oni (wiersz)

soryu

Siedli razem pewnej nocy,
tam, gdzie po bez kwiaty wyciągają dłonie,
i pachnącymi źdźbły oplatają skronie,
opuszkami palców dotknęli siebie,
końcami zmysłów,
dzielili milczenie,
przytuleni,
i on spojrzał w jej oczy,
blask stu jezior oślepiał,
zachłyśnięty szczęściem padł na ziemię,
i wymówił jej imię,
i widział ją pośród postaci skrzydlatych,
najpiękniejszą,
przed nimi ona stała,
jakby w niebie,
i był najmniejszą ze wszystkich części nicości,
lecz z kolan powstał,
gdy go wybrała...

słaby 6 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
407 wyświetleń
przysłano: 10 czerwca 2001

soryu

43
3 teksty
jestem i płaczę...

Inne teksty autora

opowieść

soryu, wiersz

sen nie przychodzi...

soryu, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło