maria luiza (wiersz)

KoniqMorsqui

maria luisa

 

 

ranek się ranił śmiertelnie
brocząc niemocą
wkroczyłem prosząc o herbaty łyk
lecz ty choć zatrudiono cię w cafe ole
potrafić nie przyrządziłaś jej i jakże ulegle
na dodatek

 

mnie spieszno było w oczach miałem
wiatr
a ty mi amore mio zaśpiewałaś
w nieznanym bliżej języku
ledwo wszedłem ciwkadr

 

(odwrotnością jesteś jeża
i jako kulka skomplikowanaś
amoralne tremole twe wewnętrzne grają organy
duchowym jesteś
łącznie z dżinsami
origami)

 

a teraz przestań już znad sernika
odganiać złote cielce pszczół!
na stół padnij bez zmysłów
i

 

o,
na twych kolanach, mym nosie,
co w ciepło się wciska
jak prosię, w którym to cieple
pieczara, gdzie złote rączki miłości
robią mi kuku, śnij


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 22 pazdziernika 2011, 16:01
Dawno cię tu, koniq, nie było. Gdzie to cię wywiało?

"ciwkadr" - a to tak łącznie ma być?

Ja tak radzę na początek pozbyć się zaimków, zwłaszcza forma twych/twe jest już przestarzała i psuje tekst. Wszelkie niemoce, inwersje też nie wyglądają najlepiej.

Podoba mi się natomiast specyficzne poczucie humoru, bo tego tekstu nie można odbierać "na serio", podmiot mruga okiem, coś w stylu: pokrzyczę na ciebie, ale chodź się przytulić ;)
492 wyświetlenia
przysłano: 21 pazdziernika 2011 (historia)

KoniqMorsqui

51 Londyn
7 tekstów 10 komentarzy

Inne teksty autora

krecia robota

KoniqMorsqui, wiersz

odkryj tożsamość swej skóry

KoniqMorsqui, wiersz

nie ma miejsc

KoniqMorsqui, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło