Złocisty modrzew w ciemności
wskazywał mi drogę do Ciebie
jesieni płonącym mieczem
- teraz
patrzy tylko na mnie
i nic nie mówią Jej rękawy
marszczone zdumieniem
Nie mówi słowa
Jej bluzka wyszyta
tutejszym krajobrazem
Wyszyta
w dziką różę
serca
Jest spokojna
i jest zwykły
pełen sprzętów dzień
I stoimy
naprzeciw bez słowa
na wąskiej kładce
- podłogi
pod którą szumi
dziki nasz żywot
I widzę
w jej oczach odbite
dwie cerkwie
pełne łez
I ona wodzi
moje szronem
pokryte włosy
Dla których kiedyś
zdjęła
z siebie bez słowa
dwudziestoletni dzień
Mochnaczka Przyjazd III październik 77
Harasymowicz Jerzy
Inne teksty autora
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy
Harasymowicz Jerzy