Literatura

Pieśń o Belit (wiersz klasyka)

Howard Robert E.

Jak liść, co wiosną przebudzony,
By spłonąć w ogniu jesieni czeka,
Żarem pragnąłem nieugaszonym
Jednego obdarzyć człeka...

Gdy w Martwym Mieście klejnotów blask
Łakomymi chłonęła oczami,
Szał zazdrości ułapił mą krtań pierwszy raz,
Jakby trzeci ktoś stał między nami.

Czy zesłał tylko sen mrocznego kwiat lotosu?
Przeklęty tedy sen, co gnuśny żywot kupił
I każda chwila owej niemocy, rzekłbyś trupiej,
Gdy nóż mój krwi nie rozlał i miecz nie zadał ciosu.

Czarne cienie wokół niego krążyły,
Czarne paszcze kły okrutne szczerzyły
I jak deszcz ciekła krew...
Lecz silniejsza ma miłości niźli śmierci zły czar,
Sto otchłani przebyłam i podniosłam się z mar,
By na jego pośpieszyć zew...

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Howard Robert E.


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca