Narzeczeni (wiersz klasyka)

Brzoza-Birk Ewa

Siedzę na parapecie okna - oni już są:
konserwator obrazów, poeta pracujący na nocną zmianę
i pijany wiking, ojciec mojego dziecka -
jakby zapomnieli, że odeszli.
We wrześniu ubieram się na czarno. Daleko mi
do erotycznych projekcji, a przecież kiedyś
tak się przejmowałam.
Nauczyłam się nakładać szminkę, farbować włosy
i wybielać szare podkoszulki.
Gdy przychodzą, nie pytam,
co się z nimi dzieje; widzę, że nadal brak im tchu -
na podobieństwo haplopelma dopadają
innych ofiar.

Piję bolsa, drinka samotnej kobiety i wszystko
jest martwe i puste jak ślepa kuchnia
w wynajętym mieszkaniu.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
905 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Brzoza-Birk Ewa

Inne teksty autora

Ciemna strona księżyca

Brzoza-Birk Ewa, wiersz klasyka

Czynności

Brzoza-Birk Ewa, wiersz klasyka

Garb

Brzoza-Birk Ewa, wiersz klasyka

Koleje

Brzoza-Birk Ewa, wiersz klasyka

Ptaki

Brzoza-Birk Ewa, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło