Literatura

Napięcie powierzchniowe (wiersz klasyka)

Adam Wojtyła

 

Pamiętasz park, który odwiedzaliśmy nocą przez dziurawe płoty? Znaleziony 
na ławce parasol: sprężynki i druty napinające wilgotną wiarę, że kiedy umiera 
śniący człowiek, jego sen nie unosi się, ale zamienia w strach przed lataniem? 


* * * 

Chociaż nie potrafimy upadać tym pluszowym ciałem, to jednak chcielibyśmy 
skoczyć z dekoracją okręconą wokół szyi. I odnaleźć szczęście – trzyramienną 
gwiazdę, która zatamuje krew cieknącą po dziecinnej ranie. Tylko przez moment 
możemy być prawdziwi, jako jedno z najpiękniejszych zniszczeń krzepnąć 

bez publiki; poprzez kolejne odcienie twardości: papier, nożyczki, kamień, 
pod którym kochają się nasze potwory. Na początku ciało, potem kości, uśmiech 
wyginany przez słońce – wszystko to wiozą kredowe pociągi. 

Zostaje parapet oraz gołębie z oderwanymi głowami; wciąż nie wiadomo, 
po której stronie szyby. Chociaż tu nie umrzemy, na pewno, to musi ścierać się 
nasz kolor – skrzydła malowanych na asfalcie motyli.

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 7 listopada 2016 (historia)

Adam Wojtyła

Inne teksty autora

Połowa królestwa
Adam Wojtyła
Origami Queen
Adam Wojtyła
Pióra i kości
Adam Wojtyła
Kolorowanki
Adam Wojtyła
Święte obrazki
Adam Wojtyła
Zakończenia
Adam Wojtyła

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca