Algieria (wiersz klasyka)

Vittorio Sereni

 

 Algieria

 

 

Kiedyś byłaś karą

którą mogłem widzieć we własnych dłoniach

coraz bardziej twoim pyłem spalonych

aby zatracić pamięć o innym cierpieniu.

jakże mną wstrząsasz odrodzona gorączko

której mi brakło i w lustrze wieczystym

dziś na mojej twarzy płoniesz

jak w mrocznym porcie czynią dzień

niewypowiadalne znaki z okrętów.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
595 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Vittorio Sereni

Inne teksty autora

Okno

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Ręce

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Strach drugi

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Szósta rano

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Taras

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło