Literatura

Z życia strącony szczytów, jestem zawsze smutny... (wiersz klasyka)

Korab-Brzozowski Wincenty


Z życia strącony szczytów, jestem zawsze smutny
I cierpię bardzo w duchu, abym był litosny...
Słyszę, Słowo ze słońca i pachnącej wiosny
Powstało i już przyszło na ten świat okrutny...

Szuka, kołata do wrót domostw, lecz te - głuche.
O, żal ci, smutno? chciałbyś Gościa przyjąć godnie?
A jednak jeśli w domu twym mieszkają zbrodnie?
Lepiej, by serce było twe, przez litość, suche...

Bo po cóż domowników zasępiać oblicza?
Zmuszać Proroka użyć hańbiącego bicza?
Wiedzieć, jako pierzchają z świetlic opętani?

A potem (godzin krwawych bieg szybko się zbliża)
Wyśnić w ciemnościach widmo olbrzymiego krzyża
I słyszeć straszne Eli! lama sabaktani?...



(Symbole XVI )





Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 8 sierpnia 2009 (historia)

Korab-Brzozowski Wincenty

Inne teksty autora

Spotkanie II (Oto długo czyhałaś...)
Korab-Brzozowski Wincenty
Nad szmerem strumieni...
Korab-Brzozowski Wincenty
Symbole I (Niema, smutna harfa...)
Korab-Brzozowski Wincenty
Symbole II (Na moim czole...)
Korab-Brzozowski Wincenty
Domus aurea VI (Śpiewajmy Ognia...)
Korab-Brzozowski Wincenty
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca