Literatura

więzienie (wiersz klasyka)

Józef Czechowicz

ten wiersz jest przykładem płynności Czechowicza .to jeden z moich ulubionych wierszy.

maleją żrenice dnia
przysłonięte rzęsami choin
od myśli do myśli od pnia do pnia
po ciemku chodzić się boisz

przed chatą dotykając chust kwiatem podstrzesza
kobieta w słonecznikach bieliznę rozwiesza

kipi rąk oceanem betonowy stadion
gdy gibki bicz biegnący u mety się zagiął
na przestrzeni z szafirów i oliwnej wodzie
statek pod dymem dąży ku białej pogodzie

wszystko wszystko jest na ziemi

w szpitalu zmięte łóżka płonąca pokrzywa
w ślad zębatej gorączki topią się leniwo

nad wiotszą niż łodygi kolumną obliczeń
astrofizyk natchnione unosi oblicze


bijąc młotem w żelazo na niebios otchłani
murarz przy chmur drapaczu świeci jak archanioł

wszystko wszystko jest na ziemi

tak wiele

wszystko tak mało


niczego sobie+ 7 głosów
1 osoba ma ten tekst w ulubionych
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
natalia
natalia 25 września 2006, 21:19
oryginalny wiersz prosze o więcej wierszów i może napisał by pan jakiś wiersz o tylko słonecznikach ? proszę o kontakt natalia.syslo@wp.pl
przysłano: 9 września 2012 (historia)

Józef Czechowicz

Inne teksty autora

W pejzażu
Józef Czechowicz
Wieczorem
Józef Czechowicz
MOJE ZADUSZKI
Józef Czechowicz
ŻAL
Józef Czechowicz
JESIENIĄ
Józef Czechowicz
POLACY
Józef Czechowicz
WIENIAWA
Józef Czechowicz
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca