Przyjazny wróg (opowiadanie)

blueswoman

Napisane po zawaleniu się metafizycznego, własnego świata uczuć; unaocznienie "elementu" oddającego MOJE uczucia...

    Unaocznienie faktu, którego od tak dawna się obawiałam, spowodobało wewnętrzną burzę i chęć działania.

Gdyby nie strach przed niemocą, urzeczywistniłabym swoje marzenia.

    Bodziec, którego bałam się przez tak długi czas, który nieświadomie burzył plany, po ukazaniu się pobudził do walki. Do walki już nie z samą sobą.

Z kimś...

Nie przeszkadza chochlik myślowy: "Nie próbuj, bo nie zdołasz", niech sobie mówi. To, co zobaczyłam, dało poczucie wrogiej walki z silniejszym przeciwnikiem. Tym samym kontrastując z wrodzoną nienawiścią do siebie.

    Jest wrogiem, stoi po drugiej stronie. Chcę wygrać, budzi się zaspana zaborczość. Nie chcę jednak wykończyć. Tylko zacząć walkę.

    Zazdrość o cudze...?


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
tajemnica
tajemnica 13 maja 2008, 18:30
Hmmm no przyznam szczerze, że trochę infantylny, mało treści ale i mało treściwy. Może rozbudować go trochę? Tym razem nie, ale czekam na kolejne teksty, które na pewno będą lepsze :) Pozdrawiam
fanner
fanner 22 września 2008, 20:53
Tekst bardzo tajemniczy... pokusiłbym się o interpretację, ale w sumie ja tam nie jestem humanistą za bardzo, więc może lepiej nie ;) W każdym razie, ciekawy tekst, godny analizy i chwili refleksji...
494 wyświetlenia
przysłano: 13 maja 2008 (historia)

blueswoman

29
2 artykuły 2 teksty 2 nagrania 2 komentarze

Inne teksty autora

Kobieta - tak ją nazwę...

blueswoman, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło