Literatura

Spory o historię przy grzanym piwie (opowiadanie)

Kamil Olszówka

I.

      Gdy niczym w rozłożystych gniazdach maleńkie ptaszyny,
Otulone tajemniczym płaszczem nieprzeniknionej nocy,
Zagnieździły się w rubrykach indeksów piątki,
Rozniecając tak wiele bezcennych emocji…
Pamiętam, zawsze po zdanych egzaminach...
Zbierała się licznie studencka brać,
Wieczorami przy kuflach grzanego piwa,
By snuć swe opowieści o zamierzchłych czasach…

Piątki z historii, archeologii, teologii,
Pretekstem były do długich dyskusji,
Na zawiłe światopoglądowe tematy,
Rodząc zarzewia rozlicznych sporów i kłótni…
Gdy z licznej i gwarnej studentów gromadki,
Każdy biorąc duży grzanego piwa łyk,
Rzucał śmiało kontrowersyjne swe tezy,
Licząc na wywołanie burzliwych reakcji…

Jeden przechwalał się piątką z archeologii,
Snując opowieść o rozwoju medycyny w starożytności,
Drugi piątką z bioetyki się chełpił,
By temat zbrodniczości eugeniki ochoczo poruszyć…
Jednego nieziemsko fascynowała paleoastronautyka,
Drugiego skrycie pociągała angelologia,
Jednego pochłaniała najnowocześniejsza wojskowa technika,
Drugiego przyciągał swą tajemniczością duchowy świat…

Gdy gorące studentów o historię spory,
Zawładnęły niejednym stolikiem kawiarnianym,
Niczym niegdyś żywiołowe najeźdźców hordy,
Rozległym i warownym grodem podbitym,
Emocje rozpalone w burzliwej dyskusji,
Studził dopiero pszenicznego piwa łyk,
Pozwalając ochrypłe gardło zwilżyć,
Dając czas dla ułożenia błyskotliwej riposty…

II.

Gdy filmowe megaprodukcje o polskiej historii,
Miały wejść dopiero na ekrany kin,
A w prawicowej prasie szumne ich zapowiedzi,
Do młodych pasjonatów przemawiały wyobraźni,
Wyczekując tych upragnionych premier kinowych,
Biorąc po wykładach duży piwa łyk,
Pokrzepialiśmy się wzajemnie barwnymi opowieściami,
O chlubnych kartach wielkiego narodu przeszłości…

Czasem ktoś przyniósł album stary,
Wyjęty z nieżyjącego już dziadka szuflady,
W limitowanej serii niegdyś wydany,
Przez co w oczach kolekcjonerów po tysiąckroć bezcenny…
A czasem w starym antykwariacie dziś nieistniejącym,
Udało się upolować jakiś historyczny komiks,
Poświęcony wybitnej w dziejach świata postaci,
Której dokonania wpłynęły na losy ludzkości…

Na błyszczących krążkach filmy dokumentalne,
Do prasowych tytułów niegdyś dołączane,
Kupowaliśmy ochoczo sypiąc ostatnie grosze,
Nieraz tracąc pieniądze odłożone na bilet…
A wymieniając się naszymi filmowymi kolekcjami,
Łataliśmy nawzajem swojej wiedzy braki,
Zszywając je w głowie niewidzialnymi nićmi,
Łączącymi tak wiele wielkich wydarzeń historycznych…

Czasem jakaś historyczna ciekawostka,
Rzucona mimochodem przez starego profesora,
Na wykładzie skrzętnie zapisana i podkreślona,
W pamięci naszej na lata zapadała...
A ubrana umiejętnie w wyszukane słowa,
Dla prostego studenta większą wagę miała,
Niż pełne brukowej prasy stoiska,
Zalegającej stertami w supermarketach…

 




III.

Pamiętam wtedy w studenckich latach,
Gdy zrosił okolicę księżyca blask,
W obszernych średniowiecznych Rocznikach Długosza,
Kochałem bez pamięci się rozczytywać…
A nakreślony piórem wybitnego kronikarza,
Dziejów polskich jakże barwny świat,
Szepcząc o wielkich tajemnicach średniowiecza,
Wyobraźnię moją tak bardzo rozbudzał…

I pasją do średniowiecznych polskich kronik,
Cały świat naiwnie niegdyś chciałem zarazić,
O pięknie tychże nie szczędząc słów wzniosłych,
Głoszonych przy każdej możliwej okazji…
Tak w snach i na jawie,
W wyśnionych karczmach i w całkiem realnym pubie,
Kosztując sporządzoną podług zapomnianej receptury nalewkę,
Unosząc namacalny grzanego piwa kufel,

Otwierając Mistrza Wincentego Kronikę,
Sięgając po zaznaczony w Rocznikach Długosza fragment,
O dziejach rodu Piastów opowieści swe snułem,
Przyodziewając średniowieczne zapisy w słowa wyszukane…
Paniczom i żakom z zamierzchłych czasów,
Współczesnym mi studentom wszelkich kierunków,
Nie szczędząc barwnych wyszukanych słów,
Dla opowiedzenia zasnutych mgłą niepamięci dziejów…

I nad wielkimi bitwami polskiego średniowiecza,
Pochylaliśmy się wspólnie w wnikliwych dociekaniach,
Każdy aspekt tamtych wiekopomnych starć,
Analizując przez naukowych opracowań pryzmat…
By gdy snem znużona przymknie się powieka,
Powędrowała w tamten utkany legendami świat,
Rozbudzona nocą senna wyobraźnia,
Każdego jednego ciekawego przeszłości studenta…


IV.

Gdy smakowych papierosów niedopałki,
Dociśnięte zdecydowanym ruchem dłoni,
Sypiąc ostatnie rozżarzone iskry,
Kończyły swój żywot na dnie popielniczki…
Z zamierzchłych czasów przeszłości szept,
Niósł się po spowitej dymem knajpie,
Poruszając niejednego młodego studenta serce,
Rozbudzając uśpioną wieczorami wyobraźnię…

O tajemniczych początkach prastarej słowiańszczyzny,
Snuli młodzi studenci najśmielsze domysły,
Popuszczając niekiedy wodze wyobraźni,
Zapuszczając się w gąszcza pseudonaukowych teorii…
Gdy o pochodzeniu Słowian od Wenedów teorii,
Jedni ochoczo czapkowali,
Drudzy w przypuszczeniach swych nadzwyczaj ostrożni,
Przy allochtonicznej koncepcji roztropnie obstawali…

Ciągnące się latami o historię spory,
Z pogranicza rzetelnej wiedzy i teorii spiskowych,
Kto wzniósł w starożytności potężne piramidy,
Kto tak naprawdę pierwszy Amerykę odkrył,
Gdy mrok wielotysięczne miasta otulił,
Oznajmiając czas końca letnich sesji,
Przy zastawionych piwem stolikach rozstrzygali studenci,
Sypiąc jedni drugim ironiczne przytyki…

O historyczność oracza Piasta i króla Popiela,
Wykłócali się do ostatniej kropli piwa,
O miejsce ukrycia Świętego Graala,
Toczyli swe spory do lokali zamknięcia…
Dzwoniły kufle wznoszone na zdrowie,
Odrapane krzesła szurały o podłogę,
A toczące się wieczorami burzliwe dyskusje,
Pozostawały bez rozstrzygnięcia w próżni zawieszone...

 



V.

Kto najwięcej zna tajemnic historii,
Wciąż między sobą się licytowaliśmy,
Przechwalając się swymi bogatymi kolekcjami,
Poupychanych w napęczniałe segregatory,
Bogato ilustrowanych popularnonaukowych czasopism…
By znanych tytułów kompletnymi rocznikami,
Dostrzegając w ich oczach nutkę zazdrości,
Na kolegach z uczelni wrażenie zrobić...

Choć różnie rozkładały się nasze fascynacje,
Pomiędzy poszczególnych bohaterów Kampanii Wrześniowej,
Jeden wielbił niestrudzenie generała Kutrzebę,
Drugi murem stawał za Hubalem…
W każdej z tamtych wieczornych dyskusji,
Dało się wyczuć w głosie nadłamanym,
Iż bohaterskich obrońców naszych polskich granic,
Wszystkich bez wyjątku szczerze szanowaliśmy…

Choć listę największych bitew II Wojny Światowej,
Każdy bez wyjątku znając na pamięć,
Wszczynał z kolegami burzliwe dyskusje,
Kreśląc tego światowego konfliktu alternatywne scenariusze…
Narosłych przez lata stereotypów twierdzę,
O nieuchronności klęski Kampanii Wrześniowej,
Niczym doborowym partyzantów oddziałem,
Zdobywaliśmy wspólnie naszych kontrargumentów szturmem…

O prawdziwych przyczynach katastrofy w Gibraltarze,
Snuliśmy swe spiskowe teorie,
O fiasku operacji Market Garden,
Wymienialiśmy się czasem wiązkami spostrzeżeń…
Czy dało się uniknąć Wołynia tragedii,
Czasem z łzą w oku jeden drugiego pytaliśmy,
Ignorując wymownie pogardliwe uśmieszki,
Wykolczykowanych nastolatek nieopodal sączących drinki…


VI.

Gdy kolejny aromatycznego piwa łyk,
Niejedno gardło skutecznie zwilżył,
I przyszło do zawiłych światopoglądowych dyskusji,
Nie szczędzących tematów bolesnych i trudnych,
Chłodnymi wieczorami gorący patriotyzm,
W duszy każdego młodego studenta się tlił,
Pomimo tej całej lewackiej propagandy,
Sączonej nam w głowy z mediów mainstreamowych…

Pamiętam jak z drżeniem w głosie,
Wspominaliśmy Żołnierzy Niezłomnych ofiarę,
Przeglądając w knajpach kolejne publikacje,
Dotykające tematu IPN-owskich historyków piórem…
Bo wiedzieliśmy z opowieści że i w naszym regionie,
Bezgraniczne swe oddanie Ojczyźnie,
Niejeden Żołnierz Wyklęty przepłacił życiem,
Przez bezpiekę zakatowany na śmierć…

Choć byli niekiedy i w naszym wieku,
W burzliwy wir okrutnych dziejów,
Wrzuceni zostali zrządzeniem losu,
Pośród upiornego historii chichotu...
I każdy z nas choć raz się zadumał,
Nad ofiarą młodego ich życia,
Naznaczonego tak bardzo przez wojny czas
I w okresie stalinizmu dotkliwego Polski upodlenia...

Progów wymarzonych uczelni,
Nigdy nie dane im było przekroczyć,
Rozległe puszcze, lasy i bory,
Były im ich uniwersytetem wyśnionym…
A najtrudniejszy egzamin z życia,
Każdy z nich niemal wzorowo zdał,
Gdy kresu dobiegła nierówna walka
I przyszło zdać raport przed obliczem Boga…

 




VII.

O zmarnowanych szansach transformacji ustrojowej,
Tocząc dyskusje z niejednym szanowanym profesorem,
Opuszczając nasze uniwersytety i uczelnie,
Zadowalających odpowiedzi wiedzieni niedosytem,
Kierowaliśmy wieczorami kroki ku knajpie,
By spróbować choć na kufla dnie,
Na nurtujące pytanie znaleźć odpowiedź,
O braku dekomunizacji w wolnej Polsce przyczynę…

Na kuflu piwa opierając dłoń,
Wspominaliśmy jak jeszcze przed chwilą,
Drżący starego profesora głos,
Hołdem był złożonym komunizmu ofiarom…
I tamte pamiętne z lat studenckich wykłady,
O globalnego komunizmu niewysłowionej zbrodniczości,
Wraz z zeszytami po brzegi zapisanymi notatkami,
W głębinach pamięci skrzętnie ukryliśmy…

Wspomnień siwowłosych profesorów,
Podczas prywatnych rozmów i akademickich wykładów,
Wysłuchiwaliśmy bez najmniejszego szmeru,
Usiłując zapamiętać każde ze słów…
Czasem w oczach starych profesorów pojawiały się łzy,
Gdy wspominali stanu wojennego ofiary,
Pozostawiając nas z dręczącymi duszę pytaniami,
Na które sami w dyskusjach szukaliśmy odpowiedzi…

W toku burzliwych wielogodzinnych dyskusji,
W studenckich latach sami powoli odkrywaliśmy,
Że o wspaniałości PRL-u wszelakie mity,
Najmniejszego nie miały pokrycia w rzeczywistości...
A gdy na temat zbrodniczego PRL-u,
Wymsknęło się komuś kilka dobrych słów,
Reszta rugała go bez namysłu,
Od kufli nawet nie odrywając wzroku…
 

 

VIII.

Choć od tamtych naszych pamiętnych dyskusji,
Upłynęły już tysiące dni,
Podług kalendarza praw bezlitosnych,
W kolejne lata pozaplatanych…
Czasem gdy na poświęconych historii forach,
Napiszę o północy ostatni już komentarz,
Wpatrując się nocami w pełnię księżyca…
Sięgam po puszkę pszenicznego piwa…

Drewnianą warzechę wielokwiatowego miodu,
Zatapiam w wrzącego piwa rondlu,
By okraszone szczyptą cynamonu,
Gorące jeszcze unieść do ust…
By kłębiąca się z wolna piana,
Była dla misternie zdobionego kufla,
Niczym najkosztowniejsza błyszcząca klejnotami korona,
Dla siwej głowy baśniowego króla…

Gdy powieje niekiedy przeszłości wiatr,
Zatapiając się w rzewnych wspomnieniach,
W niesionych emocjami myślach powracam,
Do tamtych pełnych szczęścia studenckich lat…
Gdy wytęskniony grzanego piwa kufel,
W doborowym pasjonatów historii towarzystwie,
Nagrodą był za piątkę w indeksie,
Budząc na twarzy łagodny szczęścia uśmiech…

Gdy tak zatapiam się w wspomnieniach,
Niejedna uroniona ukradkiem łza,
Spadnie niekiedy do kufla grzanego piwa,
Przez duchy przeszłości jedynie dostrzeżona…
By niczym trzaskające z świętego ognia iskry
Rozniecić nocą barwnych snów obrazy,
O tamtych minionych latach studenckich,
Zatopionych w niezliczone o historię spory…

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 7 lipca 2024 (historia)

Inne teksty autora

więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca