Ona była w Paryżu

Władimir Wysocki

No pewno, już zginąłem - zamknę oczy - widzę.
Na pewno już zginąłem - tchórzę, no a przy tym -
gdzie mi się równać z nią, ona była w Paryżu,
i od wczoraj wiem, że nie tylko w nim.

Jakie pieśni o dalekiej Północy jej śpiewałem!
Myślałem: jeszcze troszkę i będziemy na ty,
ale próżno darłem się o pasie neutralnym -
Nic ją nie obchodzi jaki tam rośnie kwiat.

Śpiewałem jeszcze - myślałem, to jej będzie bliższe -
O liczniku i O tym co wcześniej z nią był...
Cóż ją obchodzę ja: ona była w Paryżu -
Jej osobiście Marcel Marso coś tam plótł.

Rzuciłem swą fabrykę - chociaż nie miałem racji, -
zasiadłem do słowników i byłem pijany tak...
Lecz co jej do tego: ona już jest w Warszawie -
znowu mówimy w różnych językach...

Przyjedzie - powiem jej po polsku: Proszę pani,
weź mnie takim, jakim jestem, nie będę więcej śpiewał...
Lecz cóż obchodzę ją: ona już jest w Iranie -
rozumiem: nigdy nie zdążę za nią ja!

Przecież ona dziś jest tu, a jutro będzie w Oslo.
Och wpadłem, wpadłem w biedę!
Ten, kto był z nią przedtem i ten kto będzie potem, -
niech oni próbują, a ja przeczekam to.

Inne teksty autora

Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki
Władimir Wysocki