Literatura

Szachy (opowiadanie)

Konrad Koper

Spotkałem piękną kobietę przed kościołem.

Zaprosiłem ją na partię szachów.

Chętnie się zgodziła.

 

Zaproponowała grę białymi.

Odwróciłem wzrok i skupiłem się.

Pochłonęła mnie ambicja.

 

Gdy po ciężkiej walce zdobyłem przewagę,

przeciwniczka nieszczerze się uśmiechnęła.

 

Bierki białe przemieniły się w czarne,

a czarne w białe.

Tajemnicza pani wciąż się śmiała.

 

Gdy otrząsnąłem się,  byłem zafrasowany.  

Przeciwniczka zniknęła.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


dobry 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Marzena 21 listopada 2020, 20:54
... en passant
a może się mylę
przysłano: 21 listopada 2020 (historia)

Inne teksty autora

Woda…
Konrad Koper
Bałwan…
Konrad Koper
Książę kruków…
Konrad Koper
Wieża Babel
Konrad Koper
Ptaki
Konrad Koper
Uśmiechnij się
Konrad Koper
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca