Entropia (opowiadanie)

Olga Iwasieczko

 

Jabłko sturlało się ze stołu i spadło. Ale ja i tak je zjem, bo ma siniaka – tak jak ja. Mam takie lepkie od poczucia winy ręce. Może wiesz, co zrobić, żeby nie bolało. Wypalona, przepalona, wiecznie rozpalona, zgrzana czerwcowym powietrzem, nadmuchana jak balon. Narysowana na kartce, jednowymiarowa i płaska. Dookreślona. Najgorzej jest okłamywać siebie samą, żyć ze sobą sam na sam, mówić i wiedzieć, co się powie dokładnie. Znać na pamięć swoją twarz od środka. Nienawidzić symetrii i asymetrii, bać się lustra.

 

Chce być emigrantem, chcę przekroczyć granicę Twego ciała. Bez paszportu. Mam tylko dwie dłonie, by ukradły pamięć o kształcie i fakturze i schowały głęboko, by to przesiąkło aż do kości, bym mogła przeniknąć tym wspomnieniem, nosić je w sobie na zawsze. Ręcznik jest już prawie suchy i znów prawie jasnozielony. Czasami tak dobrze się wkomponowujesz, tak dobrze udajesz, że zaczynam wierzyć. Już prawie wierzę, że mnie kochasz.

 

Mam tylko dłonie pełne pustego powietrza, listę niezałatwionych spraw, trochę zaschniętego tuszu do rzęs, kilka linijek tekstu. Kulisz ramiona, jak przed uderzeniem, ale ja zaatakuje Cię nagą prawdą, prosta kalkulacją, wężem kropek i przecinków. Masz takie proste wyobrażenie o nas. Myślisz, że mógłbyś nas nawet narysować – całych i do końca. Nigdy nie słuchałeś co naprawdę mówię, ile jest w tym barier. Planowanie i zarządzanie słowami. Jesteś jak kamień w środku, który pilnuje grawitacji.

 

Czasami mam takie przeczucie, że nigdzie się nie zahaczę, nie przyczepię, nie przypępnię. Liczyłam na to, że mi pomożesz, że nie pozwolisz mi się rozbić, zwinąć w kłębek i zasnąć, przespać pociągi, które by mnie stąd wywiozły, nie zauważyć wyciągniętych dłoni. Ale ty jesteś kufrem zamkniętym na kłódkę, samowystarczalną całością, nienapisanym i niewysłanym listem mówisz do mnie. I te niewypowiedziane słowa grzmią echem w moich snach, obłok myśli rozwiewa mi włosy.

 

Widzisz, ostatnie promienie słońca spełzają po ścianie, ześlizgują się z mojej twarzy. Dzisiaj nie chce mi się rozmawiać z księżycem, miauczeć z kotami do gwiazd. Mam dłonie pełne snów, usta pełne wody, krople potu na czole i za dużo myśli za uszami. Liście są szybkimi turystami na moim balkonie. Czasem rozmawiam też z ćmami, zanim wylecą przez okno. Boję się każdego jutra, zobaczysz to, gdy będę gryzła kolejna słomkę do napojów, pijąc tylko suche powietrze i ukryte w nim dźwięki. Chwile, w których mogę zrzucić z ramion plecak rzeczywistości, moment, w którym mogę usiąść, oprzeć się o ścianę, wejść pod prysznic wiatru, gdy nie oświetla mnie jupiter słońca.

 

W moim zawsze i na zawsze pustym pokoju zapala się lampa, przysparzając mi wrogów, dając mi towarzystwo, które woli zginać w ogniu niż milczeć w ciemnościach. On ma wciąż takie spokojne oczy, nadal obojętnie zamknięte usta, bardzo, bardzo ciepłe dłonie otulające biały kubek. Każda krawędź parapetu jest dzisiaj dla jej kota za wysoko.

Otoczeni przez świat, który doprowadza nas do szaleństwa idziemy po omacku, przypadkowo wydłubując sobie oczy nawzajem. Nie możemy od siebie uciec, nie możemy się przed sobą schować. Naszym bagażem jest bezdenny worek duszy, towarzyszem – nadmiar brudnego powietrza i owady – nasz prawdziwy Zbawiciel.

Entropia i ciekawość poznawcza.

 


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Ata
Ata 26 stycznia 2015, 14:24
interesująco jak dla mnie.
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 26 stycznia 2015, 19:25
Zgadzam się z przedmówczynią, ciekawe refleksje, poetycki język.
Żeby jednak dało się to lepiej czytać, warto dać światło między akapitami i poprawić literówki, kilka w tekst się ich wplątało.
kobieta ze złą buzią
kobieta ze złą buzią 26 stycznia 2015, 22:42
mnie również przyda się trochę światła,
na przykład nie wiem czym jest owo tajemnicze "nawzajem" w zdaniu:
"Otoczeni przez świat, który doprowadza nas do szaleństwa idziemy po omacku, przypadkowo wydłubując sobie oczy nawzajem". ...?

:) to było długie zdanie, ale tutaj:

"Jesteś jak kamień w środku, który pilnuje grawitacji." ...?

więc generalnie jednak trochę bardziej po polskiemu by się przydało, ale to opiekun prozy niech się wypowie i oświeci. hej!
490 wyświetleń
przysłano: 25 stycznia 2015 (historia)
Olga Iwasieczko

Olga Iwasieczko

34 Nibylandia
1 artykuł 3 teksty

Inne teksty autora

Kiedyś

Olga Iwasieczko, opowiadanie

Dywan

Olga Iwasieczko, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło