Literatura

Do swego królestwa (wiersz klasyka)

Roberto Fernandez Retamar

W krąg ogromnych kamieni, rozrzuconych niczym
ruiny pałacu,
Który nie istniał nigdzie poza spragnionym sercem
dziecka;
W krąg tych głazów skruszonych przez morze,
walczące z drapieżnym, srebrzystym uporem
Z jakim morze, którego tu nie ma, zawsze wykonuje
wszystko,
I na ten brzeg, pełen skał i żwiru, brzeg dumnej
samotności,
Gdzie na pewno przetrwały okruchy wilgotnych
błyskawic,
Snów śnionych nieprzerwanie w ciągu tylu lat,
Wkracza ta cudzoziemka, niemal przeźroczysta,
I chyba nawet nie wie, jak długo tu na nią
czekano,
Że wzywano ją właśnie stąd, spośród mangrowców
oraz konstelacji,
Zaś ona najzwyczajniej wraca do swej ziemi
i swoich wód,
Tak jak królowa z baśni, z których dziecko
ledwie co wyrosło,
Gdy padło łupem dojrzalszych już złudzeń i nieubłaganej
obcości życia,
Wzdłuż brzegu morza, które teraz pragnęłoby złożyć
w całości,
Niczym bukiet przemocy i pian,
U stóp królowej, co wraca do swego królestwa.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Roberto Fernandez Retamar

Inne teksty autora

Człowiek
Roberto Fernandez Retamar
Epitafium dla najeźdźcy
Roberto Fernandez Retamar
Jak sokół innych czasów
Roberto Fernandez Retamar
Mówi starzec
Roberto Fernandez Retamar
Niech
Roberto Fernandez Retamar
W obliczu piękna
Roberto Fernandez Retamar

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca