malowniczość (wiersz)

magdalena

Ta impresja mnie dotyka

w ciepłe czoło.

Tak różowe, akwarelowe

niebo z cukrem,

lukrem, pudrem.

Letni zefir oplata ciała,

unosi włosy i sukienki.

Słońce uroczo się chowa

umówione z horyzontem

na słodki romans.

I miękki,

pełnomleczny księżyc

wyłania się zza pleców.

Przyprowadza gwiazdy,

częstuje granatem.

Mróz, na szczęście,

nie kocha nas wcale.

Dwadzieścia pięć stopni

całuje nas wszędzie.

Orzeźwiający zmierzch

na nieskończonej polanie.

Odzwierciedlenie magii.

Odzwierciedlenie marzeń.

Oprócz nas nie ma tam nikogo.

Jest tak niezwyczajnie.

Jest tak nadzwyczajnie.

W naszych oczach gwiazdy,

z twoich ust frazy


połykam w całości.

Nie trawię bardzo.








 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Marek Dunat
Marek Dunat 10 kwietnia 2008, 21:23
absolutnie nie wyszedł Tobie ten debiut . brak jakiegokolwiek pomysłu na wiersz. poprowadziłaś go na żywioł lecąc słowem jak z katarynki. gdzieniegdzie rymowanka , gdzieś indziej wyliczanka. nie .
483 wyświetlenia
przysłano: 10 kwietnia 2008 (historia)

magdalena

28 miasto
2 teksty 1 komentarz

Inne teksty autora

Nie masz pojęcia.

magdalena, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło