powrozy (wiersz klasyka)

Roman Honet

 

kobieta, kiedy się z nią żegnasz,

i śmierć, gdy cię przyjmuje,

mówią to samo – musisz iść

 

nad pogrążonym w ciszy miastem

i dziećmi w tym mieście, zmieniającymi się nocą

w strumień twarzy i głosów, ale okrytych już kryształem, lodem

 

nagle ptak jak wahadło z ubitego śniegu

– twój cień poprzedni

 

przed nastaniem ciała

i gruda ziemi, która je przyjęła

 

 

 

 

z tomu "Świat był mój"

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 047 wyświetleń
przysłano: 26 pazdziernika 2015 (historia)

Roman Honet


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło