Latawiec dla Michaela i Christophera (wiersz klasyka)

Seamus Heaney

 

Przez całe to niedzielne popołudnie
ponad niedzielą unosił się latawiec,
napięta skóra bębna, naręcze rozwianych plew.

Widziałem, jak powstawał, był szary i wiotki,
bębniłem na nim, gdy wysechł, już biały i sztywny,
przywiązywałem mu kokardy z gazety
do ogona długiego na sześć stóp.

Teraz wzleciał wysoko, mały, czarny skowronek,
i ciągnął, jakby ten wybrzuszony sznurek
był mokrą liną, którą szarpie się z wysiłkiem,
by wytargać z wody ławicę ryb.

Mój przyjaciel powiada, że dusza
waży gdzieś tyle co bekas,
ale ta dusza, która tu zakotwiczyła,
na sznurku, co raz się zapadał, a raz wznosił,
ma wagę bruzdy wyoranej w niebie.

Zanim latawiec zanurkuje w drzewa,
zanim ta linka okaże się bezużyteczna,
weźcie go we dwóch w ręce, chłopcy żeby poczuć
szarpnięcie żalu – dźwięczne, wrosłe, długoogoniaste.
Do tego jesteście stworzeni, dacie radę.
Stańcie, o tu, przede mną,
wytrzymajcie to napięcie.



przełożyła Magda Heydel


wyśmienity 1 głos
1 osoba ma ten tekst w ulubionych
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
756 wyświetleń
przysłano: 27 kwietnia 2013 (historia)

Seamus Heaney

Inne teksty autora

Huśtawka

Seamus Heaney, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło