Deszczowa wiosna

Parlicki Mariusz

Maj rozkwitał tej wiosny ospale,

Jakby bardziej był marcem niż majem

I dziewczęta miast być w krótkich spódnicach,

Ubierały się - jak zakonnica.

Ptaki smętne siedziały na drzewach,

Brzydka wiosna, nie warto śpiewać,

Bo i po cóż słowicze trele,

Kiedy leje , bez przerwy leje.

Na Krakowskim Rynku w dorożkach

Przysypiali zziębnięci woźnice,

Brzydka wiosna, deszczowa wiosna,

Toną w deszczu puste ulice.

            Wtem mój stary znajomy, strażak,

            Który trąbi z Wieży Mariackiej,

            Krzyknął: „Wreszcie się wypogadza,

            Już przestaje padać na Brackiej.