#4 (wiersz klasyka)

Berryman John

Napełniając swe zwięzłe & rozkoszne ciało
paprykarzem kurczęcym, popatrzyła na mnie
dwa razy.
Omdlewając z zainteresowania, odwzajemniłem się
wygłodniale. Wyłącznie obecność jej męża & 4 innych osób
powstrzymywała mnie od rzucenia się na nią

albo przynajmniej do jej drobnych stóp, z okrzykiem:
" Jesteś najrajcowniejszą dupcią, jaką olśnione źrenice Henry' ego
oglądały od wielu mrocznych lat,
moja Świetlana Świetności ". Dłubałem dalej (zrozpaczony) w moim
spumoni. - Sir Bones: nima sprawy; tutej,
znaczy na świecie, dziewuchów z apetytem- jak mrówków.

- Brunetka, latynoska cera, oczy jak brylanty,
spuszczone... Ten ciamajda przy jej niewiarygodnościach... Jakie
mogą być te cudeńka, na których przysiadła na krześle?
Restauracyjny szum. Równie dobrze mogłaby być na Marsie.
Gdzie zawaliłem sprawę? Na Henry' ego powinien być jakiś paragraf.
- Mr. Bones: a jak, pewnie, że jest.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
664 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Berryman John

Inne teksty autora

Podróżnik

Berryman John, wiersz klasyka

#154

Berryman John, wiersz klasyka

#155

Berryman John, wiersz klasyka

#156

Berryman John, wiersz klasyka

#28

Berryman John, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło