Literatura

Jak rybka w wodzie (opowiadanie)

smakuje

Reportaż, ok.8 min czytania

 

Żyją w akwarium, którego szklane ściany trwale oddzielają je od świata rzeczywistego. Potrafią sprawnie poruszać się po korytarzach i pomieszczeniach, jednak ciągle przykrywa je kopuła troski, której ściany wyznaczają granicę obszaru bezpieczeństwa. Pozostawione same sobie niechybnie giną.


Akwarium


Przeszklone drzwi otwiera mi Ewa, to ona będzie pełnić rolę przewodnika po akwarium, w którym pracuje od pół roku. Długie, kręcone włosy, smukła sylwetka, zrozumienie w oczach. Wewnątrz panuje dziwny spokój, niepodobny do mojego wyobrażenia. Robię głęboki oddech i czuję jak moje płuca zalewa ciężkie, przesiąknięte chlorem zdenerwowanie.
Drobne schodki, po których nie da się wchodzić, zmuszają do zabawnego truchtu. Na ścianach, powyżej poręczy wiszą dziwne obrazki. Nie, to nie są obrazki, to dyplomy, dziesiątki dyplomów. Na drugim piętrze, klatkę schodową od pomieszczeń dzielą kolejne drzwi z szybą pośrodku. Tutaj woda o smaku skrępowania jest gęstsza. Moje nogi powolnie wleką się po linoleum, a głowa staje się ciężka. Ruchy nie są już pewne, uzależniają się od niewidzialnego nurtu filtrowanej wody. Słyszę śmiech. Pierwsze Rybki nieśmiało wychylają swoje głowy zza zielonych futryn, żeby zaraz potem schować się do pomieszczeń po obu stronach prostego korytarza.    


Rybki mają płetwy


Grzybek ma przykurcze rąk i nóg – cierpi na spastyczność mięśni. Jego ruchy są wymuszone, a każdy dzień jest walką o choćby pozory sprawności manualnej. Jego umysł rozwija się prawidłowo, więc jest świadomy swojej choroby. Potrafi trzeźwo myśleć i analizować otaczającą go rzeczywistość. Kocha życie.

-Byłam z Grzybkiem w toalecie, pomagałam mu usiąść na muszli. Wygląda na lekkiego, ale dla mnie utrzymanie ponad dwudziestu kilogramów, to duży wysiłek. On popatrzył na mnie swoimi mądrymi oczami, wygiął się do przodu i sięgnął do poręczy, która pomaga sprawniejszym dzieciom korzystać z ubikacji. Położył swoje małe paluszki na metalowym drążku, wymagało to od niego wielkiego wysiłku i poświęcenia.
-Pani Ewo, zgromadziłem już siły, pomogę Pani! – to są jego słowa.
-Dobrze Grzybula – w środku miałam coś pomiędzy dołem, a radością. Chciałam ryczeć i uciec do domu, ale zaraz potem poczułam wielką siłę. Nie był już ciężki. On rzeczywiście mi pomógł…

-Czego się boisz?

-DPS-u (Dom Pomocy Społecznej). Chyba bardziej niż oni, bo ja tam byłam. Pracowałam tam… Widziałam ludzi, którzy tam żyli i świeżo trafiali. 19-latek, który stracił ręce i nogi w wypadku, trafił do pokoju, w którym mieszkało trzech facetów; 40, 70 i 80 lat. Powiedział, że się ich boi. Boi się patrzeć na ich śmierć, boi się czekać, aż ona przyjdzie po niego, bo nie będzie mógł uciec przed nią, „nie mam przecież nóg, żeby uciekać” – powiedział. Nie chcę, żeby nasze dzieci tam trafiły. Póki są u nas, wiem, że mogą czuć się bezpiecznie.

-A czego boisz się w swoim prywatnym życiu?

-To jest moje życie… Te dzieci.


Rybki rysują rękoma innych


-Panie Piotrze, niech Pan mi tu narysuje! –
dawno nie rysowałem… Michał jest dzieckiem zakładowym. Nie zasmakował miłości i nie potrafi jej okazywać. Nie można go zaadoptować, jest już za późno. Za późno, żeby nauczył się uczuć.
Jeżeli mają rodziców, to zwykle prawa rodzicielskie zostały im odebrane. Nieważne jacy oni są, patologiczni czy nie, byle tylko odwiedzali. Rybki czuja się wtedy najważniejsze. To ONE wychodzą, choćby na chwile, to do NICH przychodzą w odwiedziny. To jest wyjątkowy dzień.
Poldek pochodzi z alkoholiczej rodziny, ale kocha swoja matkę, bo przychodzi do niego, czasami tylko zapomina, że pijanych nie wpuszczają do akwarium.
Sebastian nigdy nie miał rodziców, do każdego mówi mamo, tato, ciociu, ale nie zna znaczenia tych słów, wie jedynie, że są to osoby, do których można się przytulać i jest z nimi dobrze.

Te wszystkie tragedie mają twarze dzieci, mają swoje imiona, są realne i siedzą koło mnie przy małym stoliku, wpatrując się we mnie przez chwile, zanim odejdę – jak inni… 

-A co mam narysować?

-Mikołaja, rycerza, króla i pirata!

-A kim chcesz być w przyszłości?

-Świętym Mikołajem!


-A dlaczego?

-Bo miałbym dużo prezentów i dałbym Wojtkowi coś, żeby chodził!


Solidarność w akwarium jest zauważalna. Rybki pływają ławicami. Mają swoje miejsca i kryjówki, które należą tylko do nich. Każdy ma swój tornister, piórnik, zeszyty, pędzel i flamastry, mimo, że szkoła dla Rybek znajduje się za ścianą. Tutaj każda Rybka ma poczucie własności i wytyczone zadania na miarę swoich możliwości. Nikt tutaj nie tworzy pozorów normalności. Praca pedagogów przypomina walkę o dostosowanie Rybek do brutalnego świata pełnego rekinów, który mimo zagrożeń lepszy jest od stawów hodowlanych – ośrodków DPS, bo prawdziwy. Walka motywuje, a stagnacja uwstecznia.

-Teraz ja chcę zapytać o coś. Co cię najbardziej zdziwiło u nas? – Ewa zaskoczyła mnie tą zmianą ról. Wszystko było tu zaskakujące. Zróżnicowane formy terapii (leczenie za pomocą dźwięku, światła, zapachu, dogoterapia, rehabilitacje), ogromny wysiłek prowadzących, wszechobecna czystość. Dziewczyny chodzą do kosmetyczki i fryzjera, chłopcy mają ulubionego dentystę. Częste wycieczki. To nie jest świat, który widać z zewnątrz. Szyba akwariowa zniekształca rzeczywisty obraz, przez ten pryzmat - uczucia są płytkie. Trzeba zanurzyć się w otchłani smutku, mieszającego się ze szczęściem, żeby zrozumieć ten mały świat.

-Zdziwiło mnie to, że macie akwarium z pięknymi rybkami…

-Te rybki to nasz ośrodkowy skarb. Wszyscy lubią spędzać przy nich czas. Dziwne, że zauważyłeś tylko tyle…


Rybki płytkowodne i głębinowe

 

Wg Jeana Piageta  upośledzenie w stopniu głębokim, sprawia, że psychiczny rozwój chorego zatrzymuje się na poziomie pięciomiesięcznego do jednorocznego dziecka. Biologiczny wiek podopiecznych, to przedział między 7 a 14 rokiem życia. Ewa nie widzi różnic między nimi. Cięższy przypadek, to większa praca, a każda jej forma przynosi satysfakcję.

-Robimy im większą krzywkę tym, że nie jesteśmy konsekwentni, niż gdybyśmy byli oschli. Nie rusza mnie brzydota sama w sobie. Ja ich nie widzę, jako osoby upośledzone, to są dzieci, z którymi trzeba pracować, żeby w życiu codziennym były zwykłe, żeby były umiejętne życiowo, żeby potrafiły przeżyć. Są najlepszymi obserwatorami, poprzednio był tutaj facet którego dzieci nie zaakceptowały, więc musiał odejść. Tu one decydują.

Chociaż nie mają poczucia czasu, to podstawowe pytanie, jakie zadają brzmi: będzie pani jutro?
Nie znają się na zegarku ale każde chce wiedzieć: do której pani jest?
Rybki między sobą nie dzielą się na upośledzenia, tylko kategorie wiekowe, tak jak w zwykłym przedszkolu, czy szkole.
Zasady nie dotyczą tylko wychowanków, każda osoba, która wchodzi musi mieć świadomość podstawowego warunku: jeżeli coś obiecujesz, to musisz to spełnić. Za dużo rozczarowań spotkało Rybki w ich krótkim życiu. Jeżeli masz odejść, to zrób wszystko, żeby nie pozostał po tobie żal, bo oprócz identycznych śniadań przed poranną toaletą i obiadów (miksów z warzyw) o 13.30, ich codziennym posiłkiem jest gorycz życia w zamkniętym akwarium.

 

„I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. Stworzył ich na swoje podobieństwo”

                                                                                                                                    Księga Rodzaju


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Paweł
Paweł "Ivo" Kaczorowski 15 czerwca 2010, 03:23
Cześć. To jest bardzo poruszający tekst, ale nie jest to klasyczny reportaż. Może i dobrze dla niego.
Pierwszy akapit, mimo wszystko, zbyt poetycki:" Robię głęboki oddech i czuję jak moje płuca zalewa ciężkie, przesiąknięte chlorem zdenerwowanie." Niepotrzebne to jest przy takim ciężarze gatunkowym. Daj tematowi się wypowiedzieć. Tak jak jest w akwarium, słowo w słowo. Będzie mocniej.
Trzeba poprawić literówki, formatowanie, interpunkcję. Zajmij się tym. Będzie świetny tekst. Powodzenia.
P.
Paweł
Paweł "Ivo" Kaczorowski 15 czerwca 2010, 03:28
Chodziło mi o początek, nie o pierwszy akapit. Jeszcze tu: "Tutaj woda o smaku skrępowania jest gęstsza." Albo piszesz jakąś poetycką impresję, albo reportaż. Zdecyduj się. Każda forma ma swoje plusy i minusy. Reportaż jest trudny, trzeba trzymać język na wodzy, nie dać się ponieść autorskiemu ego.

Napisz to jeszcze raz. Warto.
smakuje
smakuje 16 czerwca 2010, 11:18
cześć,
poetycka impresja była zabiegiem celowym. Oczywiście rozumiem zarzut i przyjmuję krytykę, jednak taki był zamiar - podroczyć się nieco ze schematem. Może niepotrzebnie, ale po mojemu.
Literówki i błędy interpunkcyjne schowały się zgrabnie przede mną, a formatowanie rozpieprzyło się po opublikowaniu.
Dziękuję za komentarz(e), bo mobilizująco zadziałał(y).
Paweł
Paweł "Ivo" Kaczorowski 16 czerwca 2010, 22:30
Sugeruję, żebyś poprawił jeszcze to:

Robię głęboki oddech - na: wdech
19-latek - tak już w jęz. polskim nie piszemy od jakiegoś czasu - dziewiętnastolatek.
Rybki czuja - ...ą
z alkoholiczej - ckiej
między 7 a 14 rokiem życia - kropeczki po liczebnikach porządkowych
większą krzywkę - ... dę

Oprócz tego, myślniki - popraw dialogowe na długie i dodaj spacje między myślnikiem a słowem;

Tekst jest bardzo dobry. Poruszający i z mocnym przesłaniem. Wyczyść tylko te niechlujstwa.
Pozdrawiam i czekam na więcej "reportaży". (Masz opcję "zmień tekst"?)
Kuba Nowakowski
Kuba Nowakowski 7 lipca 2010, 09:08
On jest dobry ten tekst, tylko dlaczego on ma na sobie pruski mundur?

A tak poważnie, to choćby był wyśmienity, to mamy tu taką zasadę, że autor o swój tekst powinien zadbać. Jeśli prawie miesiąc czasu to za mało, by wprowadzić poprawki o których pisał Paweł... no, to lypa. Z żalem odrzucam i czekam na na wersję poprawioną lub coś innego, bez błędów.
przysłano: 14 czerwca 2010 (historia)

Inne teksty autora

samotność
smakuje
wegetarianizm
smakuje

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca