Prognozy II (wiersz)

Mari Paz

~~~

Tak. Od poniedziałku przechadzka w gąszczu zimnej symboliki.
Zmarzłam. Zatańczyłabym, tak jak Wiktorii zdarza się flamenco
na warszawskich przystankach, ale przecież nie lubię Andaluzji,
i nie płaczę na hiszpańskim performance.

Fiolet to moja szarzyzna. Fioletowo-wrzosowe trzewiki, które noszę
nawet zimą, lampa, sofa, telefon, płaszcz. Boję się, że nadużywam, ale
czy można przedawkować codzienność? Marzę o przemalowaniu miasta,
ale Wiktoria mówi, że to nie czasy na wielkie rzeczy.

Stoję na rozległej rzece razem ze stadem słoni. Pod lodem słychać nurt.
Jedno załamanie wystarczy, żeby utonąć. Ja mam za sobą już kilka.
Jeden ze słoni pali papierosa. Nie wyróżnia się na tle antropopresji.
Ktoś zaraz złowi wieloryba na drugim końcu świata, inny ktoś umrze,
a czytelnik wyjdzie do kiosku po paczkę fajek w ostatnim wersie, Wiktorio


dobry 3 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
ew
ew 12 marca 2007, 11:08
bardzo dorosły tekst , czepić się nie ma czego , wiele treści brawurowo ukrytej w wersach .
Mari Paz 12 marca 2007, 20:32
Miło wobec tego. A mogę wiedzieć co świadczy o jego dorosłości?
ew
ew 13 marca 2007, 06:12
styl pisania . Nie mówię tu o dorosłosci autorki lecz miałam na mysli to że spod tego pióra z pewnością wiele wierszy wyszło ,widac wprawe w prowadzeniu wersów
generacja NIC 16 marca 2007, 08:16
ja się skromnie zgadzam
450 wyświetleń
przysłano: 9 marca 2007 (historia)

Mari Paz

34
2 teksty 1 komentarz

Inne teksty autora


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło