Literatura

Awans (opowiadanie)

Włodzimierz Dajcz

. Dziś Albin zachowywał się jednak inaczej, jadł tak jakoś mechanicznie i nie delektował się smakiem sosu. Kazimiera bezbłędnie wyczuła w nim jakąś zmianę. Wiedziała już, że nurtują go jakieś myśli, które próbuje przed nią ukryć i poczuła w sercu niepokój. Albin dostrzegł w jej spojrzeniu jakiś cień, jakiś wyrzut żalu, że nie chce podzielić się z nią tym, co go trapi. W jej oczach czaiła się obawa przed zwiastunem złych wieści. Wreszcie przerwał jedzenie, bo niepokój Kazimiery wciąż narastał. Już taką była defetystką, że spodziewała się dla siebie głównie złych wiadomości. Albin zdawał sobie sprawę, że z obawy o zdrowie swojej żony musi zacząć mówić, więc wyksztusił. - Kazia, byłem dzisiaj w mieście. Widziałem się z Bąkowskim. On jest teraz przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej, czyli starostą piotrkowskim. - A co on od ciebie chciał? – zapytała z lękiem w głosie Kazimiera. - Nie bój się, nic złego się nie stało – próbował uspokoić żonę Albin. - Bąkowski zaproponował mi awans na wójta Woli – dodał Albin. - Na wójta? – jak echo powtórzyła zaskoczona Kazimiera. - On powiedział, że stawia na mnie, bo jestem człowiekiem sprawdzonym. Podkreślił moją uczciwość i rzetelność oraz zmysł organizacyjny. Było mi naprawdę przyjemnie – ciągnął dalej Albin - Zgodziłeś się? - zapytała. - Mam trzy dni na odpowiedź, powiedziałem, że muszę zapytać ciebie. Tym zdaniem zakończyli rozmowę na widok w oknie babci Marianny wchodzącej na podwórko z wnukami. Danusia i Marek ciągnęli sanki wyładowane wymaglowaną na Bałutach u Lasoty bielizną. - Jutro ci odpowiem – zdążyła jeszcze powiedzieć Kazimiera. Wiedziała, że czeka ją bezsenna noc.


słaby 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Ewa Mańka
Ewa Mańka 11 pazdziernika 2012, 21:01
Ciekawy tekst, mam nadzieję, że wkrótce przerodzi się w nieco dłuższą formę. Tytuł adekwatny do całości, pasuje do treści. Podobają mi się fragmenty dotyczące odczuć bohaterów, podkreślają emocjonalny charakter łączącej ich więzi.

Myślę, że trzeba by trochę popracować nad warstwą stylistyczną tekstu:

- "Albin dostrzegł w jej spojrzeniu jakiś cień, jakiś wyrzut żalu, że nie chce podzielić się z nią tym, co go trapi." - trochę nie pasuje mi określenie "wyrzut żalu", może warto by zrezygnować z jednego z członów. Poza tym nadmiar zaimków (jej, jakiś, jakiś, nią, go).

- "W jej oczach czaiła się obawa przed zwiastunem złych wieści." - zmieniłabym wyrażenie "zwiastun złych wieści".

- "A co on od ciebie chciał?" - zamiana zaimka "co" na "czego".

- "Podkreślił moją uczciwość i rzetelność oraz zmysł organizacyjny." - lepiej brzmiałoby "Podkreślił, że jestem człowiekiem uczciwym, rzetelnym, posiadającym zmysł organizacyjny."

- "Tym zdaniem zakończyli rozmowę na widok w oknie babci Marianny wchodzącej na podwórko z wnukami." - tutaj coś nie tak ze składnią, nie pasuje mi szyk zdania, proponuję - "Gdy przez okno zobaczyli wchodzącą na podwórko babcię Mariannę z wnukami, postanowili zakończyć rozmowę."

W pierwszej linii niepotrzebnie wstawione kropka i spacja.

Z mojej strony to by było na tyle.

Pozdrawiam serdecznie! :)
Paulina Biczkowska
Paulina Biczkowska 14 pazdziernika 2012, 16:58
A ja, szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, jaki jest sens tego tekstu – na scenkę rodzajową jest zbyt mało wyrazisty, jako analiza uczuć pary w średnim wieku też nie bardzo się broni. Może jako część większej całości…

Jeszcze kilka rzeczy do poprawy:
• „zachowywał się jednak inaczej” – w pierwszym zdaniu partykuła „jednak” jest zupełnie zbędna, ponieważ używa się jej, by nawiązać do tekstu poprzedniego, a takiego tekstu tu nie ma;
• „wiedziała już” – partykuła „już” do usunięcia – nie ma w zdaniu wcześniejszym ani słowa o tym, skąd Kazimiera mogłaby wiedzieć, że Albin coś nurtuje. Również dobrze mógł jeść mechanicznie, bo był bardzo zmęczony;
• „Wreszcie przerwał jedzenie, bo niepokój Kazimiery wciąż narastał” – dodałabym „bo widział, że…” – tak nie wiadomo, skąd Albin wiedział, że jego żona jest coraz bardziej niespokojna;
• „defetystką, że spodziewała się dla siebie głównie złych wiadomości” – bez „dla siebie głównie” – defetysta zawsze spodziewa się złych wieści;
• „więc wyksztusił.” – zamiast kropki powinien być dwukropek na końcu i zamiast „sz” „rz” (pisze się „wykrztusił”). Poza tym cały dialog powinien być rozpisany „w pionie”, tak jest mało czytelny;
• „zapytała z lękiem w głosie Kazimiera” – zamieniłabym „Kazimiera” na „kobieta”, żeby uniknąć powtórzenia imienia (chwilę wcześniej pada zdrobnienie „Kazia”);
• „ciągnął dalej” – bez „dalej”. Czasownik „ciągnąć” już zawiera w sobie znaczenie kontynuowania;

No i błąd podstawowy – wójt jest wybierany, a nie mianowany, więc Bąkowski nie mógłby w taki sposób awansować Albina.

Resztę błędów do poprawienia wskazała Ewa.

Sugeruję dalsze pisanie, przy zwiększonej uwadze na znaczenia słów, jak wiadomo bowiem, ćwiczenie czyni mistrza :)
Radosław Kolago
Radosław Kolago 15 pazdziernika 2012, 12:41
Przypominam, iż publikowanie powieści odcinkach było popularne, owszem, ale w dziewiętnastym wieku. Z własnego doświadczenia wiem, że attention span internautów jest porównywalny do okresu skupienia yorkshire terriera i tekst musi jako spójna całość być krótki. Dłuższa forma, niezależnie, czy w odcinkach, czy nie, po prostu przejdzie bez echa.

Ogólnie internet to jest złe miejsce dla prozy.
przysłano: 6 pazdziernika 2012 (historia)

Inne teksty autora

Słowo na niedzielę
Włodzimierz Dajcz
Niebieskie ptaki
Włodzimierz Dajcz
Soso
Włodzimierz Dajcz
Wesoły pociag
Włodzimierz Dajcz
Hipokryta
Włodzimierz Dajcz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca