machina (wiersz)

jem

mój dom na ciebie czeka, otwiera okno i pali papierosa.
do szklanek z których mieliśmy wypić wspólną herbatę,
rozlewa słońce. białych ścian nie ułoży w żaden wzór,

pełen niewiadomych obliczeń, zagadkowych pomieszczeń.
godziny spędzone w mieszkaniu zlewają się, płyną w rytm nie tego zegara.

kluczem do wyjścia z sytuacji jest zamek drzwi wejściowych
niech się w końcu obróci. załaskocze.

akcent na literę A nie mówiłem pada na końcu
wyczekiwania.

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 9 czerwca 2009, 14:55
i ten też jest uroczy ;) chociaż zastanawia mnie czy ten 5 wers musi być aż taki długi, spokojnie można byłoby go rozłożyć na dwa.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 12 czerwca 2009, 10:12
może jak znajdzie się na głównej, ludzie zaczną komentować. bo przecież warto ten tekst przeczytać.
borunsky
borunsky 12 czerwca 2009, 17:00
chyba nie wszyscy podzielają Twoje zdanie.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 13 czerwca 2009, 10:56
może to ma coś wspólnego z tym, że też się specjalnie nie udzielasz? ;)
479 wyświetleń
przysłano: 8 czerwca 2009 (historia)
borunsky

borunsky

29 ?
4 teksty 15 komentarzy
wróciłem, zawsze wracam.

Inne teksty autora

świńskie różowe koszulki

borunsky, wiersz

łoskot

borunsky, wiersz

bowie

jem, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło