Ćwiczenie o śmierci (wiersz klasyka)

Jiří Orten

Ćwiczenie o śmierci

Kiedy mi w duszy ciągle mży,
z półmrokiem w rymy toczę gry,
spowiadam mu się ze zmierzchania,
którego pewnie nie zna granic.

Jest pewna pani, proszę bardzo.
Ma imię, którym pamięć gardzi,
zbyt często już te dźwięki brzmią.
Pamięci trzeba wsparcia rąk.

Te ręce dotkną szyi skóry,
tak dowiem się, na łożu którym
przytuli mnie do swojej mgły
w miłość okrutną zamiast tych,
co mnie nie miały, zbyt kapryśne.
Ona mi z ciała blask wyciśnie,
że będę czarny aż do rana.
Tej pani imię jest - Morana.

 

 

 

tłum. T. M. Larczyński

Cvičení o smrti

 


Zatímco v duši prší mi,
hraji si s šerem na rýmy,
zpovídám se mu ze stmívání,
o kterém jistě neví ani.

Je jedna paní, jež mne mate.
Má jméno, jméno tolikáté,
že paměť je už nechce znát.
Ruce jí musí pomáhat.

Když si ty ruce k hrdlu vložím,
tu vím, tu vím, na jakém loži
mne jednou zcela přivine
ukrutnou láskou za jiné,
jež zmeškaly a neměly mne.
Ta paní z těla jas mi vymne,
že budu černý do rána.
A jmenuje se Morana.



Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
524 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Jiří Orten

Inne teksty autora

Co odpowiedziałem kanareczkowi

Jiří Orten, wiersz klasyka

Czarny obraz

Jiří Orten, wiersz klasyka

Czyj jestem?

Jiří Orten, wiersz klasyka

Ćwiczenie w zmierzchu

Jiří Orten, wiersz klasyka

Dalekie świtanie

Jiří Orten, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło