Ballada o drzewodomach (wiersz klasyka)

Marian Grześczak

tu mieszka stara kobieta z myślami w niebie
pająki umierają zapatrzone w swoje ofiary

powietrze tu jest stężone zda się przypłaszcza płuca
w maju spadają chrabąszcze ale są martwe

po wymuskanych ścianach wspina się czasem wiatr
wtedy się dzieje muzyka dziupli lecz to trwa krótko

powyżej już jest pustynia po której wędrują dźwięki
stąd ich jednak nie słychać smużkę białą ledwo dostrzeżesz

drzewodomy się także chwieją najlepiej widać gdy stoisz
oparłszy głowę o szarość co dopiero wyrosła z ziemi

wtedy dziwne to chwianie bo wiatru nie czujesz chociaż
coś za plecami trzeszczy i coś stęka głucho pośrodku

a gdy się zdarzy burza co tu ma sens jakiś inny
połamie wszystko u kolan stopy zostawi ziemi

mówię wtedy dla mnie jest to bardzo zwyczajne
i nie znajduję ciszy lepszej niż spoczywanie

lecz gdy jest mi nazbyt pustynnie modlę się do tych którym
przykazano władzę nad ogniem choć wiatr jest im nieposłuszny

boję się jakoś zwyczajnie że motylowi nieba
opalą skrzydła a przecież po co mi taki motyl

więc gdy anioły fruwają po jego błękitnych kolorach
modlę się do aniołów i drzewodomy wtedy
nieruchomieją na krótko

głos mam wszakże bardzo niezwykły

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
724 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Marian Grześczak

Inne teksty autora

Kara śmierci

Marian Grześczak, wiersz klasyka

Malowanie wołu, powszechne rozumienie malarstwa

Marian Grześczak, wiersz klasyka

Miasto: ulice - place

Marian Grześczak, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło