Tłum IV (opowiadanie)

A Zet

 

 

 

      Nauczycielka chwyciła duży drewniany cyrkiel i wzięła zamach, kiedy Janek miał już ją w zasięgu ręki.

      – Ty skur... – nie dokończyła. Janek zacisnął zęby na jej nadgarstku, wskutek czego cyrkiel upadł na podłogę. Pani profesor zawyła z bólu. Zrobiło się jej słabo. Czuła, jak Janek popuszcza lekko zacisk, po czym wgryza się ponownie z podwójną siłą. Jej ciało zostało sparaliżowane. Osunęła się na ziemię, nie broniąc się już więcej.
      Jelita, jelita, jelita...
      Kiedy Janek pałaszował wnętrzności kobiety, usłyszał za oknem pisk. Jakaś dziewczynka przechodziła za oknem i zauważyła go, kiedy jadł jej najlepszą nauczycielkę. Jej reakcja była typowa, jednak podpowiedziała Jankowi, w jaki sposób można wydostać się na zewnątrz.

      Zauważył otwarte na oścież okno. Coś podpowiadało mu, że kiedy znajdzie się po jego drugiej stronie, będzie miał okazję znaleźć o wiele więcej ofiar. Wstał więc niechętnie, pokracznie wdrapał się na biurko i podszedł pod okno.
      – Aaggraaar.
      Podniósł nogę i przerzucił ją na drugą stronę. Sapał głośno ze zmęczenia. Kiedy przeniósł ciężar ciała, upadł z trzaskiem na beton po zewnętrznej stronie budynku. Kiedy wstał, od razu skierował się w stronę zapachu świeżych ciał, pozostawiając swoją prawą dłoń na ziemi. Teraz jego ręka zakończona była tylko odstającą kością.
      Upadając kilkakrotnie, doszedł w końcu na szkolne boisko. Rosła na nim równo skoszona trawa. Kiedy uczniowie zauważyli Janka, zaczęli uciekać na boisko betonowe, znajdujące się po drugiej strony szkoły. Na miejscu zostało jednak kilku chłopców. Obserwowali uważnie Janka. Zastanawiali się, co zamierza zrobić. Janek instynktownie skierował się w ich stronę. Chłopcy przyjęli pozycje obronne.
      – Chłopaki, trzymamy się planu. Mnie nic nie zrobi, mówię wam – powiedział stanowczo Mirek.
      – Jesteś pewny?
      – Nie – odpowiedział szybko. – Ale warto zaryzykować.
      – Masz kij?
      – Mam. Biegnijcie już! – rozkazał. Chłopcy pobiegli za swoimi kolegami. Zniknęli za ścianą budynku.
      Janek zbliżał się do niego. Ręce miał wyciągnięte przed siebie, jakby chciał przywitać się z przyjacielem po długiej nieobecności. Mirek umocnił uścisk na kiju baseballowym, przygotował się na ponownie zabicie swojego – byłego już – chłopaka.
      – Jesteś dupkiem, wiesz? Pierdolonym dupkiem! – krzyknął do Janka. Ten przystanął, będąc jakieś trzy metry od Mirka. Przekrzywił lekko głowę, jakby próbował go zrozumieć.
      – Co, nie rozumiesz? Kamil... Mówi ci coś to imię?
      – Aarrrhhh...
      – Pewnie, że tak. Pięknie ci się nastawił! Też bym go zerżnął, mając taką okazję!
      – Aaaarrrrrhh – warknął głośniej.
      – Żałujesz chociaż?
      Cisza.
      – Żałujesz, czy nie!?
      – Aaaaaarrrhhhh.
      Mirek rozluźnił mięśnie. Kij wypadł mu z dłoni.
      – Mam cię dość. Wiecznie sprawiałeś problemy… – rozpłakał się i zamknął oczy. Kiedy po chwili je otworzył, zobaczył twarz Janka. Prawie stykali się nosami. Mirkowi momentalnie wzrosło ciśnienie, czuł, jak serce podchodzi mu do gardła. Chciał się cofnąć, ale nie potrafił, strach całkowicie sparaliżował jego ciało. Zaczął głęboko i szybko oddychać, czując swąd powietrza wydobywającego się z ust jego byłego kochanka.
      Janek sapał, wykonując szybkie, gwałtowne, lecz niewielkie ruchy głową. Wyglądało to tak, jakby chciał rozpoznać Mirka, analizując każdy centymetr kwadratowy jego twarzy. Nagle przestał się ruszać, spojrzał Mirkowi prosto w oczy i przechylił lekko głowę, starając się go niezdarnie pocałować. Mirek czuł, jak zawartość żołądka zaczyna wypełniać przełyk. Nagle, jakby czując powracającą siłę w jego ciele, odepchnął Janka od siebie. Ten upadł niefortunnie, tracąc kolejną dłoń.
      – Aahhhaaarr! – warknął zezłoszczony. Starał się podnieść, jednak Mirek uderzył go kijem w głowę. Nie powtórzył jednak czynu. Będąc gotowym na konieczność ponownego ataku, przyglądał się Jankowi. Wyglądał żałośnie. Pozbawiony obu dłoni próbował się podnieść. Warczał niczym głodny pies. Na blado–sinym ciele widoczne były czerwone żyły, oczy miał zaćmione, ruchy takie niezgrabne... Ta krew, resztki surowego mięsa między zębami... I nóż, tkwiący pod jego mostkiem...
      Nie mógł dłużej na to patrzeć. Przygotował się na najgorszy widok.
      – Zasłużyłeś sobie na to. Pomyśl o Kamilu, wtedy lepiej zniesiesz swoją drugą śmierć... – powiedział cicho i wziął zamach. Wycelował i uderzył. Usłyszał trzask łamanej czaszki.
      – Nic nie mów, nie przepraszaj.
      Trzask.
      – Pytałem się tyle razy!
      Trzask.
      –Tyle razy!
      Trzask.
      – Kłamałeś tyle razy, ile zadawałem pytanie!
      Trzask.
      – Więc teraz giń, skurwielu! – krzyczał przez łzy. Wciąż walił kijem w plamę krwi, roztrzaskane kości czaszki i kawałki zmiażdżonego mózgu.
      Ciało Janka umarło powtórnie.
      Tym razem wraz z duszą.

 

* * * 

 

      Ktoś zaczął bić brawo. Zza ściany budynku wyłaniali się stopniowo wszyscy uczniowie i nauczyciele, oprócz Marcina i pani od geografii, zjedzonych w sali numer trzydzieści jeden. Mirek słyszał, jak z czasem klaszcze coraz więcej uczniów. Niektórzy nawet gwizdali.
      Ale Mirek miał to gdzieś. Usiadł przy pozbawionym głowy ciele Janka i zaczął płakać. Czuł radość i ulgę, kiedy wpatrywał się w mieszankę roztłuczonego mózgu, leżących obok oczu i zębów. Jednocześnie nie opuszczała go złość. Był zły na Janka, że zmusił go to tak radykalnych czynów. To przez niego musiał go zabić.
      Aż dwa razy.
 


dobry+ 7 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
olivia 22 lutego 2011, 23:10
Momentami skręcało mnie podczas czytania...

Tym razem bez uwag. Chyba że coś przeoczyłam. ;)
A Zet
A Zet 22 lutego 2011, 23:35
Z obrzydzenia...?
olivia 22 lutego 2011, 23:48
Właściwie tak, ale przy takim tekście to chyba plus. Dobrze, że działa.
Jestem raczej z tych ''wrażliwych'' i nie mogę czytać ani słuchać nawet o ranach, a co dopiero o jedzeniu ludzi...
A Zet
A Zet 22 lutego 2011, 23:50
OK, już nie męczę :) W przyszłości pewnie coś lżejszego :)
Marzena
Marzena 22 lutego 2011, 23:56
Masz literówkę, zamiast słabo jest coś innego. Tekst mocny!!!
olivia 22 lutego 2011, 23:59
Ależ możesz męczyć. Na szczęście nie tylko ja tu czytam, chociaż faktycznie właściwie tylko ja się wychylam (co jest dosyć dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że Twoje teksty są dosyć wysoko w rankingach ''oglądalności'' dostępnych dla administracji).
A Zet
A Zet 23 lutego 2011, 00:06
O, jakiś kolejny news :) Tym lepiej dla mnie, może więcej ludzi skusi się na ocenianie w przyszłości :)
Nie widzę tej literówki :'( Jedno "słabo" jest w 2. akapicie, ale jest napisane dobrze...
Marzena
Marzena 23 lutego 2011, 00:30
Już jest poprawione.
olivia 23 lutego 2011, 16:31
Skoro literowek jednak nie stwierdzono, niech tekst juz zmyka z poczekalni. ;)
A Zet
A Zet 23 lutego 2011, 17:33
Super :)
anastazja
anastazja 23 lutego 2011, 21:41
Rzeczywiście mrozisz krew! Ale bardzo dobre to jest. Przeczytałam wszystkie, ale bardzo po kolei....
A Zet
A Zet 23 lutego 2011, 21:42
Dziękuję bardzo!
5-minute-dress 25 lutego 2011, 19:27
Podobało mi się :)!
A Zet
A Zet 25 lutego 2011, 22:21
To fajnie :) Dzięki za ocenę :)
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 27 lutego 2011, 19:53
Ło matko bosko! Zjedzona pani od geografii? Chyba muszę się cofnąć do poprzednich części, bo mnie zafrapowało.
A Zet
A Zet 27 lutego 2011, 20:50
Zachęcam, zachęcam :)
Paweł Kaczorowski - Ivo
Paweł Kaczorowski - Ivo 27 lutego 2011, 23:21
No to ładnie sobie Kolega poczyna... Całkiem hardkorowo. Poczytam więcej i wtedy wypowiem się szerzej. W pierwszym czytaniu to wygląda interesująco, niezły język, wyrazisty; groteskowy nastrój podszyty traumą przechodzi tu w spazmy iście parodystyczne. Nad tym właśnie chcę się zastanowić, czy to się broni. :) Wrócę tu, A Zet, jest o czym pogadać.
A Zet
A Zet 27 lutego 2011, 23:28
Chyba zacznę się bać, skoro będzie prześwietlał mnie Pan Kierowca... :)
Ale wszystko przyjmę na klatę. Przynajmniej spróbuję :)
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 1 marca 2011, 20:42
Pięknie. Dopiero dziś znalazłam chwilkę na przeczytanie całości i jestem ukontentowana. Dawno mnie tu nic tak nie rozbawiło.
A Zet
A Zet 1 marca 2011, 20:44
Cieszę się bardzo :)
Patryk... 3 maja 2011, 01:30
Szokujesz i bawisz jednocześnie. Muszę przyznać, że czytając tekst niejednokrotnie się krzywiłem. Z obrzydzenia, a jak! Rozbawiłeś mnie nieźle, ukłon w Twoją stronę. Potrafisz oddziaływać na czytelnika. Gratuluję tekstu i pozdrawiam! :)
A Zet
A Zet 3 maja 2011, 12:46
Dziękuje Ci za dobrą opinię i oddane oceny, naprawdę doceniam :)
No i cieszę się bardzo, że teksty się podobają :)
Pozdrawiam i życzę nam powodzenia ma maturach :)
824 wyświetlenia
przysłano: 22 lutego 2011 (historia)
A Zet

A Zet

28 Ptakowice
1 artykuł 20 tekstów 5 prac 156 komentarzy
Uczę się, a w wolnych chwilach tworzę. Dla jednych coś wartościowego, dla innych zwykły chłam.

Inne teksty autora

Kiełbasy rozżalone

A Zet, opowiadanie

i Szklanka

A Zet, opowiadanie

Wentylator

A Zet, opowiadanie

Dom zły

A Zet, opowiadanie

Płaczka

A Zet, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło