Przeciąg (wiersz)

Rorschach

Padłem krzyżem na zimnej posadzce
to nie akt skruchy, to pociąg do chłodu
czając się w głowie, w szklanej pułapce
umieram powoli za młodu

 

w końcu natura wymaże mnie z akt
w udawanej prozie bezpłciowego bycia
znudzę się śmiechem, zbrzydnie mi takt
w rynsztoku sczeznę, jak świnia, z upicia

 

W ciągłej nadziei, wierze na cud
doczekam ostatniej wieczerzy
nie Judasz, to mój własny trup
zębiska do mnie wyszczerzy

 

Co powiesz, człowiecze, zbolałej duszyczce
“emocji pariasie, to wszystko ułuda”?
“głowa do góry, powiedz, że chcesz!”
mów szybko, kto wie, czy będę jeszcze słuchał

 

 

 

Żar do kobiet gaśnie szybko
Nie ich wina, moją wolą
uczynić ciemną kryptą
miłość skorą

 

jak już widzisz, słów brakuje
nawet tego… nawet teraz
nikt nie uratuje


niczego sobie 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
355 wyświetleń
przysłano: 3 września 2013 (historia)

Rorschach

29 Wrocław
4 teksty

Inne teksty autora

Czas a ja

Rorschach, wiersz

Wprowadź tytuł

Rorschach, wiersz

Platoniczny kłus

Rorschach, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło