Literatura

Grudzień w Warszawie (wiersz klasyka)

Lipnicka Anita

...znowu zima
śnieg sypie z nieba
Ludzie mówią
że idą święta

Ja stoję na moście
i patrzę jak rzeka
w pośpiechu przed zimą
do morza ucieka

I chciałabym teraz
zmienić się w kamyk maleńki
Popłynąć w dal
w zielonych objęciach rzeki...

Sama nie wiem
co ja tu robię
w tym obcym mieście
gdzie nic nie jest moje

Wirują światła
tańczą ulice
nikt nie usłyszy
nie ma co krzyczeć

I chciałabym teraz
zmienić się w kamyk maleńki
Popłynąć w dal
w zielonych objęciach rzeki...

Stoję na moście
i wszystko mi jedno
coś niedobrego
dzieje się ze mną

Chyba przestaję
kochać kogoś
kto pewnie wciąż nie śpi
i czeka na mnie w domu

I chciałabym teraz
zmienić się w kamyk maleńki
Popłynąć w dal
w zielonych objęciach rzeki...
Najdalej stąd...

Znowu zima
śnieg sypie z nieba
ludzie mówią
że idą święta...

Pewnie już późno
czas wracać do domu
o rzece i moście
nie powiem nikomu...




Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 4 czerwca 2009

Lipnicka Anita

Inne teksty autora

A ja pytam
Lipnicka Anita
Do nieznajomego
Lipnicka Anita
Dokąd
Lipnicka Anita
Amen
Lipnicka Anita
Dla E.
Lipnicka Anita
Kim jesteś
Lipnicka Anita
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca