Do Ciebie (opowiadanie)

difficulty

      Czy siedzenie w sieci uzależnia? Nie, jeżeli nie ma ciebie. Jednak, kiedy nie ma ciebie, nie ma nic. Nawet ta głupia nutella nie smakuje tak samo dobrze. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek znaczyłam dla ciebie tyle co ty dla mnie. To głupie, nie sądzisz? Jesteśmy zwykłymi ludźmi, czasami spotykamy się na czacie, włączymy kamerkę i patrzymy sobie w oczy. Ten twój uśmiech... Może uzależnić, wiesz? Ale nie tak, jak twoje oczy. Ten przenikliwy wzrok, który śmieje się zza szklanego ekranu, do mnie. Tak! Właśnie do mnie! Chciałabym kiedyś zobaczyć twoje tęczówki na żywo. Żebyś stanął naprzeciwko mnie, twarzą w twarz. Nie wiem co bym wtedy zrobiła. Może rzuciłabym się tobie na szyję? Albo stanęła jak wryta i nie mogłabym wydusić słowa. Wiem jedno, byłabym zmieszana, przecież ta sieciowa rzeczywistość i tak różni się od tej tam... Znaczy tutaj, w świecie realnym. Zaprosiłbyś mnie na kolację? Czy od razu przeszedł do deseru? Poczekałbyś... Musiałbyś poczekać, w końcu nie byłabym tak łatwa. Oczarowałbyś mnie na nowo swoim uśmiechem? Pewnie ze zdenerwowania przygryzłabym wargę, a kosmyk moich rudych włosów spadłby mi na twarz.

      Szczerze mówiąc nie rozumiem sama siebie. Kiedy się poznaliśmy? Może miesiąc temu? Tak, to było miesiąc temu. Pogoda wtedy była podobna do dzisiejszej, chociaż różnica miesiąca zrobiła swoje i zrobiło się cieplej. Cieplej zrobiło się nie tylko na dworze, ale ty pewnie też to zauważyłeś. Nasza znajomość w ciągu miesiąca zrodziła się w coś niezwykłego, co trudno opisać. Łączy nas nić pożądania, tony namiętności, szczypta niepewności i pewien rodzaj niedosytu. Kiedy do mnie piszesz zaczynam coraz mocniej odczuwać każdy skrawek mojego ciała, pobudzasz moje zmysły, napierasz na każdą żywą komórkę, na każdy mięsień. Kiedy odbieram wiadomość od ciebie zaczynam drżeć, oddycham dwa razy szybciej, ciśnienie mi podskakuje, a mimo to wszystko się spowalnia. Nagle zatrzymują się wskazówki zegara, nie słyszę nieodebranych połączeń i smsów i chcę jednego, chcę cię zobaczyć. Mimowolnie przeciągam usta błyszczykiem, poprawiam fryzurę, patrzę czy się nie rozmazałam i patrzę i czekam aż pojawi się zielony komunikat „Francesco dzwoni”. Słyszę własne bicie serca, nieokiełznane bicie, które z każdą sekundą coraz bardziej się wyrywa, wyrywa się do ciebie kochany.

     W końcu nadchodzi ta chwila, dzwonisz, a moje serce wywija koziołki. Podskakuję na krześle jak małe dziecko, moje oczy z zielonych stają się kocie. Najeżdżam myszką na „odbierz z wideo” i znowu widzę twoje roześmiane źrenice. Twoje usta poruszają się z takim wdziękiem... Mówisz do mnie, potok słów wyrywa się z twoich warg, a ja jak zahipnotyzowana wodzę za nimi wzrokiem. Nie mogę się na niczym skupić, moją twarz oblewa rumieniec. Nie wiem czego chcę, wiem, że to nie jest miłość, to jedynie pożądanie. Odczuwam nagłą chęć bliskości z tobą, żebyś mnie przytulił, pogłaskał po głowie, dał całusa. Tak bardzo, bardzo bym chciała obudzić się obok ciebie następnego dnia. Przy tobie staję się kimś zupełnie innym, nie jestem tą samą Anastazją co zwykle. Nagle staję się taka śmiała i pewna siebie. Przed oczyma wyobraźni widzę jak mnie całujesz, jak głaszczesz moje ciało, chciałabym krzyknąć żebyś przyjeżdżał, ale... Nagle coś mnie hamuje. Nie chcę żebyś widział jak bardzo mi na tobie zależy. Zbyt wiele razy cierpiałam przez mężczyzn którym powiedziałam za wiele, przed którymi odkryłam swoje uczucia, nie chcę czuć się przed tobą naga. Chciałabym żeby nasza znajomość była podobna do striptizu. Wszystko po kolei, powoli, jakby w zwolnionym tempie, wszystko w swoim czasie, a mimo to każdy ruch powoduje przyspieszenie bicia naszych serc. Chyba mnie rozumiesz, prawda? Naszą znajomość chcę tak rozłożyć, żebyśmy się sobie nie znudzili, byś pragnął mnie więcej i więcej, byś chciał żebym była jedynie twoja.

      Kiedy pierwszy raz zaczęliśmy ze sobą pisać, myślałam, ze nasza przygoda zakończy się wraz z wyjściem z czatu. Jak widać, nie zakończyła się. Właściwie chciałabym ci jeszcze powiedzieć, że ci dziękuję, naprawdę. Gdyby nie ty pewnie ciągle chodziłabym gdzieś po dnie czarnej, beznadziejnej otchłani, zwanej potocznie lekkim załamaniem nerwowym. Chwilowo zawieszam wzrok na żonkilach w wazonie, lubię te kwiaty, wiesz? Przypominają mi wiosnę, nowe życie, nowy rozdział. Po rozmowie z tobą do mojego życia wkraczają żonkile, zaczynam na nowo oddychać, tak lekko i pełną piersią. Mój uśmiech dzięki tobie jest prawdziwy jak kiedyś, a oczy znowu pełne blasku, widzisz co ze mną robisz? Uszczęśliwiasz mnie! Zapomniałam w końcu o łzach i o smutku, stałam się inna. Szczęśliwsza...

     Nie, nie powiem, że cię kocham. Nie tak gram, nie teraz. Muszę inaczej to rozegrać, ponieważ cię nie kocham. Te słowa nie są dla nas. Pożądanie, chęć bliskości, więź bycia to o nas, ale miłość? Miłość to co innego, coś kruchego, co mija, a to co łączy nas jest silniejsze. Właśnie stawiam pożądanie ponad miłość, ale niestety, taka prawda kochanie. Pożądanie może przerodzić się w miłość lub pozostać na gruncie pożądania, po miłości zostaje jedynie nienawiść i zgliszcza.


niczego sobie 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
żurawina
żurawina 26 kwietnia 2009, 20:16
nie podoba mi się. no i się nie zgadzam.
Jacek
Jacek 27 kwietnia 2009, 09:52
Miałem wrażenie jakbym czytał nudnego bloga. Pamiętaj, że pisanie o tak wzniosłych uczuciach jak miłość, pożądanie etc, jest stąpaniem po bardzo grząskim gruncie. Trzeba uważać, żeby noga nie wpadła w mieliznę. To, co dla Ciebie jest niepowtarzalne, cudowne i wspaniałe, dla innych wcale być takie nie musi. Niestety w tym tekście nie dałaś rady. Jest nudny. Tłumaczysz wszystko ignotum per ignotum. Napisałaś tekst jakich są w sieci miliony. Nie wyróżniłaś go niczym. Przez język którym się posłużyłaś i brak akcji właściwej, zrobiło się okrutnie smętnie. Musisz uważać, aby przy pisaniu o własnych uczuciach, nie poniosła Cię grafomańska fala, jak w tym przypadku. Nie mogę Ci puścić tego tekstu na pierwszą. Poza tym w tekście są błędy interpunkcyjne oraz językowe i stylistyczne. Niestety. Myślę, że inni opiekunowie nie będą mieli mi za złe odrzucenia tego tekstu.

Pozdrawiam
732 wyświetlenia
przysłano: 26 kwietnia 2009 (historia)

difficulty

27 Łódź
12 tekstów 24 komentarze
Bywam irytująca, kochana, wredna, roztrzepana. Nie lubię samotności.

Inne teksty autora

z pamiętnika zatwardziałej singielki

difficulty, opowiadanie

Mamo...

difficulty, miniatura

TO.

difficulty, opowiadanie

Pani Milcia

difficulty, opowiadanie

gdyby

difficulty, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło