Nie masz pojęcia. (opowiadanie)

magdalena

Herbata była za mocna i gorzko przesłodzona. Z przejęciem opowiadałam ci o gwiazdach i niebie, a ty potrafiłeś nazwać to tylko „tym niebieskim” i „tym żółtym”. Nie mam żalu. Nie mam też żelu we włosach. Siedzisz na jednej z tych ekskluzywnych kanap, które zmieniasz co miesiąc. Wpatrujesz się w telewizor, chociaż tak naprawdę nie wiesz nawet, co oglądasz. Prawdziwie sztuczne życie. Plastik kwitnie w twoim sercu, mózgu i ciele.

Nieświadomość w każdym zakamarku twojego parszywego ciała. Niewiarygodnie białe światło oślepia cię, prawie cię wypełnia, ale bronisz się, jak możesz. Chociaż realizm to zupełnie za małe słowo. Ty nie składasz się z chwil, jak my. Jesteś kompletnie czystą anatomią. Przeliczają nas na punkty. Ty bierzesz to na serio. Poznajesz jakieś nowe słowo. Nie zastanawiasz się, co tak naprawdę znaczy. Używasz więc słów, których znaczenia nie znasz, egzystujesz w świecie, o którym nic tak naprawdę nie wiesz. Twoje drugie dno stoi na balkonie i przygląda się małym, chudym chłopcom z rudymi włosami. Odprowadza ich wzrokiem na obiad. Żyjesz martwy. Krztynę nieziemskości wkładasz do słoika z dżemem i zakręcasz tak mocno, jak potrafisz. Przeszywa cię do szpiku kości cielesność. Cielesność do bólu. Jak to możliwe, że jeszcze żyjesz?

Pomyśl o wężu ogrodowym, który już wieczorem zaciśnie ci się na szyi. Wyobraź sobie, jak nieszczęśliwie zaskakuje płomyk zapalacza i powoli wypełnia twoje piękne, gustowne emcztery. Pomyśl jak beztrosko zatapiasz się w komercji, kiedy stajesz w płomieniach. Oko w oko z dziwnym panem, który ciągnie cię przez nieziemski tunel. Nadal nie chcesz zrozumieć, aż w końcu pojmujesz wieczność. Ogarniasz wszystko to, co wcześniej zamykałeś w starej komórce na klucz. Wszystko, czego nie chciałeś dopuścić do mózgu. Ale teraz już za późno. Ty umarłeś. Lekko trzymasz się na nogach, ale już jakby cię nie ma.
-Czy naprawdę było warto? – pyta z ironicznym uśmiechem czarne uosobienie twych najgorszych koszmarów. Czujesz jak wysysa z ciebie to nienamacalne coś, czego praktycznie nie miałeś. Twoje ciało opada bezwładnie w otchłań.


Budzisz się z krzykiem w obcym miejscu. Nie wiesz jak się tu znalazłeś. Pierwszy raz w życiu myślisz o czymś tak nieprzyziemnym jak sen. Bo nie możesz przestać o tym myśleć...



niczego sobie 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
szklanka
szklanka 4 maja 2008, 22:24
ta 'oksymoronoizacja' wydaje się nieco na siłę zrobiona :)takie mam odczucie. pod względem treści -dosyć ciekawie skonstruowany wyrzut rozkwitający w swoistej groźbie.tylko zakończenia dobitnego mi brakuje:)
tajemnica
tajemnica 6 maja 2008, 11:44
Hmm ja również mam niedosyt mocniejszego zakończenia. Ale o wiele lepszy tekst niż wcześniej, podoba mi się. Całkiem zgrabnie napisany, niech leci na pierwszą stronę :)
Sirocco
Sirocco 11 maja 2008, 04:08
Dojrzale napisany, z dobrą analizą „wnętrza”, prawie jak jungowska koncepcja nieświadomości. Aż chciałoby się „oprawić” ten tekst w jakąś wartką historię.
Usunięto 1 komentarz
517 wyświetleń
przysłano: 4 maja 2008 (historia)

magdalena

28 miasto
2 teksty 1 komentarz

Inne teksty autora

malowniczość

magdalena, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło