Nienapisana (wiersz klasyka)

Jiří Orten

Nienapisana

 

Weź płaszcz, byś całkiem nie zdrętwiała
i zamknij oczy, abyś nie widziała –

nie po mej drodze pogoda ni czas.

 

O, tego bielma, które zakrwawiłem,

tych zmierzchów, którym słońce wróciłem

w zmierzch okrutniejszy co raz.

 

A ona prościuchna i nienapisana,

ona, która wiedziała, moja matka poranna,

nie wierszem, płaczem płonie.

 

Mówiłem słowami, cichnę także nimi.

Wzięła mi wiarę, daje dział z żywymi.

Są odpuszczone.

-przeł. T. M. Larczyński-

Nenapsaná

Vezmi si plášť, ať neprokřehneš zcela
a zavři oči, abys neviděla –
v takovém nečase, takovou cestou jdu.

Ó toho bělma, jež jsem zakrvácel,
těch západů, kterým jsem slunce vracel
v krutějším západu!

A ona prostinká a ona nenapsaná,
ona, jež věděla, ta matka mého rána,
ne veršem, pláčem sténá.

Mluvil jsem slovy, ztichám také jimi.
Vzala mi víru, život navrací mi.
Jsou odpuštěná.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
467 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Jiří Orten

Inne teksty autora

Co odpowiedziałem kanareczkowi

Jiří Orten, wiersz klasyka

Czarny obraz

Jiří Orten, wiersz klasyka

Czyj jestem?

Jiří Orten, wiersz klasyka

Ćwiczenie o śmierci

Jiří Orten, wiersz klasyka

Ćwiczenie w zmierzchu

Jiří Orten, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło