Moje mieszkanie (opowiadanie)

Robert Degrimston

W moim mieszkaniu z całą pewnością ktoś umarł. Agatka, osoba niezwykłej wrażliwości i delikatności twierdzi, że śmierdzi w nim starymi ludźmi. Zgadzam się z tym w zupełności i od dwóch tygodni próbuję wywietrzyć ten zapach. Na dodatek dziś z Dextera dowiedziałem się, że mieszkanie w domu umarlaka przynosi pecha. Agatka przyszła tylko raz.


W moim mieszkaniu mieszka ze mną polska rzeczpospolita ludowa. Nie sama. Są wakacje, więc zabrała ze sobą kuzynostwo i stryjeczne ciotki: meblościankę, ceratę, maszynę do szycia, durszlak oraz wannę i lodówkę. Obydwie made in Silesia. Do wanny przez jakiś czas nie mogłem wejść, bo zamieszkały ją jakieś małe żyjątka. Zapewne egzotycznej natury. Odeszły, póki co. I tak lepsze to niż sdiełano w sowietskom sojuzie jak głosi etykieta na odkurzaczu.
W moim mieszkaniu jest pralka. Jak przystało na mieszkanie dla młodego kawalera, daleko od domu. Pralka miała mieć niewielkie problemy z wirowaniem, o czym poinformował mnie właściciel (no dobrze, mieszkanie nie jest zupełnie moje, ale brzydko stylistycznie byłoby napisać W moim wynajmowanym mieszkaniu) przy wprowadzaniu się. Jeśli tylko nastawić dodatkowy program na wirowanie ekstra to problem się wywieje. Otóż pralka ani nie wiruje, ani nie pompuje, ani nie pobiera środków piorących z obydwu komór. Ani z jednej. Pralka, nie pierze.


W moim mieszkaniu powinno znajdować się muzeum, a co najmniej skansen. Szuflady już są podzielone tematycznie. Po prawej mamy zbiór wszelkiej maści i ilości kluczy i kluczyków, po lewej z drugiej strony, niemowlęcych gruszek i innych okołomedycznych, zarazem mało higienicznych, przyrządów. Kuchenne szafki zapełnione są patriotyczną porcelaną, samoprzypalającymi się patelniami i mosiężną wagą, którą ledwo mogę podnieść. Waga ma zestaw swoich odważników. Od największego do najmniejszego. Niczym mama kaczka i małe kaczątka. Kto wie, może na wadze ważono kiedyś kaczki właśnie.


W moim mieszkaniu jest właściciel. Właściciel od samego początku nie pałał do mnie miłością, ponieważ nie spełniam jego wymogów estetycznych jak sądzę, a co więcej każdy wynajmujący nie płaci na czas, a czasem wyłamuje drzwi i zamyka się w pokoju. Zapewne po to, żeby było jeszcze bardziej duszno i jeszcze bardziej można było czuć starych ludzi. Właściciel ma twarz i karnację ziemniaka, w przeciwieństwie do siostry właściciela, która pomieszkuje w Hiszpanii i ma torebkę z ery Woodstock, chociaż nie nosi dzwonów, a właściciel na pewno nigdy nie pozwoliłby jej na smak wiosny. Właściciel jest na oko w moim wieku, a raczej na cztery oczy, bo nosi okulary. I sandały. Jeśli ktoś nosi druciane okulary i sandały to doskonale wpisuje się w wyposażenie mojego mieszkania. Powinienem sprzedać wszystkie najki.


W moim mieszkaniu dwudziesty pierwszy wiek objawia się tylko pralką. Tą niedziałającą. Innych, niezbędnych ludziom, szczególnie kawalerom, sprzętów brakuje. Deska do prasowania, ekspres do kawy, lampka, biurko, chodnik w łazience, te wszystkie śliczne drobiazgi z Ikei. Przejrzyj proszę rzeczy, których tak naprawdę nie używasz, a i tak masz ich za dużo, bo mama za każdym razem coś Ci przywozi. Odwdzięczę się herbatą w starej szklance i miłą pogawędką.

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Radosław Kolago
Radosław Kolago 2 grudnia 2011, 23:21
Fajnie się zapowiada, ale przeczytam wnikliwiej jak wrócę z Wrocławia, tymczasem wielkie pozdro, ciekawy humor.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 7 grudnia 2011, 09:09
Bardzo ciekawe spojrzenie nam tu prezentujesz. Musi być z Ciebie dobry obserwator.
romantka
romantka 22 grudnia 2011, 23:20
Poprzednie mieszkanie wynajmowałam po zmarłym dziadku z wszystkimi jego rzeczami - a miał mnóstwo bibelotów aż trudno było uwierzyć że się to wszystko mieści w tak małym mieszkaniu. Jak się wyprowadziłam zabraliśmy kilka rzeczy których nie da się już kupić, kilka książek których i tak nikt by nie przeczytał, a oduczanie się spania w rowku kanapy zamiast płaskim łóżku trwało wieki. Z pralką był podobny problem. Może mieszkasz w Łodzi? A może tak jest w co drugim bloku... W każdym razie ciekawie się czytało.
Monika Zielonka 5 kwietnia 2013, 12:33
Zbuduj sobie stojak na wino, przyda Ci się:
remontowiec.com.pl/stojak-na-wino-zrob-go-sam/
648 wyświetleń
przysłano: 2 grudnia 2011 (historia)

Robert Degrimston

37 Nowy porządek świata
1 tekst


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło