Senne koszmary, bo przecież nie marzenia? (opowiadanie)

Offler

Przebudzenie właściwie powinno zamienić się w atak histerii

 

Przebudzenie właściwie powinno zamienić się w atak histerii, ale zmęczony organizm nie potrafi znaleźć w sobie siły, żeby zamanifestować cokolwiek. Pozostaje zdziwienie i percepcja świata z perspektywy „ja, pierwsza żywa istota na Ziemi". Potem, kiedy do ogłupiałej głowy dotrze już sygnał, że czuję zmęczenie, które jest jak esencja, wyssana ze wszystkich zmęczeń od początku stworzenia, wtedy staje się jasne, skąd ta apatia, obojętność i dlaczego nie biorę przykładu z tych wszystkich zawsze uciekających i chowających się w najgłębsze nory stworzeń, i dlaczego nawet strach nie ma w sobie dosyć energii, żeby być prawdziwym, dużym strachem.
Jest dzień, albo noc, może popołudnie. Nie jest ważna przecież pora dnia, nie są istotne szczegóły otoczenia. To wszystko są w końcu wyłącznie kwestie osobnicze. To są znaczenia, jakie nadaję tym mniej lub bardziej istotnym, a z reguły mniej, pierdołom w krajobrazie. I to nie interesuje nikogo, nawet mnie. Bo to tylko tło, drugi plan, może nawet trzeci plan i piąty, jeżeli tylko taki istnieje, to jest zlepek tych wszystkich nieważnych zupełnie detali, na które nikt nigdy nie zwracał uwagi, ani nigdy nie będzie tego robił, o ile jakaś przyszłość ujawni się kiedyś.
Na początku niedowierzanie, że jest cisza. Niedowierzanie, że spokój, że odpuściło, a wtedy od razu mętlik w głowie, bo skąd to nagłe zawieszenie broni, a może to tylko przysłowiowa cisza, przed jak najbardziej prawdziwą i okrutnie bezwzględną burzą?
Wsłuchuję się w siebie, nadzieja, że stamtąd jakaś podpowiedź, jakiś sygnał, jakieś ciche pipip, tchnienie chociaż, jeżeli nie powiew, ale nie, stamtąd pomocy nie będzie, tam ziemia jałowa, tam biała plama, zbyt zastraszona, za bardzo zaszczuta, żeby chociaż przełknąć ślinę czy poruszyć powieką. 
Niejasne, blade i niepełne wspomnienie apokalipsy jest jak równie blade i niepełne wspomnienie godziny w spa plus masaż gorącymi kamieniami. Spłoszone myśli zadziwiająco szybko znikają, zanim spomiędzy neuronów uda się wydłubać choćby jedno słowo wyjaśnienia. Coś i gdzieś, jak echo, które tak drastycznie spóźniło się, że teraz wstyd wejść w trakcie i pokazać się. Naiwność każe próbować, że może jednak, może się uda, ale nawet naiwność odpuszcza, bo nie jest aż tak naiwna. 
Potem rutyna codzienności, trzeba szybko zapominać, wycinać bezwględnie te wszystkie nieuporządkowane niewypowiedziane i nienazwane. Utopić w cynizmie, beznamiętnie zgnieść, zalać wodą, przygnieść kamieniem, bo nie ma na tym świecie miejsca dla przeżyć bez nazwy i bez imienia.
I tak co noc, do znudzenia.

dobry 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Radosław Kolago
Radosław Kolago 31 lipca 2011, 12:00
Strasznie rozbudowane zdanie, nie wiem, czy nie rozsądniej byłoby to jakoś rozbić:
" Potem, kiedy do ogłupiałej głowy dotrze już sygnał, że czuję zmęczenie, które jest jak esencja, wyssana ze wszystkich zmęczeń od początku stworzenia, wtedy staje się jasne, skąd ta apatia, obojętność i dlaczego nie biorę przykładu z tych wszystkich zawsze uciekających i chowających się w najgłębsze nory stworzeń, i dlaczego nawet strach nie ma w sobie dosyć energii, żeby być strachem."

Poza tym to "wtedy" jest zupełnie zbędne tam. Potem, kiedy [...], staje się jasne..." - tak może być.

"To znaczenia, jakie nadaję tym mniej lub bardziej istotnym, a z reguły mniej, pierdołom w krajobrazie. To nie interesuje nikogo, nawet mnie. Bo to tło, to drugi plan, może nawet trzeci plan, piąty, jeżeli taki istnieje, to zlepek tych wszystkich nieważnych zupełnie detali, na które nikt nigdy nie zwracał uwagi, ani nigdy nie będzie tego robił, o ile jakaś przyszłość ujawni się kiedyś." - zobacz, ile razy Ci się tutaj powtórzyło słowo "to" - musisz tego unikać. Bez przecinka po "tło". Przecinki przed "to" dajemy w sytuacji, kiedy na przykład masz: "Jeśli dzisiaj po pracy się nie napiję, to szlag mnie jasny trafi." tudzież "Skoro powiedziała, że nie lubi miłości francuskiej, to nie powinieneś się z nią umawiać."

To jest dość gorzki, refleksyjny tekst, ale jest tak bardzo osobisty, że obawiam się pewnego niezrozumienia ze strony czytelników.

Napisałeś tekst dość chaotyczny, swego rodzaju bezpośrednie wylanie myśli na papier. Ja tak czasem lubię, ale pisuje do szuflady, albo na bloga w kategorii "zawodzenia". Brakuje przejrzystości, stwierdzeń bardziej ogólnych, zdefiniowanych.

Wiadomo, pisanie jest nasze, robimy to dla siebie, wynika ono z jakiejś wewnętrznej potrzeby. Nie można jednak ukrywać faktu, że adresatem jest jakiś czytelnik, ktoś z zewnątrz. Dlatego to się publikuje gdziekolwiek - żeby był odzew. Jeśli piszesz teksty, musisz przeprowadzić czytelnika przez swoją wizję tak, by się nie pogubił.

A widzisz, ja się zgubiłem.
Radosław Kolago
Radosław Kolago 31 lipca 2011, 15:53
No dla mnie to jest w tym jakieś zrezygnowanie, swego rodzaju pogodzenie z losem, dezorientacja, tak typowa dla tych dziwnych czasów. Ja to rozumiem, czuję Cię, ale jednak trochę przeciągnąłeś strunę w kwestii tej rozmowy z myslami.
Offler
Offler 31 lipca 2011, 16:08
I to jest właśnie ocena, która daje większą satysfakcję niż "Lubię to".
Kiedyś chciałem napisać naprawdę długą formę o takich post-sennych klimatach, wiesz, identyfikacja z samym sobą i ten mętlik, jaki pojawia się w głowie w momencie, kiedy tracimy kontrolę nad przekazem, ale odpuściłem. Tutaj jest tekst dokrojony do wyświetlacza 1024x600, tam było chyba kilkanaście stron w podobnym klimacie :D
I zdecydowanie pozostanę przy krótkich formach :)
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 1 sierpnia 2011, 01:22
Popraw sobie cudzysłów anglosaski na polski, Autorze, to po pierwsze. „Cynizmie", nie „cyniźmie", to po drugie. Po trzecie wreszcie - zrób coś, żeby czytelnika przyciągnąć, zainteresować. Bo tu masz tylko zapis swoich przemyśleń, jakieś subiektywne odczucia. Nie przekonujesz.
Wiktor Smol
Wiktor Smol 1 sierpnia 2011, 08:32
Autor pozostaje wierny triadzie, stąd te trzy "grzechy" wcale nie najważniejsze.
Jak dla mnie, jak najbardziej w porządku - czuję ten klimat 'dialogu' z myślami.
Offler
Offler 1 sierpnia 2011, 12:16
@dominika
No, te cudzysłowy mogą drażnić, ale jeszcze bardziej mnie drażni, że jak klikam w okienku edycja na ikonę <html> to mi, hm... to mi nic się nie pojawia, to znaczy biała przestrzeń, puste okno... Chyba zacznę po prostu taki element jak cudzysłow omijać...
A to trzecie, to ja z grzeczności nie skomentuję :D Nie no, skomentuję, dobrze, żartowałem. Nie obraź się, ale właśnie swoje przemyślenia i subiektywne odczucia zawsze staram się jak najbardziej wyeksponować. I to nie z chęci promowania egotyzmu i schlebiania sobie, ale jak pozbędę się ich, to mi zostanie interpunkcja wyłącznie i to, jak siebie znam, nawet w niej, metodą Morse'a będę starał się te swoje subiektywne coś tam zapromować :)
Oj, chyba wyciągnęłaś puszkę z groszkiem konserwowym z samego dołu piramidy :D Ja wiem że to jest skrajnie odautorskie wszystko, ale to nie na tym m.in. polega? Żeby własnie te swoje subiektywne i odautorskie wywlekać? Inaczej to się robi dla mnie socrealizm i pisanie książek popularno naukowych, podręczników... I ja nie mówię, że to ma kogokolwiek przekonywać, sam czasami mam mieszane odczucia, ale to własnie jest [otwarty cudzysłów] ten [zamknięty cudzysłów] rodzaj tekstu :)
@witor
"Autor pozostaje wierny triadzie" - to zabrzmiało jak z chińskiego filmu gangsterskiego :D
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 2 sierpnia 2011, 10:04
Poprawiłam Ci ten cudzysłów. Jak edytor nie chce współpracować, to zawsze można z Worda przekopiować i wkleić.
Offler
Offler 2 sierpnia 2011, 10:23
Oj dzięki dzięki. Faktycznie, metodą "skopiuj i wklej" można to zrobić... nie przyszło mi to do głowy (tzn. przyszło, ale unikam tej drogi, bo w kodzie źródłowym robi się zamieszanie... nieważne). Muszę stestować :)
Usunięto 1 komentarz
756 wyświetleń
przysłano: 30 lipca 2011 (historia)
Offler

Offler

50 znad morza
20 tekstów 10 prac 1 nagranie 95 komentarzy
Nie wiem...

Inne teksty autora

A pocałujcie mnie...

Offler, opowiadanie

Prorok. (apokryf)

Offler, opowiadanie

Niezdecydowanie.

Offler, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło