smietnik (opowiadanie)

Jakub Zoltowski

Krew drzwi i okna, czyli mój pokój, mały, ale martwy.

Niekoniecznie śmiech, zakończenie zdania, a jednak milo spędzałem w nim czas, bo,

kto nie lubi pisać o starych śmieciach.

Nie było nas wielu, ja mama i mój cień, tata,

ci przybrani, jego kopie, resztki doskonałości.

 

 

Poniedziałki pozostawiały mnie załamanym, w piątki rodziłem się na nowo,

za dużo bólu i śmiechu, od tego czasu szukałem życia.

Zamknięty, nie bez powodu, odszedłem sam.


fatalny 1 głos
Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
192 wyświetlenia
przysłano: 23 marca 2018 (historia)

Jakub Zoltowski

23 lata Ilawa
136 tekstów 1 pracę graficzną 22 komentarze

Inne teksty autora

ubranie

Jakub Zoltowski, wiersz

nastoletnie zycie wieczne

Jakub Zoltowski, wiersz

uniwersum

Jakub Zoltowski, wiersz

zegarmistrz

Jakub Zoltowski, wiersz

The creation

Jakub Zoltowski, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło