Pewnego dnia... (opowiadanie)

Black

To nie tak miał wyglądać dzień jak wyobrażali sobie go ludzie...


Weszłam do ciemnego pokoju. Usiadłam na parapecie chcąc ujżeć coś
co oddawało chłodne odczucia. W tej chwili zawiesiłam oko na śniegu.
Wydawał sie tak nomalny. Cudowny. Miało w sobie to coś czego nie miało
nic innego dotychczas. Chciałam otworzyć okno by móc rozkoszować się
 wiejącym wiatrem. Niestety niespodziewanie dodarło do mnie że nie
 mogę go otworzyć. Domyśliłam się że ktoś je musiał zamknąć. Tylko
 dlaczego? Wtem ujrzałam osobę o zabandażowanej głowie.
-Znów ona.-pomyślałam.-Znów.
Wiedziałam że jest to wytwór mojej wyobraźni. A istota przede mną
była nieprawdziwa.
-Czy już tak bardzo zwariowałam? - spytałam się jej mając jakąkolwiek
nadzieję że coś odpowie.
 Zastała nas cisza. W tej chwili wybuchł we mnie wulkan emocji.
 Przypomniało mi się, że ktoś próbuje zrobić ze mnie osobę
chorą psychicznie. Bez chwili wahania wbiegłam do kuchni spodziewając się
widoku matki.
-Dlaczego zamknęłaś moje okno na klucz? - krzyknęłam
 -Skarbie... Uspokój się.- powiedziała starając się mnie uspokoić.
Wiedziała że w takich chwilach jestem zdolna do wszystkiego.
 -Przecież jesteś niepoczytalna. Nic Ci nie zrobią!- Odezwał się głos w mojej głowie.
 Ja nie zważając na te słowa starałam się uzyskać odpowiedz na moje pytanie.
 -Czemu to zrobiłaś?- Spytałam donośnym głosem. Miałam nadzieje że ta się mnie przestraszy.
-Kochanie...-kontynuowała swoje nudne przemówienie. Nie czekając ani chwili dłużej
wybiegłam z domu.
W tej chwili nie czułam nic tylko targające mną jak nigdy przedtem emocje.
Myśląc o wcześniej zaistniałej sytuacji nie patrzyłam dokąd poniosą mnie nogi.
 Trafiłam do opuszczonego domu. A tak przynajmniej mi się zdawało. Ciekawa byłam
 co stało się z jego domownikami. Czemu tu nikogo nie było. Weszłam do budynku chcąc
 się rozejrzeć. Nie myślałam że wtedy trafię na...


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
sin∞ger
sin∞ger 30 sierpnia 2010, 14:13
komentarz treściwy: UJRZEĆ, ROZEJRZEĆ, o interpukcji nie będe Ci pisał, bo jestem niekompetentny w tej kwestii. dodam jeszcze, że zaimki osobowe (tobie, ci itepe) piszemy z małej litery, bowiem opowiadanie czy wiersz nie są listem. treść jest banalna, ale to pewnie wina Twojego wieku. zapamiętaj- poruszanie się po tematyce opuszczonych domostw, chorób psychicznych, dziewczynek z "the Ring", upadłych aniołów, łez i żyletek jest bardzo trudne, bowiem teren jest grząski i łatwo się zapaść. zapis jest okropny. piszesz prozą, a zapisujesz to jak wiersz, choć wiersza tu ni ma, nawet prozę ciężko znaleźć. typowa rada: czytaj, pisz, czytaj, pisz, czytaj, czytaj, powtórz sekwencję.

komentarz ode mnie: bla bla bla, nuuuuuuuuuuuda.
Ir
Ir 30 sierpnia 2010, 19:35
...weszłam, usiadłam, zawiesiłam, chciałam, domyśliłam się, czułam, weszłam itd......................................................... ...............nadmiar czasowników w tej samej formie.
Ja za przedmówcą: ani to wiersz, ani proza.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 30 sierpnia 2010, 21:41
Autorko! Błędy ortograficzne zlikwiduj! poza UJRZEĆ I ROZEJRZEĆ to jeszcze wulkan emocji chyba WYBUCHŁ? Bo wybuch to rzeczownik jest.

Tekst warto by przemyśleć i dopracować. Bo jest w nim spora dawka młodzieńczych emocji, z których może powstać niezła proza. I to trochę Ci umyka w gąszczu nic nie wnoszących zdań. Na przykład tutaj: "Niestety niespodziewanie dodarrło do mnie że nie
mogę go otworzyć. Domyśliłam sie że ktoś je musiał zamknąć." - skoro okno jest zamknięte, to konkluzja, że ktoś je zamknął nie jest specjalnie błyskotliwa:)
Jacek
Jacek 30 sierpnia 2010, 22:02
"Chciałam otworzyć okno by móc rozkoszować się
wiejącym wiatrem. Niestety niespodziewanie dodarrło do mnie że nie
mogę go otworzyć. Domyśliłam sie że ktoś je musiał zamknąć. Tylko
dlaczego? Wtem ujżałam osobę o zabandażowanej twarzy." Ciąg przyczynowo -skutkowy:D Cóż za finezyjna logika wypowiedzi!
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 30 sierpnia 2010, 22:19
o ortach już było i nie będę wspominać, że w dobie tylu dostępnych edytorów poprawiających błędy, to wstyd. a zastanawiałaś się jak można zabandażować twarz? zabandażowana to jest głowa.

"Przypomniało mi się o tym że ktoś próbuje zrobić ze mnie osobę
chorą psychicznie." - a to już w ogóle bezsensu. "o tym" robi przepych

"starając sie mnie uspokoić." - ech... a ogonki to smaczne były?

"kontynuowała swoje nudne przemówienie" - o! brzmi znajomo!

Droga koleżanko, dostarczyłaś nam dozę humoru, która po ciężkim dniu zawsze się przyda. Ale to absurdalne śmiać się przy takich problemach jak choroby psychiczne, niezrozumienie - nie tak to miało wyglądać, prawda? Błędami wszelkiego rodzaju sprowadziłaś katastrofę do tego tekstu.
643 wyświetlenia
przysłano: 30 sierpnia 2010 (historia)
Black

Black

23 Błonie
2 teksty 3 prace

Inne teksty autora

Inny...

Black, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło