Literatura

Odejście (wiersz klasyka)

Joy Harjo

 

O czwartej dziś rano zadzwonił telefon.

Mówiła po indiańsku, więc chyba to była jej matka.

Owszem. Coś niezbyt drastycznego, ton głosu,

nie śmierć, nie wypadek samochodowy. Ale coś. Leżałem

na pościeli wyplątany z koców,

nie chcąc się zbudzić. Włączałem się i wyłączałem z jej

głosu, jej głosu na linii.

Wróciła do mnie. Zapalony papieros majaczył w ciemnościach.

Żadnych świateł, tylko to jedno. Położyła się

potem przy mnie, pusta, w te ostatnie godziny

przed moim odejściem.

 

Jej siostra uciekała od swojego chłopaka

i utknęła w Calgary w Albercie. Potrzebowała pieniędzy

i otuchy na długi powrót do domu.

 

Śniła mi się kanadyjska preria i ciepłe wokół mnie ramiona,

i delikatna skóra krajobrazu ciała. I śnił mi się

niedźwiedź i tysiącmilowa ucieczka do domu. 

 

 

 

przeł. Marek Maciołek


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 30 grudnia 2012 (historia)

Joy Harjo


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca