Okno (wiersz klasyka)

Vittorio Sereni

 

Okno

 

 

Nagle – patrz – przybyła,

przyszła naraz wiosna

na którą czekaliśmy od lat.

Widzę cię ofiarowaną tej zieleni,

żywemu oddechowi wiatru,

I czemuś czego nie znam i czego się lękam

- i trwam w ukryciu -

gdyby dotknęło to mojego serca umarłbym.

Ale wiem to zbyt dobrze jeśli na gwar

uliczny wychylam się,

zbyt różny od zieleni którą porusza na tarasach żywy podmuch,

od niezwykłego świerszcza który tego roku

wyłania się wieczorem spośród dachów miasta

- i zamknięty w sobie, trwam zdjęty z odrazą.

Jednak wystarczył jeden dzień.

Jakże nagle jedna po drugiej

pojawiły się chmury

które ciasno płyną po zieleni

gaszą pieśń i jutro

i srogim chcą uczynić nasze niebo.

Powiedz więc ty jeśli jeszcze wiesz

że wciąż jestem twoim śpiewem,

żywym tchnieniem, twoją

wieczną zielenią, głosem który kochał i śpiewał –

który teraz, słyszysz ?

na dachach szuka tej odrobiny wiosny

i dąży i walczy i wciąż poddaje.

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
629 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Vittorio Sereni

Inne teksty autora

Algieria

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Ręce

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Strach drugi

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Szósta rano

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Taras

Vittorio Sereni, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło