Literatura

Zaprosiłem Demony Przeszłości (wiersz)

Bogusz Jan Szulc

 

Zaprosiłem Demony Przeszłości na podwieczorek,

Nalałem im ciepłej kawy z miodem do filiżanek,

Poczęstowałem jabłkowym plackiem,

W to senne popołudnie pełne szczebiotu ptaków,

I złowrogiego warkotu os.

 

Zaprosiłem Demony Przeszłości i usiedliśmy na tarasie,

W dymie papierosowym zaczynamy rozmowę,

Jak z dawno niewidzianym przyjacielem,

Słodko sączą się słowa – puste skorupy myśli,

„Piękną pogodę mamy, niedługo lato”

Zaczynam nieśmiało,  a one kiwają niepewnie łebkami.

 

Zaprosiłem Demony Przeszłości, a one jakieś takie smutne,

Zupełnie nieswoje, siorbią nieśmiało tę kawę,

„Nie masz do nas żalu?” pytają anemicznie,

„Nie, nie mam żalu, bo dzięki wam jestem,

Tym kim jestem. Jedzcie ciasto, póki ciepłe”.

 

(2010)


dobry 9 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 1 lutego 2013, 22:09
Zaraz się pewnie zlecą maruderzy, bo to i owo można by poprawić, wygładzić, pozbyć się tego, co zbędne, ale... Byłam ostatnio na warsztatach, podczas których rozmawialiśmy o ludowości, rytuałach, mitach, o tych wszystkich pradawnych sprawach i gestach, które powoli odchodzą w zapomnienie. Co prawda twoje demony mają trochę inne znaczenie, ale też nie bez powodu są tak nazwane, gdzie do tej pierwotności nawiązują. Może jednak trzeba tracić demony, żeby pójść dalej?
Bogusz Jan Szulc
Bogusz Jan Szulc 1 lutego 2013, 22:21
To stary dość wiersz (dlatego uwypukliłem rok powstania), znalazłem w otchłaniach dysku i uznałem, że nie jest na tyle zły aby się nim tu nie pochwalić. Tak choćby dla porównania, jak zmieniło się moje pisanie przez te parę lat. Mam świadomość, że sporo w nim trzeszczy i skrzypi, ale nie będę poprawiać nic bo właśnie dla tego, że jest stary. Udostępniając go, pomyślałem o Tobie Justyno, bo wiem ze podobały Ci się "Ptaszki herbaciane" a on chyba ma coś z tego klimatu. Poza tym sporo tutaj lata, a mi obecnie bardzo tęskno do tej pory roku.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 1 lutego 2013, 22:26
O, czytając, pomyślałam sobie nawet o tej herbacie, rzeczywiście można się dopatrzeć podobnej dykcji. Nadal trzymam kciuki za twoje pisanie :)
Bogusz Jan Szulc
Bogusz Jan Szulc 1 lutego 2013, 22:28
Dziękuję. To uskrzydla!
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 1 lutego 2013, 22:31
Świetnie! To teraz fruuu na tych skrzydłach do pracy :)
Ata
Ata 2 lutego 2013, 00:18
miło się czyta :)
szanta - Edyta Ślączka-Poskrobko
Świetny tekst i dobre niesie przesłanie. Oswajajmy nasze demony, zaprzyjaźniajmy się z nimi. Bo to prawda, że dzięki nim i temu, że je oswoiliśmy jesteśmy sobą. Każdy ma inne, każdy inaczej oswaja. Justyno, niekoniecznie trzeba własne demony tracić, może nawet właśnie - nie trzeba? Poznać, oswoić...
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 2 lutego 2013, 01:23
Aby coś oswajać, trzeba wierzyć w istnienie tego czegoś, a jako społeczeństwo rozwijamy się jednak w innym kierunku. Stąd też mówię, że demony (nie w rozumieniu: zrobiłem komuś krzywdę i mam wyrzuty sumienia, czyli gnębi mnie demon przeszłości) związane z pierwotnością, sferą metafizyczną wynikającą z pewnego sposobu tłumaczenia świata, odchodzi.

A te inne demony, jak sądzę chodziło Szancie o smutki, bóle, zawody, krzywdy itd., jasne że można oswajać, pewnie nie jeden terapeuta tak zaleca. Mnie to się widzi raczej jako rozprawienie się raz i na zawsze, zamiast takiego picia herbatki ;)
Paulina Wielbicka
Paulina Wielbicka 2 lutego 2013, 09:08
widzę te Demony :) i tu konwencja tekstu jest w porządku. I to takie jakby duchy domowe ( no tu raczej osobowe). No i nie będę się rozwodzić nad resztą, bo już widzę, że dyskusja tu bucha :). Zdziwiło mnie określenie "łebkami", ale to wywołało dobry efekt w obrazowaniu - teraz już nie takie straszne te Demony, a raczej takie, żeby je po "łebkach" pogłaskać.I w ogóle to mi się skojarzyło ze Złotym kompasem i dajmonami ;)), ale to off the komentarz pozdrawiam
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 2 lutego 2013, 11:00
Paulina, znasz Złoty kompas? Jesteś mistrz!
Bogusz Jan Szulc
Bogusz Jan Szulc 2 lutego 2013, 12:55
Co do "Złotego Kompasu". Widziałem ten film krótko przed napisaniem, ale wcale nie miałem zamiaru nawiązywać tutaj... Chyba, że podświadomie.
Marta
Marta 3 lutego 2013, 14:36
posiedziałam w tym wierszu z przyjemnością :))
Paulina Wielbicka
Paulina Wielbicka 6 lutego 2013, 22:00
Justyna no znam ;P
przysłano: 1 lutego 2013 (historia)

Inne teksty autora

Początek
Bogusz Jan Szulc
Koty gorszego Boga
Bogusz Jan Szulc
bezdech
Bogusz Jan Szulc
Palce
Bogusz Jan Szulc
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca