traciła na nich czas, zupełnie niepotrzebnie. Nie byli przecież nieporadnymi dziećmi.Niczego nie była im winna. Instynktownie czuła, że wszystkie kontakty, które nawiązuje trochę ja niszczą. Wiedziała, że każdemu nowo poznanemu człowiekowi oddaje cząstkę siebie.

- Była więc dobra?

- Po prostu starała się nie ranić najbliższych osób. Bywała tez złośliwa, podła. Można było ja znienawidzić. Jeśli tylko chciała mogła wywoływać swoim zachowaniem bardzo mieszane uczucia u innych ludzi.

- Grała?

- Każdego dnia. Pogubiła się i nie mogła odnaleźć własnej tożsamości więc nauczyła się udawać. Uważała, że jest sobą. Wszyscy jej wierzyli. To chyba znaczy, że świetnie grała. Czasem jej wypowiedzi nie miały sensu. Doskonale o tym wiedziała. To też potrafiła ukryć. Nauczyła się odróżniać ludzi podatnych na jej poglądy od tych traktujących ja jak śmieszne dziecko. Wiedziała, że nie może sobie pozwolić na chwile słabości znajdując się w grupie ludzi. Cierpiała, ale nikt o tym nie wiedział. Tak było dużo lepiej.

- Dla kogo?

- Dla niej, bo nie musiała nic tłumaczyć. Dla innych, bo nie musieli patrzeć na kolejną znudzoną życiem młoda osobę. Nie dobijała ich smutnymi opowieściami i roszczeniową postawą. Żyła.

-Cały czas?

- Nie, właśnie tamtego dnia się zmieniła. Przestała słuchać. Stała się kimś niezrównanie zimnym i bezwzględnym. Myślała, że walczy o siebie.

-Kiedy ostatnio z nią rozmawiałeś?

- Nigdy. Byłem tylko jej wewnętrznym głosem nie musiała mnie słuchać. Z biegiem lat zapomniała o moim istnieniu...Na zawsze strąciła mnie z parapetu. Nie dziwię się. Należał tylko do niej.


dobry– 6 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przemek
przemek 31 stycznia 2007, 22:29
Dorotko... bardzo ładnie :* Zdolna bestia z Ciebie... no no :]
JulJusz 3 lutego 2007, 12:58
ciekawa forma narracji.

-Grała?
-Każdego dnia.


to jest fajne:)
kussi 3 lutego 2007, 14:03
Sentymentalne.

Choćby nie wiem jak autorka zaprzeczała, to bohaterka opowiadanka jest wzorowana na niej właśnie, lub na tym jak by chciała przez ludzi być postrzegana. Dlatego tekst jest duszny i pozbawiony dystansu. I może jestem bezczelna, ze to piszę, ale nie robię tego ze złośliwości tylko ku przestrodze.

Wszystkim, którzy mają problem z nadmiarem sentymentu polecam pisać o kimś, kogo nie lubią.
sick
sick 3 lutego 2007, 14:24
Choć nie lubię "patroszenia" siebie, to tekst ,w którym widać świadomy zamysł. Niesztampowa narracja.
pozdrawiam
kussi
kussi 3 lutego 2007, 16:43
Nie wiem na czym ta "niesztampowa narracja" miałaby polegać... Na tym, że narrator ujawnia się w ostatniej kwestii i nie jest osobą, ani rzeczą tylko abstraktem? Ej...
3 lutego 2007, 19:19
ech mecza mnie juz te teksty, czlowiek wchodzi i teksty takie jak "marzenka" maja na wejsciu niebieski gwiazdki, czlowiek zaczyna to czytac zachlannie i znow sie okazuje ze nie bylo warto :(, narracja to jedyna wartosciowa i oryginalna rzecz w tym tekscie, ale z drugiej strony wcale to nie takie oryginalne i wcale nie az tak wartosciowe ;) ps. kussi trafila w sedno, szkoda wywroty
iga
iga 6 lutego 2007, 12:43
zadne odkrycie ze podmiot opowiadania to i podmiot piszacy, ale czy jesli jest to tak jaskrawe to dyskwalifikacja? czy spalenie wszystkich pamiętników nie zabrałoby nam własnie.....dystansu
Enge
Enge 7 lutego 2007, 15:17
ok: "Błądziła oczyma po jesiennym krajobrazie. Po umyśle krążyły bezszelestnie pragnienia, marzenia, obawy. " dlaczego błądziła OCZYMA a nie, jak wszyscy ludzie OCZAMI albo WZROKIEM? dlaczego po UMYŚLE coś KRĄŻYŁO i to BEZSZELESTNIE? to brzmi śmiesznie, pretensjonalnie. czy nie lepiej zwykłe, ale przy zachowaniu ckliwego tonu "snuła marzenia"? czy coś w tym stylu? idę dalej: NIEDAWNO to jedno słowo chyba, żeby napisać NIE TAK DAWNO TEMU...narracja tego typu często pojawia się nawet w amerykańskich filmach, kiedy pokazują chmury, jakby to dusze zmarłych czy aniołowie rozmawiali.... typowe, standardowe, nastolatkowe....
jak dla mnie - przeładowane banałami i mdłe, ckliwe... przychylam się do zdania kussi, że brak dystansu i autotematyczne.
ogólnie:"przeciętne"
życzę szczęścia!
607 wyświetleń
przysłano: 31 stycznia 2007 (historia)

Didiula

30 zborek
5 tekstów 28 komentarzy

Inne teksty autora

może ona dzisiaj to tobie da

didiula, opowiadanie

Kręgosłup moralny

didiula, wiersz

zabieg

didiula, wiersz

Mój Pan Bóg z zapachami

didiula, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło