Literatura

cukierek albo psikus (wiersz)

joanna michalczuk

 

świat roztapia się jak landrynka

w ustach roześmianego dziecka

a my w coraz większej beztrosce

 

teraz na pamięć uczymy się

kodów do głowic atomowych

i rozdzierania kwantów na nowe kosmosy

 

w zachwycie gubimy szczęki na

firmamencie małego wszechświata z czasów średniowiecza

z centrum wszystkiego gdzieś w jerozolimie

nie zazdrościmy naszym kalekim prototypom

którym lata świetlne zajmowała podróż

by sprzedać kożuchy i kupić przyprawy

 

jesteśmy bardzo mądrzy bo umiemy

tańczyć na środku ulic tańczyć w butach na obcasie

tańczyć do wszystkiego ze wszystkim w ramionach

 

i mamy teorię że kiedy przyjdzie co do czego

ziemia zniknie uśmiechnięta

ostateczny symbol radości

- cukierek musujący


wyśmienity 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
urughai
urughai 18 listopada 2008, 08:09
Im bliżej finału tym gorzej...

"jesteśmy bardzo mądrzy bo umiemy
tańczyć na środku ulic tańczyć w butach na obcasie
tańczyć do wszystkiego ze wszystkim w ramionach"

.........................najbardziej katastrofalna strofa
joanna michalczuk
joanna michalczuk 18 listopada 2008, 12:09
bo to taki czas katastrof, Obama prezydentem USA, kryzys gospodarczy, koniec kalendarza Majów w 2012...
tussilago 19 listopada 2008, 13:43
Joanno, akurat strofa wytknięta przez Urughai bardzo mi się podoba. Tak naprawdę to ona wyraża chyba cały tekst.
Czy 'teraz' w drugiej zwrotce potrzebne? Ono niejako wynika z wcześniejszego 'my', jakkolwiek je pojmować.
Jedynie ostatnia strofa pozostawia we mnie uczucie braku czegoś... tekst jako całość podoba mi się.
joanna michalczuk
joanna michalczuk 19 listopada 2008, 14:04
dziękuję Johannes. 'teraz' nie jest niezbędne, chciałam po prostu podkreślić kontrast między dzisiaj a historią z trzeciej części. bez żalu wywalam ;-)

Mithril... przywykłam obracać się w towarzystwie ludzi, którzy maja odrobinę dystansu do siebie i świata. być może to z tego wyrasta moja wiara w jasność i czytelność mojej ironii. jeżeli odebrałeś mój komentarz jako bezpośredni wyraz moich przekonań - pomyliłeś się. ja też - co do czytelności moich zamiarów.

pozdrawiam
urughai
urughai 24 listopada 2008, 07:14
Na sarkazm nawet ten bez podtekstów też trzeba uważać...................i brać za niego odpowiedzialność

Dystansu, to teraz ja nabrałem do Twojego pióra.................mimo, że Twoje oczy o niego nie walczyły...
Karol Ketzer
Karol Ketzer 28 listopada 2008, 14:15
tobie urughai to się ostatnio nic nie podoba widzę ;] wiersz jest kapitalny może czasami trochę aż za kapitalny , misterna konstrukcja historyczno-fizyczna wpleciona w sentymentalny klimat w dobrym tego słowa znaczeniu. pozdrawiam
Jacek
Jacek 7 grudnia 2008, 00:38
Doskonały?Nie. Bardzo, bardzo dobry jak sądzę. Muszę pogratulować autorce. Te wiersze mają serce i ono nie tylko jest- ono bije.
przysłano: 17 listopada 2008 (historia)

Inne teksty autora

*** [nie rozdeptuj ślimaka]
joanna michalczuk
***[ciekawe czy ty też]
joanna michalczuk
know-how
joanna michalczuk
praestolatio
joanna michalczuk
myślę o maju, czerwcu, lipcu
joanna michalczuk
Rozwiązanie
joanna michalczuk
profanum
joanna michalczuk
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca