Z więzienia (wiersz)

martyna

 

Wskakujesz mi do łóżka jak promień księżyca podczas nocy majowej. Zakochana szukam na twoich mglistych palcach odcienia normalności.

 Sypiam na co dzień z różnymi gwiazdami. Raz omamia mnie jakaś północna, albo południowo-wschodnia. Te lubię najbardziej. Są takie czułe i uświadamiają mi, że dobrze jest być samą. Dbają o mój oddech i pościel, a czasem i zgniotą robaka, który mieszkał pod łóżkiem.  

Narzucają mi posłuszeństwo. Każą zbierać nieistniejące zioła na polanach z rozkoszy błękitu. Zasłaniają mi złote słońce dymem z papierosa. Jakbym nie miała rozumu – Słucham ich.

Listopadem kochałam się z gwiazdą północną prawie co noc. Księżyc nam wesoło połyskiwał, bez krępacji. Krąg niewypowiedzianych słów zapadł mi za kołnierz. Swędzi jak te komarzyska. Nie można podrapać, bo będzie blizna. Nie da się usunąć samemu, bez tej chemii świata.

Może śmierć pomoże mi zapomnieć o intrygach z pi razy oko listopada i o majowych nagich nocach. Moje ciało odchodzi, dusza odlatuję w cichą dal. Nie czuję już ziemi, nie widzę słońca. Błądzi we mnie troska o żywot pleśni na ostatnim kawałku chleba.

Tu nie ma nic. Nawet niczego.

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
974 wyświetlenia
przysłano: 3 lipca 2010 (historia)
martyna

martyna

25 Płock
6 tekstów 13 komentarzy

Inne teksty autora

Stop-klatka.

martyna, wiersz

brak kwintesencji

martyna, wiersz

Prospekt - Wisława Szymborska

wisława szymborska, wiersz klasyka

Wisława Szymborska - Głosy

Wisława Szymborska, wiersz klasyka

Spowiedź

Władysław Broniewski, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło