Elegia o piątku (wiersz klasyka)

Andrea Zanzotto

 

Elegia o piątku

 

 

Piątek jest tak biedny że ledwo

mieści się w nim męka mrówki,

sobota ze złota i miedzi nigdy nie nadejdzie;

lecz dzwięczą sierpy, drźy nieczułe niebo

a górę porasta trawa.

Być może słońce krążąc nieporadnie zajrzy

na tę stronę letniego wrzenia,

być może wyschnięte źródło zabija w bydle

pragnienie mleka, pragnienie śniegu.

Jesteś piątkiem woskowego słońca

ciemnych uroków dolin

jak jęk wokół mojego umysłu,

jesteś ciasny jak grób, niestały jak przystań

ugodzona przez poranek który odzwierciedla szaleństwo.

Jesteś mną, jesteś bezużyteczną energią

śluzu i astenii,

-bliskością która przyżega oczy

obraźliwym milczeniem

a także najmniejszą górą południa –

jesteś biednym domostwem i biedną strawą

którą spożywam wzburzony przez bezlitosne niebo.

A niepokój przesłania stół

ciężki od wielu niebieskich zmroków

od wielu tańców się pod ciężarem letnich girland.

Tam na wyniszczonych stokach

gdzie jeszcze spoczywają dziewczyny

te dzisiejsze i te wczorajsze

gasną niewyrażone namiętności...

                                                                                                   Z tomu Vocativo, 1957

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 372 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Andrea Zanzotto

Inne teksty autora

Fuisse

Andrea Zanzotto, wiersz klasyka

Historie suszy

Andrea Zanzotto, wiersz klasyka

Ku górze

Andrea Zanzotto, wiersz klasyka

Stok nad Lorną

Andrea Zanzotto, wiersz klasyka

Stok nad Lorną

Andrea Zanzotto, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło