Mademoiselle Charlotte de L'Apin pisze list do Jérôme'a d’Ermlanda (opowiadanie)

Voyteq Hieronymus de Borkovsky

Jérôme kochany, rzucam Ci się na szyję pocałunkami i proś o mnie, błagam. Między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem poczułam silne rozdrażnienie i zaczynałam odczuwać lęki, gdy dowiedziałam się, że to było dla mnie ogromne przeżycie, co ten zboczeniec borderline Pedro zrobił ze mną, chujem był i będzie. Tego dnia pojechałam na pogotowie z powodu drgawki na skutek nerwów i wymiotów. Tam dostałam hydroxyzynę domięśniowo i doktórka wysłała mnie z powrotem do domu. W nocy mój stan znaczeniowo się pogorszył, a drgawka nasiliła utratę przytomności. O czwartej rano znalazłam się w szpitalu na sorze, tam zrobili mi i podali kroplówkę z potasem, solą fgizjologiczną i relanium. W południe byłam już w domu, bo lekarz zatwierdził, iż dalsze leczenie powinien brać psychiatra. Po powrocie mój stan nadal nie był najlepszy z powodu osłabienia i silnego napięcia nerwowego. Całe dnie leżałam do góry kołami, miałam stany lękowe, czułam się zgubiona, cały czas wymagałam obecności kogoś nade mną przy sobie. Kiedy stan się nie poprawiał trafiłam po raz pierwszy w życiu do psychiatry. Ten wariat i idiota przebadał mnie w przeciągu pięć minut i przypisał psychotropy. Następnego dnia stan znowu się pogorszył, napady lękowe osiągnęły bardzo wysoki najwyższy poziom. W tym momencie sprzeciwiłam się przyjęciom leków. Przyjechał psychiatra zobaczył mój stan, podał domięśniowo hydroxyzynę i zalecił umieszczenie mnie w szpitalu, gdzie dojdę do siebie pod względem organizmu czyli kroplówki. Tego czasu pojechałam do Conradstein, gdzie mój strach znacznie wzrósł, gdy zobaczyłam te budynki z kratami w oknach i ogromnym ogrodzeniem. Wkrótce przyjął mnie psychiatra, który wyprosił za drzwi, zostawiając sam na sam z sobą samą. Po dwudziestu minutach wyszedł na korytarz oznajmiając mi, że muszę pójść teraz na zastrzyk i na kroplówkę. Zgodziłam się, po dotarciu na oddział dostałam domięśniowo hydroxyzynę. Pielęgniarka na oddziele kazała mi się przebrać w piżamę i przeszukała wszystkie rzeczy. Nie wiedziałam co się dzieje, co oni robią, powiedziałam, ze nie zostanę w tym miejscu. Oni uspokajali mnie, ze zostanę z górą na noc, żeby dojść do siebie. Po trzech zastrzykach uspokajających zaprowadzili mnie na salę. Wówczas doszła do mnie wiadomość, ze jestem skazana tu sądownie na dwadzieścia jeden dni leczenia. Był to dla mnie szok! Nie wiadomo skąd, jak sąd skazał mnie na przymusowe leżenie! Moja depresja ledwie trwała tydzień, a już zamknęli mnie ze schizofrenikami, narkomanami, mordercami, gwałcicielami, ludźmi mającymi liczne próby samobójcze! Myślałam, ze to jakiś sen, bo wszelkie informacje w mojej karcie były wyssane z palców i sufitu, a była to środa. Jestem osobą, która ma plany życiowe silnie sprecyzowane i moja depresja nagle musiała zejść na drugi plan, bo jedynie co siedziało mi w głowie to czułam się jak w wiezieniu. W sobotę przyszła Sędzina, która kazała mi zeznawać, gdzie minimalnie jest to okres dwudziestu jeden dni. W poniedziałek zażądałam wypisu na własną prośbę, co też mnie wyśmieli chociaż się nie śmiali. Dla mnie były to aż trzy tygodnie, dobrze, że nie sześć, bo inni byli bardziej podatni na królików doświadczalnych. Całą tę historię opisuję Tobie, Jérôme, aby powiedzieć wszystkim, jak łatwo udzielę wszelkich informacji. Zniezrozpaczona - Charlotte


słaby 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Mithril
Mithril 6 lipca 2016, 17:20
"bo lęk ma kolor strachu

a pani mi mówi ciągle o godności gdy jedynym celem uosabiającym wolność jest pisanie listów do diacenów w pamięci mając na uwadze krzywdzące działanie pióra lub długopisu podcinającego lepiej żyły od papieru którego mam w nadmiarze a i tak pisanie najlepiej mi wychodzi gdy pani układa sny na szafce nocnych zmian stawiając kubek nad i do środka gorącej kawy bo tylko wtedy jest dopełnieniem ciszy jakiej pani się spodziewa po robercie i jego diacenach świętujących każdego zmierzchu jedność krwi i pożądania ale o tym już pani nie będę mówił gdyż ową relację już pani zna na podstawie oględzin ostatnich ataków pod ścianą płaczu i skrzypiącego od niechcenia parkietu"


to fragment mojej prozy: "…Rewizyta Aktualnej Prawdy 2"

tak jakoś mi..........................skorelowało :-)
486 wyświetleń
przysłano: 6 lipca 2016 (historia)
Voyteq Hieronymus de Borkovsky

Voyteq Hieronymus de Borkovsky

56 Allenstein in Ermland (Königreich Preußen, Prov.Ostpreußen, Regierungsbezirk Allenstein)
1 artykuł 492 teksty 237 komentarzy
Żyję, choć nie jest to takie pewne, ani takie proste... I nie wiem, po co... Może dojdę do Santiago de Compostella...

Inne teksty autora

Bydgoszcz, sobota 30 maja 2015 roku

Voyteq Hieronymus de Borkovsky, wiersz

Jérôme d’Ermland spotyka Johanna Gottlieba Fichtego

Voyteq Hieronymus de Borkovsky, wiersz

Partykuły modalne

Voyteq Hieronymus de Borkovsky, opowiadanie

Minette de Lorraine pisze list do Jérôme'a d’Ermlanda

Voyteq Hieronymus de Borkovsky, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło