Letni deszcz (wiersz klasyka)

Krzysztof Siwczyk

Chmury Chmury płyną żabką w kierunku nowego szpitala

położniczego Rytmicznie rodzą się kijanki kropel i

zaczynają ssać blaszane smoczki rynien Skalpele

samochodowych opon tną mokry wosk asfaltu

gubiąc za sobą kliwater który szybko ubywa Umiera

 

potrzeba bycia samemu Przez cały dzień chodzę i próbuję

zsynchornizować swój oddech z oddechami mijanych

Dusiłem się oddychając równo z przekwitającą czterdziestką

której rozpierdalak z boku sukienki sięgał do pośladka

Nie mogłem znaleźć wspólnego rytmu z akwizytorem

który wcisnął mi prospekt jakiegoś odkurzacza Umiera

 

potrzeba próbowania Przed domem zauważyłem że letni deszcz

wyprostował karuzele włosów na moich łydkach i

przykleił do ud bermudy Unieruchomiony patrzę na szlaczek

benzyny który przekreślił szary witraż kałuży Rzucam kapslem

Boję się że jakiś Bóg jak śmierdzący szlaczek rozpadł się tak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 875 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Krzysztof Siwczyk

Inne teksty autora

***(Przyjrzyj się, póki masz okazję...)

Krzysztof Siwczyk, wiersz klasyka

***(Stawiaj mnie w takiej sytuacji...)

Krzysztof Siwczyk, wiersz klasyka

Dzikie dzieci

Krzysztof Siwczyk, wiersz klasyka

Kolęda

Krzysztof Siwczyk, wiersz klasyka

Nadzieja - bez zaskoczeń

Krzysztof Siwczyk, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło