Literatura

Obraz nadchodzi (wiersz klasyka)

Wioletta Grzegorzewska

Matka bije dywany, podlewa szlauchem chodnik,
myjemy nawet listki kwiatów czule jak niemowlaka.
Wszystko lśni, gdy Obraz wchodzi z sanktuarium,
pobrudzone woskiem atłasy opierają się o próg,
tłum jak zagazowane muchy rozprasza się w sieni.

Niepojęta jest pieśń do pudła, z którego macki
madonny jak wymyte resztki pelargonii schodzą
pojedynczo na gumolit, niepojęty jest ten Obraz,
który mnie przemienia w przestraszone dziecko.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Wioletta Grzegorzewska

Inne teksty autora

Duszne rondo
Wioletta Grzegorzewska
O śmierci
Wioletta Grzegorzewska
Oko Waserwagi
Wioletta Grzegorzewska
Stacja w Siemianowicach
Wioletta Grzegorzewska
W hotelu przy Żyznej
Wioletta Grzegorzewska
Wszystko o moim ojcu
Wioletta Grzegorzewska
Wszystko o mojej babce
Wioletta Grzegorzewska

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca